Najlepsza wersja siebie

Written by on Lipiec 26, 2016

rock-731140_1280

Osiągnęłam wszystko co chciałam

Ostatnimi czasy mogliśmy zaobserwować wysyp rozmaitych poradników dotyczących satysfakcjonującego życia, mentorów mówiących nam, czym jest sukces, coachów wspomagających proces rozwojowy. Zewsząd mówi nam się jak żyć na pełnych obrotach i nie zwariować, jak żyć slow, żeby się wyciszyć, jak żyć fit, żeby być zdrowym. Zainteresowanie jakością naszego życia mocno wzrosło, a nasza świadomość czyhających na nas pułapek w tym wyścigu po – osiągnęłam wszystko, co chciałam – jest coraz większa.

Zmęczenie

Poczuliśmy jednak zmęczenie. Krzyczącymi trenerami z telewizji, paniami z okładek, przepisami na sukces, koktajlami młodości. Czujemy przymus bycia idealnym – co dzisiaj znaczy, nadającym się do opublikowania w mediach społecznościowych. Nie wrzucisz przecież schabowego na instagram- to musi być 100% wołowina skąpana w pesto szpinakowym z marynowanym burakiem. Snapchat –  no make up, ale tylko jak masz cerę muśniętą 12- sto godzinnym snem i maseczką z alg. Facebook – najlepiej meldować się z arcyciekawych miejsc, bo ogródek działkowy już nie taki facebookowy.

Potrzeba spowiedzi

Piszę to z przymrużeniem oka. Wszak sama jestem coachem. Choć nie mówię ludziom, jak mają żyć, bo dobry coach tego nie robi. Wołowinę z pesto uwielbiam. Ale schabowego z ziemniakami i mizerią też robię. Dwunastogodzinnego snu nie pamiętam, maseczka z alg się zdarza. Z arcyciekawych miejsc zazwyczaj nie mam zdjęć, bo…nie mam na nie wtedy czasu;) Kolega – ten od definicji miłości – powiedział mi, że nie rozumie idei coachingu. Bo kiedyś rolę takiego rozmówcy odgrywała rodzina, ksiądz. I ja się z nim zgadzam. Kiedyś spotykaliśmy się przy stole, spotykaliśmy się w domu, nie w przedpokoju. Spowiadaliśmy się. Dzisiaj tempo życia  nie zawsze  pozwala nam na celebrowanie ważnych chwil z tymi, z którymi byśmy chcieli. Czasem wolimy porozmawiać z kimś na neutralnym gruncie. Często nie chcemy się spowiadać, wolimy rozmowę bez oceniania. Żyjemy w takiej rzeczywistości, w której zapotrzebowanie na coachów, trenerów, terapeutów (nie stawiam ich w jednym szeregu) jest wysokie. Zmienił się sposób spowiedzi, potrzeba pozostała.

Co to dla Ciebie znaczy?

W tym wszystkim trzeba jednak pamiętać o najważniejszym składniku tych wszystkich relacji mentorsko-trenersko-coachingowo- poradnikowych. O sobie.

Mam wrażenie, że wszechobecny trend do ulepszania swojego życia zawładnął trochę naszymi potrzebami. Jeśli przyjdziesz do mnie i powiesz mi, że chcesz spełniać się zawodowo, być wzorową matką i szczęśliwym człowiekiem – zadam Ci pytanie: Co to dla Ciebie znaczy?

Dla Ciebie. Nie dla pani z kolorowego magazynu, dla pana z telewizji. Dla Ciebie, nie dla autora kolejnego poradnika.

Co to dla Ciebie znaczy? Dlaczego to jest dla Ciebie ważne? Co się wydarzy jak osiągniesz swój cel? Po czym poznasz, że go osiągnąłeś?

Zazwyczaj po pierwszej rozmowie okazuje się, że Twój cel jest zgoła inny. Albo wydawało Ci się, że jest taki sam jak koleżanki i kolegi. A nie ma dwóch tych samych dróg do szczęścia.

Może trochę jest tak, że media upraszczają działanie coachingu. Może wydaje Ci się, że ktoś próbuje Ci wmówić, że każdy, ale to każdy może osiągnąć sukces. Że możesz zarabiać duże pieniądze, wystarczy tylko chcieć. Że szczęście jest na wyciągnięcie dłoni, wystarczy się pochylić itp.

Jest to duże uogólnienie. Każdy z nas ma inną historię, inną przeszłość, inny charakter, temperament, inne oczekiwania. I jednego od wymarzonego sukcesu dzieli mały krok, a Ciebie może parę ścieżek. Ktoś do pełni szczęścia i przekierowania swoich wartości potrzebuje jednego zdarzenia, ktoś inny kilku lat terapii. Jedno jest pewne- zawsze możesz zmienić swoje życie. Jeśli chcesz.

Czego chcesz?

I to jest klucz. Bo obserwuję wzrost manifestacji tego, jak to fajnie nie jest być super. Jak to fajnie nie podążać za sukcesem, jak to dobrze być nieidealnym. I oczywiście, nie trzeba być super – tylko co to znaczy? Być super i nie być super? Nie trzeba podążać za sukcesem tylko czym jest sukces?  Co znaczy być idealnym?

Przeczytałam ostatnio kilkukrotnie, że nie da się pogodzić pełnego macierzyństwa z realizacją zawodową i masą innych czynników- bogatym życiem towarzyskim, pasją, hobby itp. I że jeśli ktoś twierdzi, że jest inaczej to kłamie.

W takim razie kłamię

Otóż ja twierdzę, że godzę te wszystkie rzeczy i mam się dobrze. Jak to robię? Po prostu. Moje definicje pełnego macierzyństwa, realizacji zawodowej, pasji, życia towarzyskiego pozwalają mi stwierdzić, że da się to wszystko robić na raz.

Czym jest pełne macierzyństwo? Dla kogoś to będzie karmienie piersią przez dwa lata, chustowanie, spanie w jednym łóżku, wzięcie urlopu wychowawczego na 3 lata, gotowanie codziennie zdrowych posiłków, spędzanie każdej wolnej chwili z dzieckiem. Dla kogoś innego niekoniecznie. W mojej definicji to przede wszystkim jakość i uważność w czasie, który z dziećmi spędzam. Jeśli jestem z dziećmi to tylko z nimi. Nie łączę tego z telefonem, tabletem i innymi rozpraszaczami. Czasem godzina uważnej rozmowy z dzieckiem, aktywnego słuchania, czytania książek, dostrzegania etapów rozwojowych naszego potomstwa daje więcej niż cały wspólny dzień w natłoku obowiązków.

Dla jednego realizacja zawodowa to pięcie się po wszystkich szczeblach kariery w jednej firmie, dla kogoś innego to zaliczenie kilku prestiżowych firm, a dla Ciebie  może osiągnięcie bogactwa przed czterdziestką? Tylko czym dla Ciebie jest bogactwo? A może to po prostu satysfakcja z wykonywanej pracy?

Bujne życie towarzyskie kojarzy nam się z wyskakiwaniem z jednej imprezy na drugą, tabunem znajomych i przyjaciół gotowych oddać za Ciebie głowę. Dla mnie to może być wspólne gotowanie makaronu raz w miesiącu i picie wina w ogrodzie. Dla moich znajomych to wizyta weekendowa raz na kwartał obfitująca w długie rozmowy do rana.

Definicje. To one ustalają początek naszej drogi, więc jeśli ktoś Ci oferuje 5 prostych kroków do tego by zarobić pierwszy milion, zastanów się czy chcesz tego miliona?

Na wszystkie porady dzisiejszego świata z kategorii jak być najlepszą mamą, najlepszą żoną, najlepszą kochanką, pracownikiem, przyjacielem, partnerem, kucharzem, kierowcą itp. odpowiadam – bądź najlepszą wersją siebie. Ja mogę Ci co najwyżej w tym pomóc, ale to Ty musisz odkryć, jaka/i chcesz być i co Cię uszczęśliwi. A jak będziesz sobą to naprawdę może być super.


Tagged as , , ,



  • Slowl.pl

    Chyba pierwszy raz czytam tekst napisany przez coacha, pod którym mogłabym się podpisać 😉
    Nie znoszę tych wszystkich haseł typu „jak osiągnąć sukces” albo „jak być szczęśliwym”, bo co ktoś mi może powiedzieć o mojej drodze do sukcesu, jeśli nie ma pojęcia, czym on dla mnie jest?
    A dla mnie sukcesem jest właśnie to, że nie muszę dążyć do żadnego „sukcesu” 😉

    • Marzena Kud/Fitspirit

      I otóż to:)!

  • Oj, rzeczywiście Cię zainteresował mój wpis, hehe. Widzę też, że masz większy talent do „naprowadzania” ludzi” 😉
    Alem z siebie dumna! 😀
    Cudnie rozwinęłaś temat 🙂 Idę Cie trochę poczytać 😀

    • Marzena Kud

      Czytaj, czytaj:)