8 fałszywych przekonań, które są dla nas wygodne

Written by on Maj 21, 2017

Każdy z nas jest chodzącą zbieraniną przekonań o świecie, które z prawdą mają niewiele wspólnego. Przekonań, czyli uogólnień, które mają za zadanie ułatwić nam podejmowanie decyzji, myślenie o rzeczywistości, klasyfikowanie ludzi, zachowań itp. Czy jednak nam pomagają? Popularnie nazywane są ograniczającymi przekonaniami, bo blokują naszą chęć zmiany, innowacyjne pomysły i trzymają nas w ryzach, żebyśmy czasem nie postanowili sięgnąć po coś więcej.

O przekonaniach i sposobie ich działania pisałam tutaj. Jeśli masz ochotę na umysłowe spa i odchudzanie głowy – przeczytaj.

Dzisiaj chcę Ci przedstawić 8 najpopularniejszych przekonań, którymi karmimy się, bo tak nam wygodnie.  Bo potrzebujemy usprawiedliwienia dla lenistwa, niesprawiedliwości, zazdrości itp.

8 popularnych popularnych, wygodnych przekonań

 

  • Nie zbuduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu – często słyszę i sama w to kiedyś wierzyłam. Tylko cóż to tak naprawdę znaczy? Mąż zdradził żonę i związał się z inną kobietą – na pewno mu ten związek nie wyjdzie i będzie nieszczęśliwy. Żona uciekła z kolegą męża – na pewno dosięgnie ją sprawiedliwość i nowy partner też ją zostawi. Czy mamy wiedzę, dane statystyczne, by to potwierdzić? Raczej nie. Co więcej, myślę, że rozpad jakiegokolwiek związku zależy od wielu czynników, tak samo jak jego powodzenie. Jest wiele szczęśliwych i dojrzałych związków, które miały niechlubne początki. Zakładam, że to przekonanie służy pocieszeniu i nakarmieniu poczucia sprawiedliwości.

 

  • Małżeństwa bogatych ludzi częściej się rozpadają – Statystyki mówią, że rozpadają się tak samo często jak tych biednych. Różnica jest taka, że o bogatych się więcej mówi, nierzadko na okładkach gazet.

 

  • Pieniądze szczęścia nie dają – zakładam, że to mówią ludzie, którzy ich nie mają tyle, ile by chcieli mieć. Oczywiście nie dają w rozumieniu metafizycznym, bo w życiu chodzi o coś więcej niż posiadanie kupki pieniędzy i nie kupimy za pieniądze zdrowia (choć możemy je poprawić), rodziny, prawdziwych przyjaciół, ale nie ma się co łudzić: pieniądze ułatwiają życie! A ich brak jest przyczyną naszych problemów, tego, że robimy coś, czego nie chcemy (nielubiana praca), żyjemy nie tak jak chcemy, nie zwiedzamy tego, czego chcemy, czasem nawet partnera mamy nie tego, którego byśmy chcieli (bo jesteśmy z nim ze względu na brak pieniędzy).

 

  • Piękne kobiety są niestałe w uczuciach – co ma wspólnego uroda z wiernością i stałością – zapytałam męską część moich rozmówców. Piękne kobiety mają więcej okazji do kontaktów towarzyskich, są częściej podrywane, itp. – Acha, czyli wybierasz mniej atrakcyjną partnerkę, bo wtedy masz jej wierność w pakiecie, ot tak, podaną na tacy i nie musisz się martwić o jej chęć bycia wierną. Nie musisz się starać o związek, bo to się samo zrobi. Lenistwo. I nieprawda, bo o stałości i wierności nie decyduje ilość okazji. Rozumiem, że nie kradniesz tylko dlatego, że nie nadarzyła się super okazja? No właśnie.

 

  • Każde kłamstwo wyjdzie na jaw – wiem, że tak byśmy chcieli i to by nam dawało poczucie sprawiedliwości i sprawczości, ale…gdyby tak było, nie byłoby tylu nierozwiązanych spraw w sądzie.

 

  • Mężczyzna powinien zarabiać więcej od kobiety – tutaj się zatrzymam na chwilę. Oczywiście w pierwszym odruchu pokręcisz głową i uznasz, że to średniowieczny pogląd i jeśli jesteś mężczyzną – stwierdzisz, że nie przeszkadza Ci większy zarobek partnerki, a jeśli jesteś kobietą – nie przeszkadza Ci, że zarabiasz więcej. To teraz zapytam: która kobieta zrobiła biznes plan na budowę domu, kiedy podjęliście decyzję, że chcecie to zrobić? Mamy głęboko zakorzenione, że to jednak mężczyzna jest głową rodziny i się takimi rzeczami zajmuje. Zarabiamy więcej, ale niechętnie przejmujemy całą odpowiedzialność za dom, co więcej, kiedy mężczyzna nie może znaleźć pracy, myślimy o wszystkich mężach koleżanek, którzy ją mają. A kiedy kobieta nie ma pracy, to wiesz…takie realia, ciężko o pracę, zarobię groszę….Zgadzacie się?

 

  • Możesz być albo dobrą mamą, albo robić karierę – myślę, że dobra mama to coś więcej niż fizyczna obecność w domu. Niż codziennie podany obiad i wyprasowane koszulki. Kiedyś przeczytałam na jednym forum, że jeśli rodzina ma niewyprasowane rzeczy to znaczy, że jest zaniedbana. Smutno mi się zrobiło, bo napisała to kobieta. Smutno mi, że same sobie taki kierat wciskamy. Oczywiście lubię wyprasowane rzeczy i nie lubię niechlujstwa i wiem, kiedy wypada się dobrze ubrać, ale też myślę, że jak zrobię obiad na 2 dni i nie prasuję koszulek domowych ( i tak mój syn zużywa 3 na dzień) to moja relacja z dziećmi na tym nie cierpi. Jak wyjdę czasem wieczorem i zostaną z tatą – też nie. A nawet więcej, każdy z nich ma szansę rozwinąć swoją relację na linii: ojciec – syn, córka. Pierwsze 3 lata w życiu dziecka są najważniejsze i wtedy budujemy podstawy naszej relacji, które zaprocentują później, dlatego w tym okresie nie wyjechałabym sama na 2 tygodnie, ani nie wymagała od tak maleńkich dzieci, by „dały mi spokój”, bo mama musi popracować. Ale te 3 lata nie muszą przekreślać moich planów! Mogę czytać książki i małymi krokami budować swoją przyszłość zawodową. Mamy tendencję do całkowitego poświęcania się dzieciom. A przecież rozwój matki to również rozwój dziecka. Dlatego traktuję to przekonanie, jak wymówkę. Oczywiście nie każda kobieta chce robić karierę. Jest wiele wspaniałych kobiet, które realizują się w domu. Ale gdyby Ci przyszło na myśl całkowicie zrezygnować z siebie i czuć się z tego powodu sfrustrowaną – nie wierz w to przekonanie. Wydziel sobie choćby kwadrans dziennie dla siebie i zobaczysz, ile uzbierasz tych kwadransów w rok i gdzie zajdziesz.

 

  • Żeby osiągnąć sukces trzeba mieć lepszy start – kolejna wygodna wymówka. Czasem ten lepszy start oczywiście pomaga, nie da się temu zaprzeczyć. A czasem utrudnia. Dlaczego? Jak myślisz, jaką umiejętność wyrabiają w sobie ludzie, którzy od małego muszą walczyć o to, co inni mają podane na tacy w rzeczywistości zwanej codzienność? DYSCYPLINA, DETERMINACJA, WYTRWAŁOŚĆ. To są właśnie cechy milionerów i ludzi sukcesu. Jeśli nie miałeś lepszego startu, a może nawet bardzo trudny – weź ze swojej przeszłości diamenty i je szlifuj. Nikt nie dorówna Ci w Twojej niezłomności.

Przyznaję, część z tych przekonań mi towarzyszyła i blokowała moje możliwości. Dzisiaj uważniej podchodzę do swoich myśli i rozbrajam bomby sabotażystów, zanim zaminują moją chęć działania i pomysły. Polecam Ci tę metodę, możesz być zaskoczony, jak zmieni się Twoje życie, kiedy zmienisz myślenie.

 


Jeśli interesuje Cię, jaki wpływ na nasze życie ma sposób naszego myślenia – ściągnij mojego bezpłatnego ebooka 💨SPOKOJNA GŁOWA💨. Możesz go pobrać TUTAJ.


 

Jestem ciekawa,  czy znacie jeszcze jakieś porzekadła, które lubimy, bo pozwalają nam siedzieć w miejscu. Podzielcie się!

Miłego dnia, Marzena.

 

 


Tagged as , , ,



  • Mówisz i masz: może i jestem biedny, ale przynajmniej jestem szczęśliwy. Typowa wypowiedź ludzi biednych. 🙂 Przecież jak masz pieniądze to na pewno jesteś nieszczęśliwą osobą i masz smutne życie. Jak można być szczęśliwym i mieć Ferrari w garażu? No jasne, że nie można!

    • Łukasz, fajnie, że zajrzałeś:) O widzę, że się zrozumieliśmy;)

  • Trochę nie rozumiem, pierwszego przekonania – nie jest to fakt, bo pewnie statystyki pokazują, że sa szczęśliwe związki powstałe na bazie „czyjegoś nieszczęścia”, ale nie do końca wiem, co chcesz przekazać.

    • Gracjana, chodzi mi to, że ludzie lubią tak mówić i w to wierzyć, bo to buduje w nich poczucie sprawiedliwości. Myślenie podobne do tego, że spotka Cię zawsze kara za zły występek albo że sprawiedliwość Cię zawsze dosięgnie. Niestety tak nie jest. Zdarza się, że ludzie robią złe rzeczy i uchodzi im to płazem. Zdarza się, że się rozstają i nie znaczy to, że później są nieszczęśliwi. Może nawet wtedy są dopiero szczęśliwi. Nie wiemy, co się działo w ich związku, może rozstanie było najlepszym wyjściem? Ale jako obserwatorzy tej sytuacji, machinalnie myślimy o tym, że rozpad związku to nieszczęście i że ciężko im będzie na tych podwalinach zbudować nowy.

      • A, teraz wiem o co Ci chodzi, by nie tkwić w związku, jeśli o nie ma perspektyw, jest toksyczny itd i próbować właśnie układać sobie nowe życie, nawet jeśli rozstanie w pierwszym okresie będzie krzywdzące…

  • Wszystkie te przekonania można interpretować różnie, dlatego trudno mi powiedzieć, czy zgadzam się czy nie. Załóżmy to o budowaniu szczęścia na cudzym nieszczęściu – jasne, mąż odejdzie do innej kobiety i będzie szczęśliwy, ale nie wierzę, że w 100 procentach. Każde nasze przeszłe doświadczenia budują nasz teraźniejszy obraz i zawsze pozostanie jakaś iskra rozczarowania choćby, tym co było, która pada cieniem na nasze tu i teraz. Podobnie z pieniędzmi. Nie dają szczęścia, dlatego ja przykładowo pracuję tylko na jeden etat, choć wiele moich koleżanek z zawodu pracuje na 2 – 2,5 etatu. Uznaję, ze pieniądze szczęścia nie dają, wolę ten czas spędzić w domu z rodziną. Jednocześnie nie oznacza to, że będę siedzieć bez żadnej pracy.

    • W kwestii pieniędzy napisałam to samo – nie dają szczęścia w wymiarze, o którym piszesz. Też dla mnie ważniejsza jest rodzina niż pieniądze, bo pieniądze służą czemuś, np kupieniu żywności, ubrań, wycieczki itp. Sam fakt posiadania pieniędzy szczęścia na nie da. Zaznaczam tylko, że to jest slogan powtarzany przez tych, którzy wielkich pieniędzy nie mają. Pieniądze są ważne, bo pozwalają realizować marzenia, nie martwić się o to, że nie będzie nas stać na leczenie itp, dają możliwość zainwestowanie pieniędzy w naukę dzieci, zdejmują z nas balast myślenia o wielu rzeczach. Ale kiedy mamy pieniądze tylko na podstawowe produkty albo żyjemy od pierwszego do pierwszego to w ramach pocieszenia lubimy sobie powiedzieć, że szczęścia nie dają;) A co do budowania szczęścia na cudzym nieszczęściu – widzisz, ja dopuszczam ewentualność, że ktoś po rozstaniu może być na 100% szczęśliwy, a to dlatego, że ludzie są różni. Poza tym jego pierwszy związek mógł być toksyczny i dopiero teraz jest szczęśliwy? obserwujemy życie ludzi przez nasze filtry umysłowe i tak myślimy o danej sytuacji, ale to nie oznacza, że tak jest w istocie. Zaciekawiło mnie to, co napisałaś o rozczarowaniu. Napisałaś, że to, co było zawsze pada cieniem na nasze tu i teraz. Widzisz, ja nie pozwoliłabym na to, żeby przeszłość determinowała moją teraźniejszość, a poczucie żalu bądź rozczarowanie to najgorsze robale wiercące żywot. To są rzeczy do przepracowania. Pozdrawiam!

  • Każde z tych przekonań to temat na dłuższą dyskusję:) Pierwsze choćby – żeby coś zbudować, trzeba czasem zniszczyć coś, co już nie działa – niekoniecznie trzeba to oceniać jako nieszczęście, bo dla tej drugiej osoby na dłuższą metę też może być dobre, choć porzucenie boli. Pieniądze rzeczywiście nie dają szczęścia, ale dają bezpieczeństwo, bez którego o szczęście naprawdę trudno, bo jest podstawową potrzebą. Więcej okazji do flirtu daje w efekcie więcej flirtów, dlatego pięknym kobietom trudniej jest się zdecydować i w efekcie może to wyglądać na niestałość, a trzeba po prostu wybrać i się zakochać:) Dużo tego.. Ja staram się nie przywiązywać do przekonań, bo już parę razy odkrywałam, że się mylę, lub moje poglądy zmieniały się wraz z doświadczeniami. Wolę już zwracać uwagę na to, jak czuję w danym momencie, a nie opierać poglądów na przekonaniach, bo one są bardzo względne:)

    • Masz rację, poglądy ewoluują. Ja dzisiejsza mówię co innego sobie wczorajszej niż powiem jutro sobie dzisiejszej..A to co mówię sobie dwudziestoletniej ja dzisiejsza trzydziestoparoletnia?! 🙂 strach się bać, jak będę za 10 lat;p