Ballada o teraźniejszości

Written by on Listopad 1, 2018

Patrzę na kaskadę wirujących liści i zwalniam. W głośnikach Silent running. Żółć i rdza wlewają się do moich oczu, oddycham spokojnie. Po prawej ciepła kawa kupiona gdzieś na stacji. I tak mknę w tym przedstawieniu królowej jesieni, zachwycając się melancholią rysowaną na ulicach.

Fotografie czasu

Słyszysz, jak szeleszczą liście? – mówi ojciec do syna. Zobacz jaki porywisty wiatr. Razem zbierają kasztany, choć samochód czeka na włączonym silniku a przedszkolanka pokazuje, że już czas.

Chciałbym zatrzymać czas – mówi, odgarniając moje włosy i spoglądając na zegarek. To go nie trać – odpowiadam.

No i co, już po weekendzie…- mówi mąż do zaskoczonej żony. Jest 9 rano w niedzielę.

Idzie zima –  mężczyzna spogląda na wrześniowe słońce.

Szkoda, że będziemy się tak krótko widzieć – szepcze, kiedy odbiera mnie ze stacji.

Jedzcie szybko, musimy zaraz wyjść – mówi mama do dzieci łowiących pietruszkę w rosole.

Niech tylko podrosną – odpocznę…

Kupię sobie coś ładnego jak schudnę.

Nie wiem, co zrobić na obiad – myśli kobieta, której mąż robi masaż.

Zaraz to wszystko opadnie i będzie znów szaro i ponuro– w oczach kobiety widać smutek, kiedy spogląda na jesienne drzewa.

Fajnie się z Tobą gada, musimy się w końcu spotkać – teraz muszę lecieć! Mężczyzna łapie za swoją teczkę i biegnie do samochodu.

 

Jutro – wczoraj = TERAZ

Wiele rzeczy kłębiło się wczoraj w mojej głowie. Czułam jednak, że termin przed listopadowym świętem nie jest najszczęśliwszy, by szukać dobrego rozmówcy.  Żyłam dniem, pakując swoje troski do półek – może jutro?

Zadzwonił. Po 5 latach.

Cześć, słyszałem, że bywasz w tym mieście. Też jestem czasem, może kiedyś kawa?

Uśmiechnęłam się zadziornie do kilometrów, które nas dzielą – Dzisiaj jestem.

To daj mi 2 godziny – lekko zaskoczona odpowiadam – ok.

I kiedy parę godzin później śmiejemy się z naszych zawodowych perypetii, spoglądam na jego zegarek.  – Chyba przestał działać….

Nie zauważyłem.

 

Jest ciemno, wiatr przyjemnie głaszcze włosy. Nie ma pośpiechu.

Teraz albo wcale.

Jadę do domu. Nie myślę o nietoperzowych ciastkach, które będę robić z dziećmi. O nostalgii, która mnie jutro dopadnie. O niedziałającej latarni przy moim domu. Nie myślę, czuję. Bo albo jesteś szczęśliwy teraz albo wcale. Nie masz nic więcej.

Są 2 rzeczy, na które mamy w życiu wpływ. Nasz umysł i nasze działanie. Oczekiwanie czegokolwiek więcej rodzi jedynie cierpienie.[i]

Mam tylko jeden czas – aktualny. Tak trudno mi czasem o uważność, tak nęcąco wybiegać w przyszłość, zanurzać się w przeszłości. Wciąż się uczę koncentrować na tym, co TERAZ i być najszczęśliwszą w tej chwili. Tak mocno doceniam, kiedy ktoś chce ze mną dzielić teraźniejszość.

Chciałbym z Tobą spędzić życie –po prostu bądź ze mną teraz. Bo mam tylko to.

Zjedz ze mną śniadanie, obejrzyj film, nie mów o jutrze.

Kroniki taksówkowe

Uczę się nie poganiać rano dzieci. Budzę je wcześniej. Taki poranny trening uważności. W wielkich miastach tak trudno spojrzeć komuś w oczy. Biegniemy do przyszłości. Podobno lepszej.

Lubię taksówkarzy. Zawsze mają czas. – Udał się Pani wieczór?

O tak, bardzo przyjemny. Dziękuję. Cieszę się, że akurat Pan tu stał.

– Umówmy się zatem, że na Panią czekałem. Wtedy nasza rozmowa będzie sympatyczniejsza..

-Dobrze, mam nadzieję, że długo Pan nie czekał.

-Teraz nie pamiętam, ile to długo.

 

Złoto 21 wieku

Życie w teraźniejszości wydaje się być najważniejszą kompetencją naszych czasów. Popadamy w tymczasowość, wszędzie jesteśmy na chwilę, na minutę, sekundę, będę jutro, pojutrze, jak zrobię, ogarnę. Budziki, alarmy, telefony, aplikacje, szybko, szybciej, lepiej, efektywniej.

Osiągać w teraźniejszości poziom szczęścia zbliżający nas do dzieci, które złowią pietruszkę, osiągnąć połowę ich skupienia i koncentracji – tak bardzo sobie tego życzę.

Trenuję.

Czeka aż wsiądę do samochodu. Widzę w lusterku, że wciąż tam stoi i się uśmiecha. Pewnie dostanie kolejny mandat za przekroczenie prędkości, bo wiem, że jest spóźniony. Uczę się tego, jak bardzo teraz go to nie obchodzi.

Patrzę na kaskadę wirujących liści i zwalniam.

 

 

[i] Usłyszałam o tym na szkoleniu Jakuba  Bączka – Life is now.


Tagged as , , , , , , , , ,