6 rzeczy, które musisz zmienić, jeśli nie podoba Ci się Twoje życie

Written by on Lipiec 11, 2017

 Jesteś zadowolony ze swojego życia? Dzisiaj, tu i teraz? Gdybyś miał być ze sobą całkowicie szczery i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy satysfakcjonuje Cię miejsce, w którym jesteś, co byś sobie powiedział?

Większość ludzi chce zmienić pracę, mieszkanie, czasem związek. Nie jest zadowolona ze swojego wyglądu, otoczenia, relacji z partnerem. Właściwie to nawet nie podoba im się to, gdzie jeżdżą na wakacje, nie podoba im się samochód, kolor ściany w przedpokoju. Ubrania, w których chodzą, filmy, które lecą w telewizji. Gdyby głębiej pomyśleć, chcieliby być lepiej wykształceni, chcieliby zdrowiej jeść, chcieliby biegać, mieć przedsiębiorcze dzieci, atrakcyjnego partnera, a jednocześnie nie chcieliby ruszać tyłka z kanapy.

Wymówki

Bo przecież ta Pani z telewizji, która ma taką świetną figurę, robi sobie zabiegi za 3000 zł, które rzeźbią jej ciało. Tamten Pan może zwiedzać egzotyczne kraje, bo ojciec załatwił mu pracę. Sąsiad ma nowe auto, bo przyjmuje łapówki, koleżanka ciągle paraduje w nowych ciuchach, bo rozpieszcza ją mąż.

Dzieci kuzynki mają dobre stopnie i są oczytane, ale wiadomo, tatuś profesor. Jestem gruba, ale kto by miał czas na ćwiczenia w codziennym rozgardiaszu. Nie mam przecież opiekunek, ani pieniędzy na fitness. Z Chodakowską próbowałam, wysiadły kolana, więc przestałam.

Ludzie tracą sporo czasu na wyszukiwanie wymówek. Jesteśmy w tym tak dobrzy, że gdyby nam za to płacono, dawno bylibyśmy milionerami. Wolimy bawić się w adwokatów własnego lenistwa, niż zrobić cokolwiek ze swoim życiem.

Cokolwiek

Cokolwiek to jest bardzo dużo. Słyszę nieraz, że dzisiaj promuje się sukces, naciska na osiąganie celów, a przecież nie każdy chce to robić. Oczywiście, sukces definiujesz Ty sam. Sam go określasz i malujesz w swoim życiu. Pytanie, czy go osiągnąłeś i to, co masz dzisiaj, to w jakim miejscu się dzisiaj znajdujesz, było dokładnie przez Ciebie zaplanowane? To właśnie chciałeś mieć i dobrze Ci z tym?

Jeśli tak, gratuluję👏 Ciesz się swoim szczęściem i dbaj o nie. Rozwijaj i pomnażaj. Jeśli nie, mam dla Ciebie 6 wskazówek, jak zmienić swoje życie, kiedy naprawdę Ci się nie podoba. I co najważniejsze: do niczego nie potrzebujesz pieniędzy ani dodatkowego czasu!

W ciągu ostatnich paru lat wykonałam ogromną pracę nad sobą. Wciąż jestem na początku swojej drogi, ale po wejściu na ścieżkę ku swoim marzeniom zaczęłam zauważać pojedyncze drzewa. Do lasu jeszcze daleko, ale obok mnie zaczynają wyrastać kwiaty i moje życie nie przypomina już szarej codzienności. Wstaję z radością, energią i czuję, że robię to, co chcę i co najważniejsze – że wszystko jest w zasięgu moich rąk. A wcale nie dostałam spadku, nie wygrałam w totolotka, nikt mi nie podarował domu i nie zaprosił na Cypr.

 


Jeśli martwisz się tym, że nie masz pieniędzy na rozwój, szkolenia, studia i kursy, jeśli mieszkasz gdzieś, gdzie nie masz zbyt wielu możliwości poznawania nowych ludzi, jeśli od rana do wieczora zajmujesz się dziećmi, domem, jeśli w Twoim miejscu zamieszkania są małe szanse na zmianę pracy, jeśli leżysz na kanapie w dresie, którego nawet nie lubisz usiądź i przeczytaj proszę.


 

NIE OD TEGO ZALEŻY TWOJA ZMIANA

Wszystko, czego potrzebujesz, żeby zacząć kreować swoje życie i szyć je na miarę swoich marzeń to 6 rzeczy, które na pewno znajdują się w zasięgu Twojej ręki.

  1. Książki

Jeśli chcesz zmienić swoje życie, zmień książki, które czytasz. Albo zacznij je czytać w ogóle! Każda biblioteka jest w tej chwili zaopatrzona w literaturę, która pomoże Ci zmienić myślenie. Tak, dobrze czytasz – myślenie. Bo w żadnej książce nie dostaniesz gotowego schematu działania, w żadnej książce nie znajdziesz słów: to teraz Aniela, daj chłopu na obiad sałatę, każ mu rozwiesić pranie, a Ty sama zacznij ćwiczyć z Mel B. Ale każda książka rozwojowa będzie pomału zmieniać Twoje myślenie o sobie, o świecie, o swoich możliwościach i wyposaży Cię w narzędzia, z którymi sam zmienisz swoje życie. Można porównać to do zapalenia lampki nocą. Widzisz kontury przedmiotów, możesz ich dotykać, wiesz, że w rogu stoi szafa, ale jakaś taka straszna jest, że po prawej jest biurko, po lewej okno. Ale dopiero jak włączysz światło, widzisz wszystko w pełnej okazałości.

Jeśli nie czytasz książek, siedzisz całe życie w ciemnym pokoju!

Nie wiem, kiedy pstryczek zadziała u Ciebie – po pierwszej, drugiej, czy dwudziestej książce. Rozpoznasz ten moment. Kobietom mogę powiedzieć, że to jest jak ze skurczami przed porodem – będziesz wiedziała, że to jest to. I nie będzie już odwrotu! Zaczniesz wprowadzać zmiany z ochotą i cieszyć się pierwszymi efektami.

Kupuj gazety, które coś mogą Ci ofiarować. Kolorowe okładki, reklamy, miliony ubrań, torebek nie zmienią nic poza Twoją szafą bądź stanem konta.

Nie musisz od razu prenumerować Harvard Business, ale wybierz gazetę, która ma wartościowe treści.

Uwierz, że wszystko zaczyna się od książek. W bibliotece znajdziesz nawet książki Kamili Rowińskiej. A ona akurat może Ci powie dosadnie, co masz ugotować i zrobić😉

Masz mnóstwo wartościowych treści w internecie. Zablokuj pudelka raz na zawsze!

Pudelkowy żywot nie zabierze Cię na Kanary!

Jeśli z jakiś powodów nie możesz iść do biblioteki, nie jesteś w stanie wypożyczyć książki, a chcesz zmienić swoje życie – daj mi znać, a wyślę Ci książkę, jakiej potrzebujesz.

  1. Ludzie

Zmień otoczenie. Poważnie. Potrzebujesz wokół siebie ludzi, którzy będą Cię ciągnęli do góry, nie w dół. Ludzi kreatywnych, pełnych zapału, energii, a nie narzekaczy, którzy będą Ci mówili: Aniela, zostaw, jak coś jest grube, będzie grube. Robercik, żeby biznesy robić to pieniądze i znajomości trzeba mieć. Nie masz wokół siebie takich ludzi? Poszukaj ich w internecie, jest tyle grup i społeczności do których możesz się zapisać. Jedną nawet Ci mogę polecić, Społeczność Przedsiębiorczych Ludzi, dzięki której poznałam współautorkę mojej książki i wydawcę. Rozumiesz? Od zainicjowania pomysłu do napisania książki i znalezienia wydawcy minęły 3 miesiące. To były 3 miesiące bez pudla, kolorowych gazet i telewizji (tej akurat nie oglądam od 7 lat). Dużo czy mało?

Oczywiście nie namawiam Cię do porzucenia przyjaciół, rodziny i znajomych. Namawiam Cię do wyjścia z kręgu, w którym nikt niczego nie zmienia, a Ty przecież chcesz! Zainspiruj ich do zmian. Miarą wielkości człowieka nie jest jego wielkość, ale to jak wielcy ludzie są wokół niego. Niech rosną razem z Tobą!

  1. Nawyki

Zmień nawyki: żywieniowe, organizacyjne, emocjonalne. W głównej mierze to one odpowiadają za obraz i kształt Twojego życia. Bo to, że masz wielki tyłek jest obrazem Twojego nawyku podjadania i serwowania na kolację bułek. Nawyku spania do oporu. Nawyku zajadania emocji. Zmień nawyk spania do 7 na nawyk wstawania o 6 i ćwicz. Zmień nawyk jedzenia bułek na nawyk jedzenia płatków owsianych. Zmień nawyk zajadania emocji na nawyk obserwowania emocji. Nie chodzi o motywację. Motywacja pójdzie do kąta, jak będziesz miał gości, jak spotka Cię coś przykrego, jak będzie padał deszcz i będzie się przyjemnie spało. W chwilach kryzysu zostaje tylko NAWYK! To on Cię ratuje.

Nawyki są jak liny. Codziennie doplatamy do nich nitkę i wkrótce nie sposób ich przerwać.

Horace Mann

 

  1. Myślenie

Zmień myślenie z reaktywnego na proaktywne. Co to znaczy? To znaczy, że bierzesz odpowiedzialność za to, co Ci się przydarza. I kiedy mieszkasz w dziurze bez perspektyw, nie mówisz: Osiągnąłbym coś, gdybym nie mieszkał w dziurze bez perspektyw. To jest myślenie reaktywne – Twoje widzenie świata i to, jak wygląda Twoje życie zależy od czynników zewnętrznych. Oddajesz kontrolę nad swoim życiem sytuacjom, emocjom, innym ludziom. Myślenie proaktywne zakłada, że jesteś odpowiedzialny za swoje reakcje i sam sterujesz swoją codziennością. Mówisz więc: mieszkam w dziurze, więc będę się uczył z internetu. Zrobię bezpłatne kursy, poznam ludzi, którzy mogą mnie wesprzeć i wydostanę się z tej dziury.

Czy masz w sobie siłę, by wybierać swoje reakcje?

Stephen Covey w sprzedanej w ponad 20 milionach egzemplarzy książce, biblii ludzi sukcesu, 7 nawykach skutecznego działania, pisze:

„Rani nas nie to, co się nam przytrafia, ale nasza reakcja na to. Naturalnie, pewne okoliczności mogą nas dotknąć fizycznie czy ekonomicznie i być przyczyną zmartwienia. Nie musi to jednak ranić naszego charakteru i tożsamości. Tak naprawdę właśnie najcięższe doświadczenia stają się tyglem, w którym hartuje się nasz charakter i rozwija siła wewnętrzna, wolność wyboru postępowania w trudnych okolicznościach w przyszłości oraz umiejętność inspirowania innych, aby robili to również.”[1]

  1. Wymówki

Zdemaskuj wszystkie swoje wymówki. Wypisz wszystkie i wyrzuć do kosza. Albo spal, jak wolisz. Podam Ci przykłady moich wymówek: Jak wstanę o 4 żeby ćwiczyć, będę zmęczona cały dzień. Nic bardziej mylnego, zmęczona jestem jak nie ćwiczę! Nie mam czasu na czytanie. Oj, mam od kiedy wstaję wcześniej i regularnie wylogowuję się z facebook’a, nie oglądam telewizji i nie kupuję gazet z reklamami! Nie mam czasu na gotowanie kaszy na śniadanie. Mam, od kiedy gotuję ją wieczorem🙂

  1. Cele

Ponownie ustal cele. Wraz z przeczytanymi książkami będą ewoluowały. Gwarantuję Ci, że zaczniesz sięgać po więcej, myśleć inaczej, a Twoja perspektywa się powiększy. Przestaniesz się karmić ograniczającymi przekonaniami, że złoto tylko dla bogatych, sukcesy tylko dla sławnych, a dla szarych myszek z prowincji co najwyżej szkolna olimpiada. Skąd wiesz? Wystartuj w konkursie na najlepszą wersję Twojego życia!

Co Ci szkodzi?

Zastosuj 6 wskazówek i daj znać, jak zmienia się Twoje życie🙂 Bo jestem pewna, że się zmieni. Zacznij od książki. Wstań wcześniej. Zapisz jak wygląda Twoje życie. Czytaj codziennie, wstawaj wcześniej. I za pół roku wróć do swojej kartki. Czeka Cię niespodzianka🙂

 


Podziel się, jeśli uznasz, że warto. Życzę Ci owocnych zmian w Twoim życiu! Marzena.

 

[1] Covey St.: 7 nawyków skutecznego działania. Poznań 2003, s. 73


Tagged as , , , , ,



  • Jejku, jakbym czytała w swoich myślach 🙂 Kocham to wrażenie podczas lektury Twoich tekstów! Czuję się jak na kawie z przyjaciółką (chociaż kawy nie piję ;-)). Podpisuję się pod każdym zdaniem. Książki i trening to numery jeden. Chyba nawet zaczęłabym od treningu – to u mnie główny organizer dnia. Jeśli go nie ma, brakuje czasu na inne sprawy. Brzmi niedorzecznie, ale Chodakowska naprawdę ma rację 😉 Kud też 🙂 A porównanie nawyków do lin jest niesamowite! Tyle nowych myśli rodzi! Dzięki za ten tekst, akurat dzisiaj był mi bardzo potrzebny 🙂

    • Cieszę się, że możemy się tak wirtualnie spotkać:) Mam w domu dobrą bezkofeinową kawę i teraz w niej gustuję:) z tymi treningami masz rację, zauważyłam, że jak zacznę dzień ćwiczeniami, jestem lepiej zorganizowana, szybsza i bardziej skuteczna. Trzymam się planu. Jak nie ma ćwiczeń, wszystko jest takie rozmemłane;) Dziękuję za dobre słowa:)

  • Właśnie planuję schemat dnia. Ciężko czasami wziąć się do kupy i zacząć coś robić…

    • Kochana, czasem są takie dni, że umycie zębów jest nie lada wyzwaniem:* Warto tylko by nie było ich więcej niż tych drugich:)

  • Paulina R-w

    mega fajny tekst ograniczenie czasopochłaniaczy gapienie się w pudelka, fb, i inne bezwiednie…bez celu…już duzo daje , zamieńmy to na jedną wartościową książkę raz na miesiąc i jesteśmy do przodu

  • Ja ostatnio odkryłam jak wiele może zmienić w naszym życiu zmiana 1 nawyku. Od tego jednego wszystko się zaczyna. Kiedyś bardzo narzekałam na to, że nie potrafię gotować. Jak patrzyłam na innych ile potraw smacznych potrafią przygotować to myślałam ” nie no ja tego nigdy się nie nauczę”. Wprowadziłam u siebie nawyk by tygodniowo nauczyć się gotować przynajmniej jednej nowej rzeczy. Widzę już ogromną różnicę oraz wzrost pewności siebie w tej kwestii. 🙂

    • Agata, to bardzo dobry pomysł! Fajnie można wprowadzić, kiedy ktoś chce zacząć zdrowiej jeść, można zacząć od jednej potrawy, prawda? Poza tym wprowadzając nawyk stopniowo i powolutku minimalizujemy ryzyko zniechęcenia. Kradnę Twój sposób:)

  • Bardzo fajny wpis, zazwyczaj jedna zmiana pociąga za sobą kolejne i to jest bardzo dobra wiadomość

    • Dobre spostrzeżenie, to taki efekt domina:)

  • Świetny tekst, od pewnego czasu staram się „ogarnąć” życie, ale działam intuicyjnie. Ty mi wskazałaś uporządkowaną drogę. Będzie mi łatwiej, dzięki:)

    • Dziękuję, cieszę się:) Iwona, na pewno intuicja dobrze Cię poprowadzi!

  • Guesswhatpl

    Trafiłaś w sedno, świetny post. Właściwie to nie wiem, co mogłabym wskazać za najważniejsze, bo każde z wymienionych przez Ciebie punków jest tak naprawdę na wagę złota. Szczególnie podoba mi się stwierdzenie dotyczące książek – o tak! W przeciwnym wypadku będą z nas sami Mugole i powrócimy do wieków średnich 😉

    • hahah Mugole fajni;) Dziękuję za komentarz:)

  • Ewelina

    Przyjemnie się Ciebie czyta 😀 zgadzam sie z tym o czym piszesz, a książkę Coveya akurat słucham w formie audiobooka 😀

    • Dziękuję:) Jak wrażenia? Ja uważam, że ta książka to jedna z ważniejszych jakie przeczytałam:)

  • Magdalena Palmowska

    Marzena świetny tekst, dziękuję 🙂 Zgadzam się z każdym punktem i podpisuję się pod nimi obiema rękoma i nogami ;))) Prawda jest taka, że większość z tych rzeczy wdrożyłam do swojej codzienności dopiero na skutek kryzysu, czyli problemów zdrowotnych. Wtedy poczułam, że jest to niejako zimny prysznic. Stanęłam pod ścianą. Mogłam albo zacząć zmieniać myślenie na takie, które mi służy albo wpaść w depresję. Mogłam każdego dnia motywować się do wyjścia na bieganie, albo mogłam cierpieć fizycznie, ale i psychicznie. Miałam wybór, jak każdy z nas. Dzisiaj czuję, że moje decyzje, każdy malutki krok, jaki zrobiłam, każda książka wzmacniająca moje poczucie własnej wartości, przeczytana w tramwaju w drodze do pracy – to wszystko zmieniło moje życie na pełniejsze, szczęśliwsze i przede wszystkim bardziej moje. Dzisiaj nie ma w mojej codzienności czegoś takiego jak „nie chce mi się iść na trening, nie wiem czy pójdę” – to jest kwestia wyrobienia nawyków, tylko tyle i aż tyle. Robię to i już. Oczywiście jak każdy miewam chwile zwątpienia, chwile gdy nie jestem pewna czy to, co robię ma sens. Ale to są chwile. Myślę pozytywnie – nie jest to hurra optymizm, ale wynik pracy i akceptacji tego, co jest. I spokojnego realizowania tego, co sobie planuję. Zdarzają się czasem gorsze momenty fizycznie – moja choroba została zaleczona, ale nie można powiedzieć, czy jestem już w 100% zdrowa, trzeba cały czas dbać bardzo o odporność, a i to czasem nie wystarcza. Ale wtedy staram się akceptować to, jak jest. Przeczekać gorszy dzień na spokojnie. A następnie zacząć działać z nową, dobrą energią. Jestem silniejsza i szczęśliwsza niż kiedykolwiek.. Warto się starać i zmieniać swoje życie 🙂 <3

    P.S. Bardzo podoba mi się szata graficzna Twojej strony 🙂

    • Magda, dziękuję za cudowny komentarz:) Jest pięknym dopełnieniem tego wpisu:) cieszę się, że wpadłaś w moje skromne progi:) Podoba mi się to, co napisałaś o czytaniu książek – że życie dzięki nim stało się pełniejsze i bardziej Twoje.To niesamowite, że dzięki rozwojowi możemy żyć bardziej, więcej widzieć, słyszeć, czuć i co za tym idzie – mieć. Jesteś niesamowita, dzielna i godna podziwu. Na pewno wyrobienie tych nawyków wymagało od Ciebie sporo determinacji:) Chylę czoła, sama jestem w fazie zmian i wyposażania się w te dobre nawyki, czasem trzeba sporo siły, prawda? Uściski:)

      • Magdalena Palmowska

        Marzena dziękuję za miłe słowa :* Siła się przydaje przy wyrabianiu nowych nawyków, to fakt. Mam wrażenie, że praca nad nowymi nawykami nigdy się nie kończy, bo każdy kto wszedł na drogę rozwoju osobistego – będzie chciał coś ulepszać i modyfikować zgodnie z aktualnymi potrzebami 🙂 Więc ja też wciąż jestem w fazie zmian! Ale fajne jest to, że naprawdę solidnie wdrożony nawyk procentuje. Dla mnie bazą jest bieganie, o którym gadam jak najęta;)) Ale naprawdę na nim bazuję. Nie dawniej jak wczoraj, miałam gorszy dzień, chwilę kryzysu na różnych polach (PMS i te sprawy). Nie zastanawiając się, nie analizując – założyłam adidasy i poszłam wybiegać problem. Działa, zawsze <3 🙂

        • Od tylu lat przymierzam się do biegania, słuchając o jego dobrodziejstwie i nie pozostaje i nic innego jak zacząć:) Ja mam tak ze wstawaniem, jak mam budzik na 4 i mi się nie chce to nawet sama ze sobą nie dyskutuję, wstaje i na śpiocha biorę prysznic. Potem już jest dobrze, a jestem zadowolona z podarowanego sobie czasu. Tak jak mówisz – NAWYK:)

  • Zablokować Pudelka? Nigdy:)! Ja tam godzę wszystko. Czytam regularnie Pudelka, ale również książki rozwojowe, branżowe, a także można by powiedzieć rozrywkowe ;). Obecnie czytam Rowińską od Ciebie, ale w przeciągu jednego tygodnia również po prostu pochłonęłam trzy powieści Joy Fielding. Nie wiem, czy słyszałaś kiedyś o tej autorce. ja jestem nią zachwycona i oczarowana. Pisze książki psychologiczno – społeczne o kobietach oraz ich problemach w relacjach z przyjaciółmi, partnerami, dziećmi oraz w pracy. Bardzo wartka akcja, zaskakujące zakończenia. Czasem przewija się też wątek kryminalny. Te książki sprawiają też, że zastanawiam się dużo nad życiem oraz nad relacjami między ludźmi.

    • Nie znam tej autorki, ale już ją sprawdziłam i wiem, że przy kolejnej wizycie w bibliotece się zaopatrzę:) Dziękuję:) Ach, ja tak się lubię trochę pastwić nad tym pudelkiem, aczkolwiek traktuję go metaforycznie jako symbol pochłaniacza czasu. Kiedyś tam zaglądałam, dzisiaj muszę wybierać mając 10 minut- pudel albo cokolwiek innego. Poza tym czytanie informacji, które nie są mi potrzebne zabierają mi miejsce w głowie. Zauważyłam dobroczynny wpływ eliminowania takich rzeczy na moją kreatywność. Dobrze, że wszystko godzisz:) Moi znajomi czytają pudla i też mają się dobrze;)

  • Sam przeszedłem podobną drogę – książki, zmiana otoczenie i odcięcie się od ludzi „umniejszaczy”, zmiana nawyków, pracy, dbanie o rozwój. Tylko czasami ludzie nie są leniwi, naprawdę ciężko pracują nad zmianą i… nic im nie wychodzi. Albo niewiele. Wtedy ciężko im będzie zorganizować taki program zmiany…

    • Hmmm, jak myślisz, z czego to wynika? Podoba mi się Twoje określenie „umniejszaczy” 🙂

      • Jest kilka przyczyn. Mają blokady, coś ich powstrzymuje, ale nie zdają sobie sprawy co. Ostatnio ciekawie o tym mówił Michał Pasterski, że czasami znacznenie ważniejsze od celu jest ustalenie tego, co nas powstrzymuje przed działaniem. Może też być tak, że ludzie realizują cele, które tak naprawdę nie są ich, albo realizują swoje cele, jednak w sposób, który dla nich jest niewłaściwy. Może też tak być, że chcą na raz za dużo i to ich przytłacza, nie próbują działać metodą małych kroków.
        A „umniejszacz” to słowo mojej siostry 🙂