Jak Birma obnażyła naszą biedotę?

Written by on Wrzesień 1, 2016

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Birmie byliśmy 3 lata temu. Internet donosi, że sporo się od tego czasu zmieniło. W listopadzie tamtego roku junta wojskowa po ponad półwiecznych rządach oddała władzę demokracji. Najbiedniejszy kraj w południowo-wschodniej Azji ma szansę na normalny rozwój, otwiera się na turystów, liberalizuje ustrój polityczny, zwiększa zakres wolności gospodarczej. Staje się również łakomym kąskiem dla Chin i Stanów Zjednoczonych walczących o wpływy na ziemiach Mjanmy, turystów dla których niegdyś zamknięte drogi stoją teraz otworem, szeroko pojętej konsumpcji. Co się stanie z izolowanym przez dziesiątki lat krajem otwartym na możliwości, jakie zaoferuje im zachodnia cywilizacja? Jak zmienią się ludzie?

Tego nie wiem, mogę Wam opowiedzieć jacy byli wtedy i jak bardzo wpłynęli na mój sposób myślenia o świecie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Birma (dzisiaj już Mjanma) była na mapie naszych marzeń ze względu na zjawiskowy,  usiany dwoma tysiącami  świątyń i stup Bagan

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

wspaniałe krajobrazy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

duchowość (80% ludności wyznaje buddyzm)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

i kulturę

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Naoglądaliśmy się zdjęć w internecie i jak zawsze podekscytowani usadowiliśmy się w samolocie zmierzając ku wielkiej przygodzie. Birma nas mocno zaskoczyła. Wydawało nam się, że po Indiach już nic nie może na nas zrobić większego wrażenia, a skala przeżyć może jedynie konkurować z ilością hinduskich doznań. Mjanma poraziła nas przede wszystkim tym, że żadne z najlepszych zdjęć nie oddawało jej piękna i bogactwa lokalnego kolorytu. Pomyśleliśmy, że to nie może być prawda, że takie miejsca istnieją na ziemi, bo przeczyłyby teorii Raju istniejącego tylko w wieczności. To miejsce, gdzie nawet nie chce Ci się sięgać po aparat, tak jesteś zaabsorbowany oglądaniem pejzażu, tego co się wokół Ciebie dzieje, zadając sobie jak w gorączce jedno pytanie: jak to możliwe, że tu jest jak jest. A jest baśniowo. Żadna baśń z tysiąca i jednej nocy, żadne Grimmy, Anderseny nie poruszyły mojej wyobraźni tak jak rzeczywistość w Baganie. Dwa tysiące świątyń i każdą z nich mogliśmy mieć na własność, jeśli tylko nam się tam zamarzyło podjechać rowerem. Wschód słońca, który okalał wierzchołki stup ciepłem, a nas poczuciem totalnej czarodziejskości. I kiedy wydawało nam się, że wyrwało nas z butów i będziemy do końca wyprawy chodzić z rozdziawioną buzią i kręcić głową z niedowierzaniem na piękno przyrody i krajobrazów, na tę wszechogarniającą duchowość, świątynie, które zaczęły wrastać w nasze dusze, otworzyliśmy oczy jeszcze szerzej.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ludzie. Oni zaskoczyli nas najbardziej. Obnażyli nasz zachodni sposób myślenia, egoizm białego turysty. Zawstydzili gościnnością, dobrocią i prostolinijnością. Obezwładnili serdecznością i radością, porazili bogactwem swoich serc wytykając naszą europejską biedotę. Dzisiaj ich wszystkich wspominam ogrzewając tlące się wspomnienia tamtego życia. Bo to inne życie było. Takie czarno-białe, takie proste. Gdzie dobro jest dobrem, a zło złem. Gdzie uśmiech jest radością niewymuszoną, łagodną, pielęgnowaną co dnia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdybym miała powiedzieć, co jest największym bogactwem Birmy to wcale nie wymieniłabym Baganu, zabytkowych świątyń, cudownych krajobrazów, tylko najbardziej życzliwych ludzi, jakich dane mi było spotkań podczas podróży. Wymieniłabym Pana, który pierwszego dnia  pobytu skorygował nasze plany i trasy zwiedzania, mówiąc na dusznym dworcu, że nie, nie kupimy takich biletów. Który uśmiechał się tak samo za pierwszym razem, kiedy nam to mówił i za 50, bo my wciąż nie dowierzaliśmy. Bo my przywożący w głowach doświadczenia z innych zakątków Azji byliśmy przekonani, że chce nam sprzedać bilety w trasę, którą organizuje jego kolega. Bo my przynoszący w sercu zachodnią podejrzliwość, myśleliśmy, że to wybieg marketingowy. On, mający w duszy czystość i prawdomówność chciał nam jedynie pomóc. I nie, nie czuł się urażony tym, że następne 2 godziny poświęciliśmy na bieganie w 50 stopniowym upale po każdej dworcowej kanciapie, żeby znaleźć bilety, które my biali turyści wymyśliliśmy sobie kupić, a ktoś nam nie chce sprzedać. Uśmiechał się wciąż łagodnie, kiedy wróciliśmy. Nie skomentował, nie skwitował, nie ocenił, dał nam jeść…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Powiedziałabym o ludziach, którzy przyjęli nas pod swój dach, kiedy bryczką zaprzężoną w dwa konie odwiedziliśmy o 3 w nocy wszystkie hotele, by dowiedzieć się, że nie ma miejsc. Ci ludzie wyszli na ulicę, żeby nam pomóc, dali dach nad głową, koce, wodę i znaleźli nocleg na następne dni. Ci sami ludzie czekali z nami na drodze do zmroku, kiedy nasz powrotny autobus spóźnił się 2h. Wystawili na ulicę krzesła i razem z dziećmi pilnowali, żebyśmy bezpiecznie wsiedli, znaleźli wygodne miejsca i nie pogubili bagażu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

O człowieku, który przygotował nam posiłek podczas dwudniowego trekkingu, kiedy zmierzaliśmy do Inla Lake

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Napotkanych w tym czasie radosnych ludziach, którzy uśmiechali się do nas obdarowując bezinteresownie swoją serdecznością i zaciekawieniem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ludziach, którzy starannie wykonują co dnia przez kilkadziesiąt lat te same czynności z pokorą i spokojem, jaki może płynąć tylko od ludzi wielkiego serca

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ludziach pięknych w swej skromności

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ludziach, którzy wybudzili całą swoją rodzinę wraz z dziećmi, kiedy dojechaliśmy w środku nocy na dworzec i musieliśmy do rana czekać na kolejny transport. Którzy kazali wybiec swoim małym dzieciom z łóżek, żebyśmy my turyści, ubłoceni, upoceni mogli spać do rana w ich łóżku. Zawstydzeni, zażenowani sytuacją, przekonani, że musimy się zgodzić, żeby nie urazić gospodarza i jego gestu serca poddaliśmy się. Płaczący cicho w myślach na widok ich sypialni pełnej pluskiew, szemrzących stworzeni za kotarą, leżeliśmy bez ruchu by nie przywołać do siebie czających się na belkach małych ślepi, sparaliżowani usłużnością i gościnnością Birmańczyków. Z bólem głowy i duszy, że my bogaci Europejczycy tak biedni jesteśmy. Przywiązani do rzeczy, oddaleni od siebie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

O dzieciach w pewnej wiosce, które wybiegły nas przywitać i zaśpiewały wyciskając łzy nawet z najbardziej zatwardziałych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

O chłopakach, którzy zreperowali mój rower, kiedy ugiął się pod upałem i pode mną wśród tysiąca świątyń zostawiając mnie na rozżarzonym piasku z pulsującą głową.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taką Birmę pamiętam. Obnażającą nasze stereotypowe myślenie, naszą podwójną moralność wyszukującą w postępowaniu ludzi interes, nasz egoizm każący myśleć, że wszyscy chcą naszych pieniędzy. Nic nie mogliśmy im dać, bo byliśmy zbyt biedni. Oni dali nam wszystko. Całych siebie nie zastanawiając się, czy jesteśmy tego warci. Dzielili się całym dobytkiem, pozwalali zajrzeć w swoje ubóstwo, ręce zniszczone pracą i słońcem. Sporo milczeliśmy na tej wyprawie.

Milczę i dzisiaj, kiedy lada dzień ma zostać wyemitowana nowa TVN-owska produkcja Azja Express, gdzie celebryci jadą na Wschód udawać biednych. Nie wiedzą, że nie muszą.

Zdjęcia: Leszek Kud


Tagged as , , , , , ,



  • O rety! Piękny tekst i podpisuję się pod tym. Choć nawet w Europie w małych miasteczkach można znaleźć ludzi życzliwych z otwartymi sercami. Spędziliśmy ostatnio dwa tygodnie w małej miejscowości we włoskiej Abruzji. Trudno opisać w krótkich słowach ile życzliwości nas tam spotkało. Jak bardzo ci ludzie starali się uprzyjemnić nam pobyt nie oczekując niczego w zamian. Niebawem napiszę o tym na blogu. A zdjęcia fenomenalne 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Dziękuję w imieniu męża. W takim razie czekam na relację na Twoim blogu!

  • Piękne zdjęcia i wspaniałe słowa, aż serce się raduje. Więcej takiej życzliwości potrzeba na na zachodzie <3

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Tylko czy my jeszcze potrafimy tacy być…Tak po prostu bezinteresowni, niepodejrzliwi, akceptujący każdego człowieka kimkolwiek by był…

  • Piękne historie opowiadasz.

    AzjaExpress…no cóż (tu chyba zapada kurtyna milczenia)

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Mnie też poza zasłoną milczenia nic nie przychodzi do głowy

  • „naszą podwójną moralność wyszukującą w postępowaniu ludzi interes, nasz egoizm karzący myśleć, że wszyscy chcą naszych pieniędzy” Nie byłabym dla „nas” taka surowa. Tego nauczyło nas doświadczenie. I nic dziwnego, że tak reagujemy. Tubylcy z wielu innych krajów traktują nas jak skarbonki – i nie myślę wcale o dalekich lądach (wystarczy zajrzeć do Zakopanego) 😉 No i prosze popraw „karzący” – ty każesz nam mysleć nie chcesz nas karać jak mniemam 🙂

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Hahaha, widzisz, dobrze, że zwróciłaś mi uwagę, ja polonista i nie zauważyłam tego;) Aż przecierałam oczy ze zdumienia. Co lepsze, ten wpis miał prawie 12 000 odbiorców i Ty pierwsza zwróciłaś mi uwagę;) Oczywiście, że nie jestem surowa i tego nas nauczyło doświadczenie. Chcę pokazać jedynie, jak można pomylić się w swoich osądach nie wychodząc poza horyzont własnych doświadczeń i że można zrobić komuś wielką krzywdę nie starając się wyjść poza granice stereotypów. A zakopanego właśnie dlatego nie lubię. W Azji również spotkałam się z nagminnym – one dollar – i niestety tego samego spodziewałam się po Birmańczykach, a tutaj bardzo mnie zawstydzili i uświadomili, jak bardzo szablonowo podeszłam do tego wyjazdu. Staram się tych błędów już nie popełniać. Też nie chciałabym, żeby ktoś przyciskał mocniej torebkę do siebie słysząc, że mówię po polsku i obawiając się kradzieży…

  • Niesamowite jest zwiedzanie krajów o tak odmiennej kulturze 🙂

    • Masz rację, nie da się tego porównać z niczym innym.

  • Piękny wpis i piękne zdjęcia. Sama jeszcze nigdy nie odwiedziłam tamtych regionów świata. Może kiedyś przekonam się sama jak to jest 🙂

  • Piękny wpis 🙂 podróż do Birmy to jedno z moich marzeń. Piękne jest to w podróżach, że pozwalają nam tyle pojąć na temat wartości i życia. Pozdrawiam 🙂

    • Dziękuję:) Chyba zawarłaś w tym stwierdzeniu kwintesencję podróżowania:)