Ludzie Anioły

Written by on Lipiec 17, 2016

blueberry-691625_1280

Mam w życiu szczęście. Do ludzi. Mówi się, że niektórzy spadają zawsze na 4 łapy. Ja ląduję miękko na materacu, który zawsze ktoś dla mnie rozwija. Dosłownie, kiedy dom nie był domem. Bardzo dosłownie, kiedy nie było domu, a przyjaciółka pozwoliła zakwaterować się w mieszkaniu babci.

Kiedy znajoma znajomej załatwia kolejne mieszkanie, gdy drugi dom znów nie okazuje się domem.

Mandarynki od przyjaciela, które ratują Cię jak pomidorówka Osiecką. Jego maluch, który bezpiecznie zawozi Cię pod drzwi.

Cotygodniowy bilard z najważniejszym, który pokazuje Ci normalne życie. Lekkie, wesołe. W sam raz dla nastolatki.

Samochód na co dzień wożący chleb, parkujący z piskiem opon pod Twoim oknem, kiedy masz 15 min na przewiezienie swoich rzeczy.

Ciężarówka z dwójką znajomych, którzy skrzętnie pakują Twoje stoły przy piątej przeprowadzce. Wspólna kolacja i błogi spokój.

Koleżanka, która wypuszcza Cię wcześniej z pracy na rozmowę kwalifikacyjną.

Ona, kiedy zalewa sokiem laptopa, wysyłając Twoje CV. Wie, że Twój komputer leży nierozpakowany na stercie pudeł.

On, kiedy w jednej minucie podejmuje decyzję o wspólnym życiu i podarowuje Ci przyszłość.

Jej lojalność przez 6 lat wspólnej pracy.

Gorąca kawa podana przez nieznajomego, kiedy ktoś uderza w Twój samochód, a mgła i turkoczące koło nie nastrajają do ponownej jazdy.

Bezkompromisowa wiara w Ciebie, kiedy otrzymujesz szansę.

Karmiąca rozmowa na hałaśliwej imprezie.

Wspólna przejażdżka samochodem, kiedy to Ty prowadzisz. Pierwszy raz.

Twój lekarz, który zawsze ma dyżur, kiedy lądujesz w szpitalu.

Zawsze mnie ratujecie.

Tlenem, glukozą, kawą, słowem, uśmiechem, czułością.

Ile to już razy?

 

Miękko ląduję, kiedy spadam przez nieuwagę. Wy mi to robicie. Zauważam Was. Pamiętam. Dziękuję.


Tagged as , , ,