Łap życie, podaj dalej

Written by on Lipiec 9, 2017

Ostatni miesiąc był dla mnie czasem sporych wyzwań. Dość powiedzieć, że w połowie miesiąca stałam w zagraconym mieszkaniu, z zagraconą głową i jeszcze bardziej rozstrzępionym sercem, a z komputera docierały powiadomienia przypominające o zbliżającym się deadline’nie.

Brudnopis

Posprzątam jak tylko napiszę książkę. Obejrzymy film, jak tylko posprzątam. Spotkam się z Tobą, jak tylko obejrzę z mężem film. Odkładanie teraźniejszości na rzecz przyszłości. Taki syndrom naszych czasów: odpoczniemy jak tylko się dorobimy. Wezmę urlop, jak tylko się odkuję finansowo. Pomyślę o dzieciach, jak tylko moja kariera nabierze rozpędu. Poczytam Ci bajkę, jak tylko skończę ten raport. I tak każdego dnia. Zaczynam rozumieć, dlaczego życie zaczyna się po czterdziestce. Jak mamy dwadzieścia parę lat – imprezujemy, studiujemy, robimy wszystko to, czego nie mogliśmy robić wcześniej. Zastanawiamy się, kim chcielibyśmy być, co chcielibyśmy osiągnąć. Po trzydziestce wiemy już jak mało mamy czasu, więc pędzimy do swoich celów, zakładamy biznesy, dorabiamy się, budujemy domy, płodzimy dzieci i szukamy złotych sposobów na produktywność, efektywność i skuteczność. Po czterdziestce luzujemy, bo coś zazwyczaj każe nam iść do lekarza, odpocząć i złapać chwile.

Życie to coś, co upływa, kiedy ty jesteś zajęty snuciem planów na przyszłość.

John Lennon

Wciąż czekamy na lepsze dni. Wyszukujemy wymówki, by nie przyjmować na klatę swojej teraźniejszości. Gdybym tylko miał więcej pieniędzy…, Gdy tylko dzieci podrosną…, Gdy tylko się wyprowadzę…. Żyjemy w brudnopisie swoich planów i marzeń. Tak, jakbyśmy mieli pewność, że będziemy mieli czas na przepisanie naszych godzin do czystego zeszytu…

Ciszej…

Nie zawsze jest rozmach. Nie zawsze jemy srebrną łyżeczką, a delikatna beza roztapia się w słońcu, oblizując nasz podbródek słodkim lenistwem. Nie zawsze wychodzisz na scenę i w świetle reflektorów możesz mówić ludziom, jak pięknie żyjesz i sprzedawać recepty na słoneczny dzień i słowicze wieczory. Czasem żyjesz po cichutku, prasujesz ubrania, gotujesz obiady i pomagasz swoim rodzicom podnieść się z łóżka. Nie ma w tym rozmachu, jest cisza. Jest cisza, która sznuruje Twój kalendarz i jedyne, co masz to tę chwilę. Chwilę, w której nie ma przeszłości, nie ma przyszłości, jest tylko to, co w tej chwili widzisz i czujesz. Siódma pielucha, którą zmieniasz swojemu dziecku, dwudziesty obrany ziemniak, kończący się płyn do płukania. Dipa Ma, uznana Mistrzyni medytacji była skromną gospodynią. Uważała, że oświecenia można doznać przy prasowaniu. Medytacji i świadomości nauczała w codziennym pośpiechu.

Dzisiaj organizujemy sobie różne sposobności na przykucie swojej uwagi do chwil. Slow life, hygge, ikigai. Im bardziej egzotycznie, tym skuteczniej nas mobilizuje do refleksji nad parującą herbatą w zaciszu starannie wybranego drzewa. Na pewno trudniej o celebrowanie chwili przy stosie garów. A jednak ona jest. Ta chwila. Jest Twoja choćby była brudna, zasmarkana, śmierdząca. Wiem, nie strzelisz sobie selfie w dresie, którego zapomniałaś zdjąć do spania, bo taka byłaś zmęczona. Nie będziesz śpiewać o poranku, kiedy nie możesz znaleźć ulubionej filiżanki, a Twoje mieszkanie przypomina bunkier z upchanymi naprędce rzeczami, żeby wolna przestrzeń pozwoliła Ci na usypianie płaczącego noworodka w wózku.

Carpe diem?

Zwykliśmy mówić o łapaniu chwili w kontekście jasnych, dobrych i czarujących momentów. Carpe diem! Powiesz sobie tak, kiedy będziesz trzymał umierającego rodzica za rękę?

A jednak to też chwila. I musisz podjąć decyzję, że chcesz być w niej obecny nie tylko ciałem. Czy będziesz rozciągał swój kalendarz jak linę przy stawianiu masztów, by tylko odwrócić uwagę od teraźniejszości. Czy jednak będziesz. Będziesz żył prawdziwym życiem, które ma różne kolory.

Obecność

Obecność. To takie słowo klucz to łapania teraźniejszości. Przyjaciółka powiedziała mi, że chyba musiałaby się położyć na drodze, żebym ją zauważyła jadąc samochodem. Fakt, jeżdżenie z dwójką gadających (w najlepszym wypadku) dzieci na niedospaniu i niedożyciu wymaga ogromnej koncentracji. Ale co nie wymaga? Bo i łatwe i zarazem trudne jest opowiedzieć dzieciom dwie bajki zamiast jednej, porozmawiać z babcią dłużej niż zwykle, zjeść obiad na pięknie zastawionym stole, kiedy życie nas goni. Tylko jeśli nie mamy na to czasu, w co go inwestujemy?

Myślę sobie, że tak fajnie można nawzajem się motywować do teraźniejszości. Zaprosić przyjaciół na obiad, kiedy wpadli tylko na chwilę. Posiedzieć z kimś dłużej. Odebrać telefon, nie jeść przed telewizorem. Wkurzać się na wymięte prześcieradła i cieszyć się, że one są, że jestem ja.

Bo kiedy patrzysz jak umiera człowiek to produktywność i skuteczność nie pomoże Ci wstać i wyprasować dla niego ostatniej koszuli. To chwila, która wymaga takiej obecności, że poczujesz ciężar każdego grama swojego ciała i duszy. Za której brak nikt nie wystawi Ci usprawiedliwienia.

Wybierz prędkość

Uwieczniamy najpiękniejsze momenty swojego życia. Wybieramy je, odrzucając w niepamięć te złe, zwykłe, bez polotu i smaku. Carpe diem, jak to łatwo powiedzieć z tarasu nad malowniczą zatoką.

Carpe diem nad tłustą patelnia, carpe diem nad stertą prania, carpe diem po nieprzespanej nocy. To dopiero wyzwanie, być obecnym w swoim życiu.

Bo może chodzi o to, by jechać do celu z prędkością, która pozwoli nam zobaczyć machających przyjaciół? A może zrozumieć, że każda najbardziej paskudna chwila jest bardziej romantyczna od jej braku?

 


 

Podziel się, jeśli uważasz, że warto. Samych miłych chwil! Marzena


Tagged as , , , , , ,



  • Poruszający wpis. Bo właściwie jak to jest: skoro już od kilku tygodni siedzę w domu, czytam książki, jest nudno i mało aktywnie, bo czekam na moje dziecko i moment, w którym zechce przyjść na świat, to nie mam życia? Nie mam czego łapać? Szkoda tylko, że tak mało skupiamy się na teraźniejszości, a ciągle myślimy o czymś co było, co będzie…

    • Piękne podsumowanie, dziękuję:) Ach, wspaniały moment masz:* pamiętam, że za każdym razem pod koniec ciąży było mi ciężko i czekałam już na rozwiązanie, a dzisiaj troszkę szkoda mi tego…to był jednak magiczny czas:) łapiesz te chwile?:)

      • Teraz już liczę na palcach do terminu porodu i właściwie nie mogę się doczekać. Wszystko już gotowe, organizm trochę osłabiony, więc właściwie nie myślę o niczym innym, jak o tym, by już się zaczęło i bym mogła uściskać Małą 😉

        • Cudnie:) życzę dużo siły a potem to już święto w domu! aż żal, że to już za mną:) ściskam:*

          • Dziękuję :* tak jak mówisz – będzie święto 😉

  • Jeden z piękniejszych tekstów, jakie ostatnio czytałam❤️ Mam gęsią skórkę. Cokolwiek bym nie napisała, zabrzmi jak powtórzenia Twoich słów. Tak, tego właśnie się uczę. Codziennie. Braku pośpiechu. W okruchach codzienności. To jest carpe diem.

    Wzruszył mnie Twój tekst. Ogromnie. Ściskam ciepło poruszona:*

    • Aga, takie słowa z Twoich ust to jak pocztówka z bezy💖 Ty mi się właśnie kojarzysz z kolekcjonerką chwil, taką znawczynią, koneserką:) Zawsze się u Ciebie zatrzymuję i jaśniej widzę moje wspaniałe momenty:)

      • To dla mnie ogromne uznanie usłyszeć coś takiego od Ciebie☺️Też mam teraz pocztówkę z bezy. Bombowo:-))) buziaki:*

  • Rewelacyjny tekst. Dał mi naprawdę sporo do myślenia. Dziękuję Ci, Marzena.

    • Cieszę się! i bardzo dziękuję za miłe słowa💞💞

  • Staram się nawet z najgorzej wybrzmiewających chwil w życiu dostrzec coś, co uczyni mnie silniejszą, cieszę się z każdej drobnej chwili w ciągu dnia, cudownie jest świadomie smakować życie, tak łyk po łyku wypijać czas nam podarowany. 🙂
    Bookendorfina

    • Iza, powinnaś pisać książki, wiesz? Łyk po łyku, wypisać czas nam podarowany:) – pięknie!

  • Pięknie to napisałaś ❤️ Niby mnóstwo ostatnimi czasy tekstów typu „ciesz się z małych rzeczy”, „doceniaj piękno dnia codziennego” itp, ale tak szczerze, to traktuję je zazwyczaj jak nudne, modne hasła. Twój post jest inny. Jest taki prawdziwy. Dzięki wielkie!
    Ps Nigdy nie widzę machających znajomych jak prowadzę! Ba nawet jak trąbią 😉 I to bez znaczenia, czy jadę z dziećmi, czy bez.

    • Wiśniona, bardzo dziękuję 💛💛 Warto pisać dla takich komentarzy:) Taki miły wieczór mi zrobiłaś:) A czyli nie jestem dziwna w swoim niedostrzeganiu machajacych uff, już prawie miałam wyrzuty sumienia!

  • Tylko jedno: <3