Dlaczego warto zatrudniać Matki?

Written by on Czerwiec 20, 2016

Pamiętam,  jak w rozmowie z jedną menedżerką powiedziałam, że trudno mi w sobotę po całym tygodniu pracy zwlec się z łóżka przed 11.00 (to dość zamierzchłe czasy;) . Uśmiechnęła się wtedy do mnie i powiedziała: u mnie w sobotę o 7.00  dom tętni życiem. Dzieci biegają od godziny, my z Mężem zawsze mamy już za sobą śniadanie i kawę, a na piecu paruje zupa. O 11.00 układam talerze do obiadu i spoglądam na zegarek, myśląc o popołudniowej drzemce swoich pociech i czekającej mnie godzinie relaksu. Pomyślałam wtedy – nie do wiary.

Pamiętam również jedno z pierwszych spotkań z moim zespołem, gdzie wśród 11 menedżerek większość miała potomstwo. Po prezentacji nastąpił czas na pytania i padło w moją stronę jedno – czy mam dzieci? Zaskoczyło mnie, ale pewnie dlatego, że wtedy nie byłam jeszcze mamą.  W dyskusji o wzajemnych oczekiwaniach padł tylko jeden postulat – prośba o cierpliwość. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że cierpliwości uczą właśnie dzieci. Nikt inny nie daje takiej szkoły, możecie wierzyć .

Pamiętam bardzo dobrze jedno miejsce, gdzie zawsze na pierwszy rzut oka panował nieznośny harmider, a praca nie przypominała pracy biurowej, a raczej łopoczący, fruwający zamek Hauru. Po kilku minutach wrażenie ustępowało widokowi dobrze zorganizowanej pracy kilku osób, które wiedziały co mają robić i po prostu to robiły, nie zaprzątając sobie głowy inną rzeczywistością. Rozmowy z osobą zarządzającą tym zespołem zawsze były rzeczowe, konkretne, oparte na faktach i …szybkie. Jak mówiła świeżo upieczona mama – nie lubię w pracy zajmować się niczym poza pracą. Denerwuje mnie to. Jeśli zostawiam swoje dziecko w domu z kimś innym, to nie po to, by w pracy rozmawiać o paznokciach. Pracuję w każdej minucie, bo nie czuję się wtedy źle z tym, że nie ma mnie przy nim. Jej zespół osiągał niebywale dobre wyniki.

Te 11 kobiet to był jeden z najbardziej zorganizowanych zespołów, z jakimi dane mi było pracować. Zdyscyplinowany, przygotowany, niebojący się wyzwań, naturalnie i elastycznie poddający się wszelkim zmianom. Praca z dziewczynami to była prawdziwa przyjemność i duża dawka nauki dla mnie.

Dziś z rozrzewnieniem wspominam te chwile, kiedy w sobotę o 11.00 rano kładziemy z mężem na talerze dwudaniowy obiad, dom lśni czystością, a my poza zrobieniem obiadu, odkurzeniem każdego kąta z pomocą małych rączek, zbudowaliśmy jeszcze garaż i lądowisko z klocków, zrobiliśmy przejażdżkę wszystkim misiom wyciągniętym z szafy, ułożyliśmy drewniane puzzle i zaliczyliśmy spacer w ogrodzie.

soup-918422_1280

Uśmiecham się jadąc do pracy o 8.00, bo mam ze sobą świeżo ugotowany obiad, komplet wyprasowanych koszul, w żołądku podryguje wspomnienie owsianki z truskawkami i zielona herbata, a mój dwuletni syn bawi się w przedszkolu ( jak ktoś ma dwulatka w domu, wie czym często jest wspólne wychodzenie i najwyższy stopień negocjacji;).

Myślę o tym, jak to możliwe, że kiedyś o 7.30 zastanawiałam się dopiero, co na siebie włożę. Dzisiaj z takim podejściem musiałabym prawdopodobnie wychodzić w piżamie bez grama makijażu, z pustym żołądkiem, licząc na przegryzienie w pracy w porze obiadowej bułki z jogurtem. I wiem już dlaczego ocena moich prawdopodobnych kompetencji kiedyś tam zasadziła się na jednym pytaniu – czy mam dzieci. Dziewczyny doskonale zdawały sobie sprawę z różnic w podejściu do swoich obowiązków, o których ja nie miałam jeszcze pojęcia.

woman-918981_1280

Dziś mówię – zatrudniajcie Matki.  Bo one mają za sobą najlepszy kurs zarządzania sobą w czasie, jaki można sobie wyobrazić. Zatrudniajcie Matki, bo ich elastyczność i kreatywność jest codziennie poddawana złożonym egzaminom. Zatrudniajcie Matki, bo ich umiejętność strategicznego myślenia i podejmowania decyzji przyćmiłaby nawet Napoleona.

Szefowie i  pracodawcy myśląc o powrocie młodych Matek z urlopu rodzicielskiego lub Ci, którzy rekrutują i widzą przed sobą matkę dwójki dzieci, często myślą o jej dyspozycyjności, elastycznych godzinach pracy,  jej motywacji do pracy itp. Ja dzisiaj myślę o wszystkich umiejętnościach, jakie może wnieść do firmy.

Dobra organizacja pracy – zawsze mi się wydawało, że jestem dobrze zorganizowana dopóki nie urodziłam syna. Zorganizowana to jestem dopiero teraz. Każda mama ma za sobą gotowanie obiadu z małą Koalą okręconą wokół nogi lub omotaną w chuście przy jednoczesnym włączaniu prania, umawianiu wizyty kontrolnej u lekarza i sprawdzaniu, czy w tym czasie regał dalej stoi tam, gdzie stał. Nie każda mama przed zaśnięciem robi sobie listę rzeczy do zrobienia na jutro. Ale każda ma ją w głowie. I dzieli na te najważniejsze, bez których nastąpi katastrofa i te, które są ważne, ale można  je w razie czego przełożyć. Robi 2 rzeczy na raz – spacer łączy z zakupami (Wy też kupując wózek sprawdzacie najpierw pojemność koszyka?;), wspólne gotowanie z zabawą, sprzątanie z nauką samodzielności, wspólne mycie zębów ze zrobieniem sobie makijażu. Każda minuta jest zagospodarowana. Jak odwiedzicie taką mamę bez zapowiedzi o 9 rano – otworzy Wam w pełnym rynsztunku z tuszem na rzęsach, bo wie, że jak nie zrobi tego dla siebie rano – to ta chwila już przepadła.

Elastyczność – plan planem, ale czym jest plan przy małym dziecku? Zazwyczaj naszą wizją. I średnio co godzinę musimy go kształtować na nowo. Postanowiłaś wstać o 6 i zrobić coś ważnego zanim Twoja pociecha wstanie? Ona postanowiła Cię wesprzeć i wstaje 5.50. Zaplanowałaś na czas drzemki swojego dziecka wysprzątanie łazienki przed przyjściem gości? Wsparcie nie pójdzie dzisiaj spać – bo wie, że będą goście. Wysprzątałaś? Co tak cicho? Uważaj bo kafelki lśnią pełznącym płynem do płukania.

Umiejętność myślenia strategicznego – ważna umiejętność z punktu widzenia zarządzania zespołem, sprzedażą, zmianą. Mamy dobrych kilka miesięcy kursu, by posiąść wiedzę jasnowidzenia. Uważaj, bo zaraz spadnie. Biegnij po niego, zza zakrętu wyłonić się może samochód. Tych skarpetek nie zakładaj, są zbyt gładkie na ich podłogę. Czy ta balustrada nie ma za dużych otworów? Przegryzie szklankę. Nie dawaj mu kalafiora na talerz  bo wtedy nie zje całego obiadu. Nie stawiaj gorącej kawy na brzegu. Gotuj zupę na drugim palniku itd. Drodzy Państwo, ta umiejętność już zostaje. Dzielnie ćwiczona każdego dnia pomaga w horyzontalnym myśleniu również w pracy.

Kreatywność – uruchamiana każdego deszczowego dnia. Przy każdorazowym układaniu menu – bo to że się nie je fasolki w całości nie znaczy, że fasolowe puree jest niedobre. Zmiksowane kiwi jest lepsze od tego w plasterkach, a bataty pokrojone w paski bardziej atrakcyjne od ziemniaków. W każdy dzień choroby – wymyśl coś na 7 dni z rzędu siedzenia w domu, kiedy za oknem słońce. Okazuje się wtedy, że z rolek papieru toaletowego można zrobić świetne pojazdy i wiszące sowy, a z zalegającej bibuły prawdziwy Fort Boyard. Brakuje Ci czegoś? Na pewno jest jakiś zamiennik. Z czymś sobie nie radzisz? Zaraz, te czasy już minęły.

Negocjacje – negocjacje w biznesie przy codziennym ustalaniu, w co się ubierze Twój dwulatek, czy się ubierze, czy wyjdzie, czy jednak będzie się bawił na 5min przed czasem dawno zapomnianym autem to pikuś. Rozmowy o tym, że teraz musimy wziąć wózek, a teraz jednak auto, że kalosze były dobre wczoraj, a dzisiaj jednak sandały i że warto myć codziennie zęby hartują bardziej niż niejedna rozmowa sprzedażowa. Książka Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły Adele Faber i Elaine Mazlish powinna być obowiązkową lekturą w każdym zespole zajmującym się rozmowami biznesowymi.

Decyzyjność – problem z szybkim podejmowaniem decyzji? Nie u mam. Bo ona podejmuje decyzję zanim nastąpi taka konieczność. Mama nie będzie czekała na placu zabaw, aż jej dziecko padnie z wyczerpania po 2 godzinnym zjeżdżaniu z największego dmuchanego zamku, jaki widziałeś. Nie będzie czekała aż położy się na chodniku i ze zmęczenia, głodu i nadmiaru wrażeń jedyne, co będzie potrafiło zrobić, to się rozpłakać. Wyłapie wcześniej moment kryzysowy i tak pokieruje rozmową, że zdąży wrócić do domu, zrobi zabawę ze wspólnego podgrzewania kolacji, zdejmowania wydzierganych piaskiem ubrań, wykąpie niepostrzeżenie, zrobi ciepłą herbatę i w momencie kluczowego momentu – będzie już czytała bajkę na dobranoc. Nikt jej potem nie pogratuluje świetnego rozeznania sytuacji, zrobienia szybkiego researchu,  odnalezienia się w niesprzyjających warunkach, wynegocjowania umowy powrotu do domu, przeprowadzenia właściwych czynności i ostatecznie pozytywnego sfinalizowania sprawy. Nie martw się. Ona sobie to odbije w pracy. Z nawiązką.

Pozytywne nastawienie do pracy – miejsce w którym żaden problem mnie nie przerasta, mam do dyspozycji obie ręce i nogi i do tego mogę się napić ciepłej kawy –WOW!

kaboompics.com_Happy Coffee

Macie podobne doświadczenia?

 


Tagged as , , , , ,



  • Jestem potrójną mamą, więc trudno jest mi się nie zgodzić z tym co napisałaś. Niestety większość firm ma takie podejście, że młoda mama to „ryzykowna” mama, a gdzie nie spojrzeć to każda matka to guru zarządzania i organiZacji małym przedsiębiorstwem zwanym rodziną.

    • Chciałabym, żeby to podejście się zmieniało…na własnej skórze przekonałam się, że młode matki to solidne pracownice:)

  • Podpisuje się rękami i nogami ! Szkoda tylko, że mój pracodawca tak nie myśli 🙁