Jak stracić zainteresowanie Męża?

Written by on Wrzesień 29, 2016

para

Wczoraj obchodziliśmy kolejną rocznicę ślubu, a że znamy się 15 lat pomyślałam, że warto się zatrzymać  i zastanowić jak jest teraz?

A teraz są dzieci i nasza rocznica wyglądała tak, że mąż czytał bajki do snu synkowi, a ja miałam kolejny maraton parogodzinny – nie, nie lubię smoka, wolę twoją pierś i tak mi tu leż i nie odchodź nigdzie – insynuowała na wpół śpiąc swoim 3 miesięcznym alfabetem córka. Więc ta nasza rocznica odbyła się w takich migawkach – wspólna kawa o 5 rano bo Mąż wychodził do pracy, a ja i tak byłam po – mamo, teraz przyjdź do mnie na godzinę, bo Cię wczoraj nie było, jak z tatą czytaliśmy bajki, a przecież słyszę, że siostrzyczka nie płacze.  No więc wspólna kawa, bukiet róż, którego nie zdążyłam na czas wstawić do wazonu bo młodsze dziecię zwymiotowało, kiedy starsze – też małe- zaczęło skakać po łóżku, wspólny spacer po mleko, bo ja kawy ze śmietanką nie lubię, zbieranie kasztanów po drodze że niby na ludziki i zwierzątka, ale gdzieś pod nosem uśmiechaliśmy się na wspomnienie kasztana, którego podarował mi kiedyś  JeszczeNieMąż w parku i powiedział, że chciałby, żebym była jego żoną, ale to niestety niemożliwe.

No więc, jak się okazuje możliwe i tak sporo tych lat – a przecież wciąż mało – jesteśmy  i robimy razem te zakupy i idziemy z tymi kasztanami i zwalniamy kroku pchając wózki – już nie sklepowe – bo wiemy, że zaraz będziemy w środku dziecięcego fermentu i gdzieś tam po drodze może na siebie spojrzymy. Acha, i jeszcze był sms Kocham Cię o 5.40 jak Mąż już wchodził do pracy, a ja wiedziałam, że za 20 min powita mnie radosne – mamo, mamo pobawimy się autami? Więc miałam te 20 min na nakarmienie córeczki, żeby o 6 w gotowości, udając zdziwienie – to już Ci się nie chce spać – pchać resoraki pod górkę na cymbałki, bo u nas służą właśnie do transportu.  No i jeszcze o tej 6 rano myślałam, że jak młodsza latorośl zaśnie to upiekę ciasto czekoladowe z cukinii na tę rocznicę i wysprzątam dom. Udało mi się wysprzątać, znaleźć przepis i to by było na tyle. Jeszcze miałam pomysł, żeby piec z dziećmi, ale po powrocie ze spaceru zapomniałam o tym bardzo szybko. I tak naprawdę nie wiem co robiliśmy, bo czasem wspólne wieczory przypominają mi ferment albo letarg jednocześnie, gdzie jak para mrówek uwijamy się przy dwójce maluchów i  gdzieś tam między wanienką, prysznicem, książeczkami, puzzlami i obowiązkowym bieganiem z tatą – niespożyte moce dwulatka – uśmiechamy się do siebie i mówimy: a pamiętasz, jak leżeliśmy wieczorami i 2 godziny zastanawialiśmy się co za film oglądamy i żadnego nie oglądaliśmy i szliśmy spać. I śmiech. A pamiętasz jak wstawaliśmy w niedzielę o 11 i się zastanawialiśmy co będziemy robić i tak był już wieczór i nie robiliśmy nic? Śmiech. Ale to naprawdę tak było? To co my właściwie robiliśmy?

Pewnie i dużo i nic. Pamiętam schadzki w parku, grzańce przy kominku, planowanie wspólnych wyjazdów. Pamiętam same wyjazdy, pamiętam plany na przyszłość. I wiecie co? My je naprawdę realizujemy. Zmieniamy się po drodze, zmęczenie wytrząsa z nas być może czasem namiętność, być może cierpliwość.

Ale kiedy tak biegamy w letargu i czasem poczwórne zmęczenie naszej rodziny dotyka się jak płyty tektoniczne i kiedy erupcja rozkłada nas wieczorem do łóżek, na fotele i kiedy patrzymy na to pobojowisko nieposprzątanych klocków, niepozmywanych naczyń, niepowieszonego prania, rozmazanego makijażu, nieogolonej twarzy, cieni pod oczami, świecącej siwizny w mroku to pytam w duchu : Za co ja Cię pokochałam? A może lepiej: za co ja Cię lubię?

I przypominam sobie to wszystko. I co lepsze – okazuje się, że przecież on to wciąż on!! Eureka.

I wciąż, a może nawet bardziej udaje, że nie wie co to cellulit, co to grawitacja twarzy i dalej dolewa mi ciepłej wody do miski, kiedy grzeję stopy, bo ja wciąż jestem zmarzluchem.

I wciąż więcej milczy, niż mógłby powiedzieć.

Więc ja też więcej milczę i nie mówię – znów nie rozciągnąłeś prania przed powieszeniem. Znów nie schowałeś dokumentów. Znów nie wyniosłeś śmieci. Znów zostawiłeś koszulkę na krześle. Mówię fajnie, że powiesiłeś pranie, schowałam Ci dokumenty do szuflady, fajnie by było wynieść śmieci. Krzesło wstawiam do szafy.

Mówię – może obejrzymy film? Tak wiem, ale może na raty, choć 20min?

Mówię – poszłam po chleb, który lubisz.

Przytulam rano i wieczorem.

A jak już nie mam siły na nic, nawet na to by być człowiekiem to daję mu z uśmiechem tego nieszczęsnego kasztana.

I on wie.

A ja wiem, że on zrobi mi bułkę, choć zarzekam się, że pszenica mi nie służy. Że zrobi mi kawę z podgrzanym mlekiem. Że przyniesie herbatę, kiedy uwięziona jestem w uścisku dziecięcych nosków. Że powie – idź weź prysznic, jest fajna ciepła woda. I ogoli się, kiedy widzi, że ja też mam dres z tych bardziej eleganckich. I skoczy do fryzjera, kiedy widzi, że ja też odrostów nie mam. I kremów używa, jak ja raz na ruski rok tę maseczkę zrobię. I całuje codziennie, jak nie słyszy – czemu znów nie…

Ale mogłabym rzęzić o wiele rzeczy, które kiedyś może mnie nie irytowały, teraz je zauważam. Mogłabym zacząć toczyć wojny o te różnice w nas, które mnie każą planować wszystko z wyprzedzeniem, a jemu na 5 min przed faktem zapytać – to na którą mieliśmy być? Mogłabym zagryzać zęby na ten samotny kotlet wsadzony do lodówki na największej wysmarowanej tłuszczem patelni, zajmującej jak Królowa Elżbieta centralne miejsce kosztem jogurtów i twarogu niewypakowanych z siatki.

Mogłabym nie wstawać te pół godziny wcześniej, żeby umyć włosy, ubrać coś miłego dla oka i przypomnieć sobie, co się robi tuszem do rzęs. Mogłabym wydawać tylko polecenia zamiast dziękować. Mogłabym widzieć niedociągnięcia pomijając resztę milczeniem. Musiałabym wtedy pominąć 15 lat naszej znajomości i to nieokreślone coś, co nas przywiodło na ślubny kobierzec, co stworzyło dwójkę wspaniałych istot i patrzeć na kasztany, które pokrywa kurz. I wściekle ścierać ten kurz, gderając, że zarośniemy brudem jak on nie nauczy się odkładać rzeczy na miejsce.

Wiecie co? On się nie nauczy. Nie chce tego robić, bo lubi robić inaczej. I lubił to robić te 15 lat temu. I lubi jak go pochwalę, przytulę i nie gadam za dużo. A ja też lubię, jak on wciąż udaje, że nie widzi tego cellulitu, przytula mnie wieczorem i kupuje kwiaty a nie nowego mopa.

I tak się lubimy w tym szaleństwie codzienności.  I chyba dlatego wciąż nasze zainteresowanie nie skupia się tylko na tym, co jest na obiad, czy rachunki zapłacone, chleb kupiony, a na tym, co czujemy, myślimy, na co mamy ochotę. I jeśli tak ma wyglądać transakcja: porozrzucane męskie koszulki a zainteresowanie Męża nieskrępowane ciągłym napominaniem i próbą zmiany tego, co 15 lat temu brałam całe i w ciemno – to ja te koszulki czasem posprzątam. Czasem nie zauważę, czasem usiądę i pomyślę – przecież gdyby ich nie było to znaczy, że Jego by nie było.


Tagged as , , , , ,



  • Kochana, dziękuję za to, co tu napisałaś. Szczególnie za dwa ostatnie akapity, zadzaiałało to dziś na mnie jak objawienie. I o ile lżej.

  • Marzena Kud/Fitspirit

    Cieszę się:) Z informacji, które otrzymuję wynika, że jutro będzie lżej wielu Panom – dostają przyzwolenie na dzień porozrzucanych skarpetek;p A tak serio to czasem warto odpuścić drobne sprawy w imię większej..

  • Fantastycznie napisane, aż miło czytać naprawdę 🙂 Fajną masz rodzinkę i kochającego męża, a nie ma przecież nic cenniejszego 🙂 Wszystkiego co najlepsze dla Was! 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Dziękuję bardzo!

  • Świetne ! Z moich doświadczeń wynika – że nie tylko panowie – bałaganią i rozrzucają ! A tak serio – fajna historia i naprawdę dobry tekst. Pozdrawiam 😉

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Dziękuję! Tak, nie ma co generalizować w kwestii bałaganu, u nas po prostu jest w tym temacie dość stereotypowo;p

  • zyciejakmuzykablog.wordpress.c

    To dla nas przełomowym dniem był wczorajszy wieczór. Tyle narosło spraw ze juz każde poruszenie tematu bolało. Nie wiedziałam jak to zmienić, co zrobić. Chcieliśmy, ale nie potrafiliśmy. Zagraliśmy w pewną grę – Zbliżenia – jaki to było pomocne. Polecam ja gdy trudno zacząć dialog.

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz. O grze nie słyszałam, ale już sobie sprawdziłam i myślę, że warto ją mieć. Może to jest dobry prezent na rocznicę ślubu?

      • zyciejakmuzykablog.wordpress.c

        Bardzo dobry😊, zwłaszcza dla tych którzy maja co przegadać a nie wiedzą jak to zrobić.

  • Aż mi się głupio zrobiło, że marudzę mojemu mężowi. Bo przecież racja, gdyby go nie było i tych jego porozrzucanych rzeczy i tego przypalonego garnka, to nic by sensu nie miało. Dobry tekst 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Czasem każdy marudzi;) Ważne, by z oczu nie stracić tego, co najważniejsze, a pewnie nie jest tym przysłowiowa „skarpetka”;)

  • Pięknie to napisałaś – to bardzo prawdziwe 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Dziękuję!

  • Tak, to piękny post o partnerstwie. O nie stawianiu na swoim tylko o kochaniu siebie nawzajem prostą, szczerą miłością. Fajnie, że to napisałaś!

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Dziękuję! Tak sobie teraz myślę, ile to trzeba dni, przeżyć i refleksji, żeby pojąć czym jest naprawdę to osławione partnerstwo

  • Podziwiam, ale też mnie to skrajnie przeraża. Ostatnio wchodzę na etap, w którym zastanawiam się, czy kiedykolwiek będę mieć chęci mieć dzieci, czy może należę do tej drugiej grupy.

    • Ach, i jeszcze – na podobny temat napisałam u siebie w ,,O co tak naprawdę chodzi w miłości?” – jeśli masz chęć to zapraszam 🙂

      • Marzena Kud/Fitspirit

        Zajrzałam i myślę, że „pobuszuję” trochę u Ciebie wieczorem;) I mój Thorn też się trochę kurzy, przypomniałaś mi o tej książce. Może to ten czas, by do niej wrócić.

  • Ja myślę, że tak spędzane rocznice są o wiele ważniejsze, piękniejsze, od tych wyreżyserowanych. Bo są prawdziwe, takie życiowe. Bo kocha się przecież za wszystko, też za małe wady i niedociągnięcia (a może przede wszystkim za to?)

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Masz rację, chyba przede wszystkim za to, bo to sprawia, że jesteśmy unikalni. I myślę, że tego dnia byliśmy bardziej razem niż na najbardziej wykwintnej kolacji kiedyś:)

  • Lalo.mama

    Człowiek zmienia się całe życie. Wg mnie najważniejsze, to nie zagubić się w codzienności, potrafić stale siebie nawzajem doceniać i spędzać ze sobą czas i tylko ze sobą przynajmniej raz na jakiś czas – tego można również nauczyć swoje dzieci np. we środy wieczór dla rodziców 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Może kiedyś ich nauczymy;p

      • Lalo.mama

        Próbuję tę zasadę wcielić w życie – idzie opornie, ale co któraś środa jest nasza 🙂

  • Piękne 🙂 Naprawdę z wielkim zaciekawieniem przeczytałam Twój tekst 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Bardzo dziękuję!

  • Świetnie napisane, bardzo interesujący tekst :))

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Dziękuję!

  • Świetnie napisane, aż się wzruszyłam 🙂 !

    Bo właśnie o to chodzi w miłości – trochę na Twoim, a trochę na swoim przykładzie: … żeby nie zmieniać, doceniać za to co jest, co się ma… nie nakazywać, a delikatnie sugerować, razem milczeć, jeść pizze w dresie, widzieć piękno mimo celulitu i zakładać tą odświętną piżamę od czasu do czasu 🙂 !

    Ściskam,

    Panna Joanna

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Tak, przypomniałaś mi o piżamce;) Dziękuję:)

  • Piękny wpis! 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Dziękuję:)

  • A skarpetki znowu rzucone na podłogę… <3

    • Marzena Kud

      U mnie też;p

  • Perełka! Piękny i wzruszający wpis.
    Nie mogłam się powstrzymać i pozwoliłam go sobie udostępnić 🙂

  • Poplakalam sie ze wzruszenia… U nas podobnie, jestesmy ponad 20 lat razem i ciagle siebie karce, ze nie dosc dobra jestem dla Niego, bo On dla mnie jest caly czas taki dobry. I tak sie kotlujemy w tej codziennosci (z trojeczka) i nie chce innego, tylko Jego. A dzis znowu rano dostalam bukiet tulipanow. Mysle sobie, czy w gonitwie zdazylam powiedziec „dziekuje”?. Wysle sms’a na wszelki wypadek. Usciski :’

    • Oj, aż tak? Fajnie, że dostałaś kwiaty i że napisałaś smsa. Też napisze, bo moje ostatnio zaczęły się ograniczać do tego, co kupić;) Dzięki za przypomnienie!

  • Ciekawe, jak to czasami te dwie połówki się mijają i kłócą, a przecież tak naprawdę się kochają 🙂

    • Ważne, żeby się przy tym mijaniu choć czasem przytulić;)

  • Eva Z.

    Świetnie się czyta!

  • Napisałaś to w tak piękny i wzruszający sposób…sama prawda, samo życie.

  • hej! Piękny tekst, przeczytałam z przyjemnością!