Jak wpadać na świetne pomysły?

Written by on Maj 18, 2017

Dobry pomysł jest dzisiaj na wagę złota. Zwykło się mówić, że najcenniejszym kruszcem 21 wieku jest informacja. Ja twierdzę, że pomysł. Od niego wszystko się zaczyna. Każdy największy biznes zaczął się od pomysłu. Takiego przy zmywaniu, spacerze albo kuflu piwa. Każda najbardziej spektakularna kariera zaczęła się od pomysłu na siebie, na to, co chcesz robić. I potem, kiedy patrzysz na ludzi codziennie wygrywających swoje życie, myślisz: jak on na to wpadł?

Pytanie, czy na pomysły się wpada? Jak myślicie? Tak leżą sobie na ziemi, wygrzewając się w blasku słońca, może leżą głęboko zakopane i czekają, aż chwycisz za łopatę, kiedy inni się opalają na ławce?

Ani tak, ani tak. Nie rosną też na krzakach, nie spadają z nieba, nie przynosi ich zajączek.

Nosisz je w sobie.  Jesteś kopalnią pomysłów i od Ciebie zależy, co będziesz wydobywać. Jeśli wkładasz do swojej głowy książki, branżowe gazety, otwierasz się na otoczenie, skusisz się czasem na autorefleksję – to i ciekawe pomysły będziesz miał. Jeśli siedzisz tylko i wyłącznie na pudlu to takich plonów się możesz spodziewać. Nie mówię Ci niczego nowego, prawda?

Ale chwila, powiesz. Czytam, otwieram umysł, naciągam swoje szare komórki i nic. NIC! Na nic ciekawego nie mogę wpaść. Nic mi nie przychodzi do głowy, żaden innowacyjny pomysł. Czy to znaczy, że nie jestem kreatywny?

A cóż to znaczy być kreatywnym? Kreatywność to znajdowanie nowych rozwiązań, często nieszablonowych. I co najlepsze – da się ją podkręcić!

Zawsze słyszałam, że mam mnóstwo pomysłów. Słyszałam też, że ich nie wykorzystuję. I to prawda. Sypałam nimi jak z rękawa, a one rzucone gdzieś na wiatr, niepewne swej wartości lądowały w rękach łowców pomysłów, wyczekujących pod krzakiem kreatywnego zajączka. A ja się potem denerwowałam – czemu tego nie zrobiłam? I co rusz robię ten błąd, że wydobywam z siebie jakiś diamencik i oddaję w prezencie, bo zapomnę, że jest cenny.

Teraz pracuję nad tym  i wcielam w życie swoje pomysły.

I mogę Wam powiedzieć, że te, które wydają się zadziwiająco proste do przeprowadzenia – takie są. A te, które wydają się najbardziej niemożliwe – są możliwe. Jak tylko o czymś pomyślę, zaczynam to realizować, inaczej mój diamencik utonie pod stertą głazów: ale po co Ci to, nie dasz rady, to nie może być takie proste, tutaj trzeba mieć większą wiedzę.

Nie trzeba. Trzeba  wykorzystać swoje życie samemu. I czerpać inspirację z siebie, nie tylko z otoczenia.

Pokażę Ci dzisiaj kilka sposobów na uwolnienie kreatywności, które sprawdzają się u mnie. Spróbuj, może na Ciebie też zadziałają🙂

  1. Dzieci

    Zauważyłam, że od kiedy jestem mamą, moja głowa puchnie od pomysłów. Długo myślałam nad tym, dlaczego tak jest. I wiążę się to z paroma rzeczami:

  • Dziecięcy sposób myślenia – dzieci myślą bardzo twórczo i nieszablonowo, bo najzwyczajniej w świecie nie mają zbyt dużej wiedzy o świecie, prawach fizyki itp. Stąd ich pomysły są uwolnione spod pręgierza rozsądku. Dużo z nimi przebywam, bawię się, słucham i zachwycam skojarzeniami, połączeniami słów. Mój syn, kiedy wstaje i się cieszy, mówi że ma różowy humor. A kiedy się złości – brązowy. Ja bym na to nie wpadła.
  • Dziecięce zabawy – bardzo dużo spędzamy czasu, układając klocki. Zauważyłam, że bardzo mnie to relaksuje. Właściwie to jest porównywalne do medytacji i zmywania – układam, układam i robię miejsce w głowie. Bo to ważne w kreatywności – zrobić miejsce dla nowych pomysłów, wymieść bezużyteczne informacje.
  • Dziecięca uważność – zauważyliście pewnie, że kiedy dzieci coś robią to robią na 100%. Nawet, jeśli to jest włączanie i wyłączania światła przez 40 min – za każdym razem dziwią się i cieszą tak samo. Nic w tym momencie nie istnieje, ani głód, ani pragnienie, ani lato, ani wiosna. Nauczyłam się koncentracji na tym, co robię. A to poskutkowało tym, że jak wymyślam to też wymyślam kalorycznie🙂
  1. Salvador Dali

    Kolejna rzecz niby niezwiązana z dziećmi, a jednak. To sposób Salvadora Dali. Normalnie bym się go nie podjęła, ale macierzyństwo go czasem na mnie wymusza. Już tłumaczę. Salvador Dali, żeby wprowadzić się w stan, w którym przychodziły mu do głowy najdziwniejsze pomysły i inspiracje do malowania, stosował krótkie drzemki. Siadał w fotelu, obok fotela kładł talerz, do ręki brał ciężki przedmiot i rękę opierał tak, by przedmiot zwisał nad talerzem. Zasypiał, a kiedy przedmiot wpadał z hukiem do talerza – wstawał. O co chodzi?

„W chwilę przed zaśnięciem zaczyna rozsypywać się cenzor świadomości. Można dosłownie obserwować, jak gasną kolejne filtry. To, z czego korzystał Dali to hipnagogi. Kiedy zasypiasz umysł dopuszcza przeróżne informacje, których normalnie by Ci nie przekazywał – zajęty odbiorem rzeczywistości. W tym halucynacje dochodzące ze wszystkich modalności, od oczywistych wzrokowo-słuchowych, przez losowe emocje po kinetyczne”[i]
 

Nie prowadziłam na sobie takich eksperymentów, ale chyba korzystam z hipnagogów. Szczerze mówiąc, czas po urodzeniu dziecka to chyba jedno wielkie zawieszenie między odbiorem rzeczywistości, snem na jawie, jawą na śnie – kiedy karmisz dziecko śpiąc i nawet o tym nie wiesz – halucynacjami o wolnym wieczorze itp. Także potwierdzam – na niedospaniu, niedobudzeniu, niedożyciu – rodzi się najwięcej pomysłów. Dlatego drogie mamy – macie tę przewagę i zapisujcie wszystko, co Wam wtedy przyjdzie do głowy. A jak trochę wyjdziecie z pieluch – realizujcie🙂

 

  1. Zmywanie

    To jest zdecydowanie mój ulubiony sposób. Naprawdę wszystkie najlepsze pomysły wpadły mi do głowy w trakcie zmywania! Totalnie się wtedy uwalniam z rzeczywistości, robię to mechanicznie i błądzę myślami gdziekolwiek. Metaforycznie można by to ująć tak, że zapuszczam się w kopalnię swojego umysłu bezwiednie i co rusz przypadkiem kopnę w diament. To tak jak z grzybobraniem – jak się nastawiacie, ledwo 3 grzyby, w tym 3 trujące. Jak przypadkiem lądujecie w lesie, nie macie rąk, by wszystko wyzbierać.

Także zostawiamy zmywarki i do dzieła!

  1. Basen

    Na basenie zawsze znajduję rozwiązanie swoich problemów. Jest nawet na to naukowe uzasadnienie. Pływanie wymaga od nas pełnej uwagi i koncentracji na wykonywanym zadaniu.

 

„Kiedy skupiamy naszą uwagę, nasz tok myślowy ulega ukierunkowaniu, bezpośrednio pobudzając czynność neuronową w odpowiednich częściach mózgu. […]Wnioski z tych eksperymentów płynące są takie, że neuroplastyczność jest uzyskiwana dzięki wzmożonej uwadze, a nie poprzez same bodźce.[…] Inne dowody na zmiany kształtu mózgu w skutek koncentracji uwagi pochodzą z prześwietleń mózgu u skrzypków. Wyniki pokazują olbrzymi wzrost tej części kory, odpowiadającej lewej ręce, operującej z olbrzymią prędkością i dokładnością strunami skrzypiec. Inne badania wskazują na to, że hipokamp odpowiedzialny za orientację przestrzenną, jest znacznie powiększony u taksówkarzy.”[ii]

 

  1. Poezja

    Tak, dobrze czytacie. Jestem miłośniczką poezji od lat dziecięcych i lubię sobie przed snem parę wierszy przeczytać. Pomyśleć o nich, zachwycić się. Co wspólnego ma poezja z kreatywnością? Ogromnie dużo. Metafory. Metafory, które łączą to, czego normalnie byśmy nie połączyli, wyrażają niewyrażalne, chwytają to, co nieuchwytne, czynią możliwym niemożliwe. Czytam poezję, karmię swój umysł metaforami, skojarzeniami, czytam między słowami i tworzę sobie całą siatkę nowych połączeń nerwowych. I tak od ponad 20 lat. Oczywiście nigdy nie robiłam tego ze świadomością wpływu tego działania na kreatywność. Ta wiedza przyszła z czasem i mówię Wam – to bardzo silny punkt we wzmacnianiu kreatywności. Gdybym teraz miała zbudować silny twórczy zespół, każdego ranka zaczynalibyśmy od jednego wiersza. I piszę to zupełnie poważnie.

 


Jeśli interesują Cię moje pozostałe sposoby na kreatywność – przygotowałam dla Ciebie 🎲20 sposobów na kreatywność🎲, które są dołączane w prezencie do prenumeraty Fitspirit. Na stronie głównej masz możliwość zapisania się na newsletter.


 

Wczoraj przeczytałam jedno fajne zdanie: dobry pomysł to ten, który da się wprowadzić w życie. Zgadzam się i nie zgadzam się. Myślę, że każdy z nas w swoim życiu co najmniej raz wpadł na pomysł, który przyniósłby mu satysfakcję i zadowolenie, zarówno rozwojowe i finansowe, ale go nie zrealizował. Co więcej, machnął na niego ręką, jak na brzęczącą muchę. Trzeba odwagi, by powiedzieć: DZIAŁAM.

Stworzyć warunki swojemu pomysłowi, by mógł się rozwijać. I z tą refleksją Was zostawiam. Chętnie przeczytam o Waszych sposobach na kreatywność!

Wiado­mo, że ta­ki a ta­ki po­mysł jest nie do zreali­zowa­nia. Ale żyje so­bie ja­kiś nieuk, który o tym nie wie. I on właśnie do­konu­je te­go wynalazku. A. Einstein

 

 

[i] http://jakubkrolikowski.pl/kreatywna-drzemka/

[ii] http://www.tiswim.pl/czy-plywanie-poprawia-prace-mozgu/


Tagged as , , , , ,



  • Bardzo ciekawy wpis. Najbardziej podoba mi się sposób Salvadora Dali. Uwielbiam jego sztukę, a drzemką w ciągu dnia też nie pogardzę 😉
    Pozdrawiam ciepło – Patrycja

    • Patrycja, super że wpadłaś:)) też uwielbiam Salwadora, mam w domu parę jego reprodukcji. A drzemki kocham, tylko dawno nie mialam okazji;) Uściski

  • Dobry pomysl to ten, ktory da sie wprowadzic w zycie. Te wszystkie manualne czynnosci, ktore sprawiaja, ze nasz umysl blaka sie gdzie indziej, jak prozaicznie wlasnie zmywanie o ktorym piszesz, sa tu nieocenione. Mi najlepsze pomysly przychodza do glowy pod prysznicem, albo w marszu hi hi hi. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Fajnie Beatko, że wpadłaś:) mój prysznic chyba za krótko trwa, mam wrażenie że wtedy jestem w tej szufladzie NIC, co ponoć domeną mężczyzn jest;)a marsz przetestuję:) pozdrawiam!

  • Marzena! Przeczytałam „jednym tchem” – świetny tekst 🙂 I podpisuję się pod nim obiema rękami!
    Obudzenie w sobie dziecka, zmywanie, pływanie, w moim przypadku jeszcze taniec i nocne dumania – to czynności, które powodują, że wiele myśli szaleje w głowie jak tornado, a kiedy już je uporządkuję – spiszę na kartce, dokonam selekcji, jestem z siebie bardzo zadowolona, bo okazuje się, że pozostały właśnie te najlepsze pomysły 😀
    Przychodzą do mnie o bardzo różnych porach – najczęściej bardzo wcześnie rano i bardzo późno w nocy. Pojawiają się na chwilę podczas zabawy z dzieckiem, by wrócić, kiedy jestem już na granicy snu.
    Dobre pomysły mogą być początkiem czegoś niezwykłego, początkiem ogromnego sukcesu, realizacją pasji, ale tylko wtedy, kiedy ich nie zaniedbamy, nie pozostawimy, nie zapomnimy o nich (pamięć przecież jest ulotna), dlatego tak ważne jest życie z celem. Zamiana pomysłu na cel nie będzie zbyt trudna, jeśli się dobrze do tego zabierzemy, pisałaś nawet o tym niedawno 🙂
    A więc wpadajmy na świetne pomysły, zamieniajmy je w cele i odnośmy sukces 🙂

    P.S. Nie mogę napatrzeć się na Twój nowy blog – jest cudnie profesjonalny 😀

    • Kasiu, świetnie ze piszesz tańcu:) ponoć tango jest bardzo stymulujące dla mózgu:) i faktycznie, do mnie też powracają wszystkie pomysły przed zaśnięciem! Chyba zacznę je zapisywać i realizować z rozmachem za Twoim przykładem:)

  • Natalia Grzech

    Marzenko bardzo fajny artykuł, bardzo na czasie. Dobry pomysł w tych czasach jest na wagę złota.. nieraz z mężem zastanawiamy się w co można zainwestować i co na 100% przyniesie w przyszłości dobrobyt w szczególności z myślą o dobrobycie naszych dzieci. moze masz racje i warto podjac to ryzyko i pomyslec o dzialaniu..boje sie ze na starosc bedziemy zalowac ze tam malo z zycia bralismy..ciężko uwierzyć że właśnie teraz powinnam mieć najlepsze pomysły, nieraz zapominam po co przyszłam do pokoju i co miałam zrobić na obiad 🙂małe dzieci to duże wyzwanie🙂 aczkolwiek łapie się też że podczas zabawy i szczególnie prasowania znajduje odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.. najlepszym resetem jednak jest sport , tam jestem ja i tylko ja, poza piłka i dziewczynami z drużyny oczywiście.. no i dzieci… tak wiele powinniśmy się od nich uczyć, dla nich nic nie jest niemożliwe 🙂pozdrawiam Cie cieplo

    • Natalia, miło Cię tu widzieć Kochana:) aż Ci zazdroszczę tego resetu z piłką;) Fajnie, że o to dbasz, przy naszych dzieciaczkach to bardzo ważne;)

  • od zawsze lubiłem drzemki, od dziś będę się powoływał na Salvadora Dali! 🙂 🙂 Dodam jeszcze od siebie: żeby wpadać na dobre pomysły, a do tego jeszcze je realizować to trzeba uwierzyć w siebie. Uwierzyć, że jesteśmy w stanie wpaść na dobre pomysły. My! A nie ktoś inny. Wielu ludzi w tym punkcie ma problem.

    • O faktycznie masz rację. Nie wierzą w swoją zdolność wymyślenia czegoś ciekawego, a jak już na coś wpadną to pomyślą, że to pewnie marny pomysł. Pozdrawiam!

  • Coś jest z tym zmywaniem czy pływanie, bo chodzi tak naprawdę o to, że odrywamy się myślami od rzeczywistości i zaczynamy myśleć kreatywnie. Ja tak właśnie odkrywam się i dystansuje uprawiając sport. Niestety pomysły przychodzą mi też wtedy kiedy jestem już w łóżku i zasypiam, a rano już ich nie pamiętam. Martwi mnie to o tyle, że wydaje mi się, że zamiast się wieczorem wyciszać moja głowa nadal pracuje, ale jest zbyt zmęczona, żeby zapamiętać to co sobie wymyśliła.
    No a z dziećmi to tak jak piszesz – głowy dzieci to kopalnie pomysłów. Zauważyłam, że kiedy moje dzieci były mniejsze wspólnie nakręcaliśmy się jeśli chodzi o kreatywne pomysły. One podawały swoje, ja podawałam swoje, po zderzeniu wychodziły bardzo fajne rzeczy. To mogły być jakieś manualne prace albo zabawy w ogrodzie. Trochę tęsknię za tamtym czasem.

    • A wiesz, że to mogły być sprawy manualne, np ceramika, lepienie pięknie ćwiczą mózg:)

      • Wiem i to właśnie robiłyśmy w duuużej ilości. Na ceramikę moja Paulinka chodzi od 3-4 lat, a Noemi właśnie do niej dołączyła. Te zajęcia są prowadzone przez świetną kobietę i tworzą się na nich niesamowite rzeczy. Niektóre rozdajemy w prezencie, niektóre zostawiamy sobie.