Piękny umysł cz. 3 Higiena umysłu

Written by on Luty 22, 2017

woman-918532_1280

Zdarza Ci się czasem budzić zmęczonym mimo przespanych kilku dobrych godzin? A może patrzysz na listę zakupów i nie dociera do Ciebie, co masz kupić? Najdrobniejszy odchył od przyjętego planu dnia doprowadza Cię do furii, a uczucie, że nie masz nad niczym kontroli i Twoja codzienność rozpełza się jak robactwo po niezrealizowanej liście „to do” rozsadza Cię od środka?Jeśli tak, to podaję Ci rękę, bo miałam tak nie raz. Czułam chaos w głowie, widziałam chaos w mieszkaniu, nawet w samochodzie czułam się jak we własnej torebce. Szminka, portfel, papier, chusteczki, gdzie są klucze? Boże, jak ja tu weszłam w ogóle?!

Nie wiesz, co siedzi w Twojej głowie? Rozejrzyj się po mieszkaniu.

Mówi się, że to jak wygląda nasze otoczenie, ilustruje stan naszego umysłu. Doprowadzałam się kiedyś do stanu, w którym moja głowa przypominała Stajnię Augiasza. Nie to, żebym krzątała się w odchodach, ale stosie niezałatwionych spraw, papierków, napoczętych książek, kursów i lakierów do paznokci już tak.

Były sytuacje, w których patrzyłam na rząd wyprasowanych koszul i nie potrafiłam podjąć decyzji, którą założyć. Tak byłam zmęczona. Wiedziałam, że mam przed sobą zadanie do zrobienia i tępo patrzyłam w notatki, klawiaturę, siląc się na jakąkolwiek myśl. Bolało mnie myślenie. Czułam w głowie szklany sufit, o który rozbijał się mój wyczerpany umysł. Wracałam do domu i nie miałam siły na nic. Widziałam piętrzące się rzeczy wokół mnie, które zaczynały mnie wchłaniać, porastać moje obłe ciało, zmęczone, niezdolne do walki z rzeczywistością.

man-742766_1280

Byle do weekendu – myślałam, odgarniając ręką walające się papierki w samochodzie.  Przyjdzie sobota, to się tym zajmę, mówiłam do przebierającego kubła. W niedzielę rano Was uprasuję, uspokajałam stertę wypranych bluzek, wiedząc, że na sobotę to jednak mam już sporo zadań. Ale przecież niedziela! W niedzielę można wstać wcześniutko, raniutko, tak rześko i się fajnie przygotować na następny tydzień, żeby już cały dzień mieć dla siebie i tylko wypoczywać.

Myślicie, że tak robiłam? W porywach raz czy dwa razy. Doceniałam możliwość skupienia się na przyjemnościach i wypoczynku po uprzednim ogarnięciu mieszkania, prania, obowiązków i zadań służbowych.  Nie miałam jednak siły być ciągle zorganizowana.

Nie miałam siły być zorganizowana

Czujecie ten paradoks? Tu się pojawia odwieczne pytanie, co było pierwsze, jajko czy kura. Dobra organizacja na pewno odjęłaby mi sporo ciężaru z głowy, ale ja się już zagalopowałam w chaosie i ten chaos krzyżował mnie do łóżka, fotela, wanny na długie godziny, mamiąc: jeden dzień i to ogarniesz.person-looking-searching-clean

Można w jeden dzień uprzątnąć mieszkanie, można zrobić pranie, pojechać do myjni samochodowej, ale z bałaganem  w głowie nigdzie nie pojedziesz. No, jest takie jedno miejsce, jak już się zabałaganisz na śmierć, ale tam jechać nie chcemy, prawda?

 

Czy coś z tych rzeczy wydaje Ci się znajome? Jak sobie z tym poradziłeś? A może tkwisz w tym dalej i nosisz swoją stajenkę na głowie, udając, że nic nie śmierdzi?


Żyjemy w czasach, które nie sprzyjają higienie naszej głowy. Jesteśmy bombardowani milionem informacji, zadań, sami też wypełniamy się treścią, która zapełnia wolną przestrzeń naszej pamięci. Zróbmy mały test, na każde z pytań odpowiedz Tak lub Nie:

  1. Rano po przebudzeniu, zanim zjesz śniadanie i wykonasz poranną toaletę, sprawdzasz media społecznościowe.
  2. Wieczorem, przed zaśnięciem, z Twojego łóżka można zauważyć błysk niebieskiego światła. Przed ustawieniem budzika, czytasz jeszcze wiadomości i sprawdzasz facebooka.
  3. W ciągu dnia uprawiasz multitasking. Robisz kilka rzeczy na raz, np. bawisz się z dzieckiem, a kątem oka sprawdzasz w telefonie, co się dzieje na portalach rozrywkowych.
  4. Zdarza Ci się jeść, patrząc w tablet, telefon, komputer.
  5. Kawę lub herbatę wypijasz przed jakimkolwiek urządzeniem elektronicznym.
  6. W samochodzie słuchasz tylko wiadomości.
  7. W czasie wolnym, kiedy wychodzisz z rodziną lub przyjaciółmi, zastanawiasz się, kiedy i gdzie zrobić dobre zdjęcie na Instagrama.
  8. Kiedy wyjeżdżasz, zaraz po wejściu do hotelu meldujesz się na facebooku.
  9. W ciągu dnia sprawdzasz kilkukrotnie ilość lajków przy Twoich postach.
  10. Śledzisz ruchy Twoich znajomych w mediach społecznościowych.
  11. Zapisujesz się na każdy newsletter, do każdej grupy, w której jest ktoś, kogo znasz.
  12. Obawiasz się, że coś Cię ominie, po całym dniu byciu offline wiesz, że wieczorem siądziesz do facebooka i przejrzysz wszystkie powiadomienia, wiadomości, żeby nie mieć zaległości.

Jeśli na większość pytań udzieliłeś pozytywnej odpowiedzi, możliwie, że wpadłeś w sidła FOMO.

FEAR OF MISSING OUT

Strach przed przegapieniem jakiejś informacji, zdjęcia, posta. Strach, że coś Cię ominie, wydarzy się bez Ciebie. Żadna informacja nie może ujść Ci płazem.

Kręcisz z niedowierzaniem głową i myślisz: to nie o mnie?

To dlaczego tak bardzo boisz się utracić kontakt z wirtualnym światem? Dlaczego możesz podarować dziecku, które jest namacalne, siedzi obok Ciebie, może nawet szczypie Cię w rękę, tylko połowę siebie, a temu światu za szklanym ekranem szkoda dać się mniej?

Nie oceniam Cię. Sama muszę uważać, bo każdego wieczora czeka na mnie w skrzynce kilkanaście maili, kilkadziesiąt powiadomień z facebooka, wartościowych komentarzy, na które chce odpowiedzieć, jeszcze więcej blogów, które chcę zrewizytować. Poczułam się ostatnio bardzo zmęczona. Od razu przypomniały mi się dawne czasy i wiedziałam, że muszę już w tym momencie powiedzieć STOP.

Bo TYMCZASOWOŚĆ to groźna choroba naszych czasów. Chorowałam na nią, więc coś o tym wiem!

Objawy:

  • Chcesz być zawsze tam, gdzie Cię nie ma
  • Wykonując jedną czynność, planujesz już drugą
  • Pracując, myślisz o zaplanowanym odpoczynku, odpoczywając planujesz pracę
  • Planujesz zrobić miły uczynek bliskiej osobie, bo tak ją kochasz, obdarowujesz ją prezentami, ale kiedy jesteś z nią, myślami jesteś gdzie indziej
  • W swoi umyśle obserwujesz gonitwę myśli, musisz je zapisywać, nie ogarniasz wszystkiego, co Ci przychodzi do głowy
  • Twój umysł jest ciągle gotów na burzę mózgu
  • Zaliczasz wszystkie możliwie kursy, szkolenia, bo przecież kiedyś to wykorzystasz
  • Ciągle się szkolisz i zdobywasz wiedzę, ale z niej nie korzystasz, masz ją na potem
  • Ciągle chcesz sprawdzać najlepsze możliwości
  • Zastanawiasz się, co by było gdyby – nie ta praca, nie ten partner
  • Masz permanentne poczucie, że wszystko jeszcze przed Tobą, musisz tylko znaleźć właściwie miejsce
  • Uciekasz, kiedy czujesz, że się przywiązujesz
  • Ciągle szukasz lepszych rozwiązań
  • Wracasz zmęczony z zakupów, bo przelatujesz po wszystkich sklepach, żeby mieć pewność, że to co kupisz jest najlepsze ze wszystkich możliwości (paraliż decyzyjny)
  • Interesuje Cię zdobywanie wszystkiego, czego nie masz, dopóki…tego nie masz

szczyt

 


TYMCZASOWOŚĆnieumiejętność bycia tu i teraz, niemożność zakotwiczenia się w teraźniejszości


Jesteś tymczasowy? Ja zawsze biegłam. Robiąc zupę, myślałam o deserze. Będąc na imprezie, myślałam o tych, na których mnie nie ma. Kończąc jedne studia, rzucałam się w wir poszukiwania kolejnych, nie wykorzystawszy umiejętności z aktualnych! Oglądając film, wertowałam książkę. Zawsze miałam milion pomysłów. Rzucałam nimi na lewo i prawo. Rozdawałam, by pobiedz dalej. Stan podróży jest bliski memu sercu. W pewien sposób to stan ducha, którego otwieramy na rzeczywistość, kulturę, myśli i emocje niezależnie od miejsca, w którym jesteśmy. Ale nieumiejętność przycupnięcia na skrawku chodnika, by pooglądać grające w kapsla dzieci, to już brak uważności. To wewnętrzne rozedrganie towarzyszyło mi od zawsze. Myślałam, że to temperament, to głód przygód, dopóki nie zaczęłam jeździć po świecie i odkryłam, że będąc na statku, chcę porzucić statek, będą na lądzie, chcę na morze. Tymczasowość to bycie w ciągłym rozedrganiu, niepozwalającym na dotknięcie teraźniejszości. To tak jakby kosztować potrawy w czasie gotowania i uciec przed nałożeniem do stołu. Zmęczyło mnie to. Największą szkołą uważności nie była dla mnie modlitwa, medytacja, joga. Nie był to trekking w Kalaw, gdzie mogliśmy spać w buddyjskich świątyniach, podziwiając złoto –  pomarańczowe sufity. Macierzyństwo nauczyło mnie być tu i teraz. Nauka czasem bolesna, czasem śmieszna. Na pewno skuteczna. Staram się przesuwać swój stan ducha z kategorii Tymczasowości na Teraźniejszość. Różnie mi to wychodzi, ale dzisiaj o wiele szybciej wyłapuję sygnały, mówiące o tym, że czas poodkurzać w głowie.

Więc jeśli:

  • Jesteś ciągle zmęczony
  • Masz ciężką głowę
  • Nie możesz się skoncentrować
  • Czujesz rosnącą w Tobie agresję
  • Dopada Cię frustracja i rozdrażnienie
  • Masz wrażenie, że wszystko wymyka Ci się z rąk
  • Tracisz poczucie kontroli nad codziennością
  • Chwytasz się wielu rzeczy i niczego nie doprowadzasz do końca
  • Jesteś nieobecny
  • Ciągle czegoś zapominasz
  • W głowie masz kalejdoskop wszystkich rzeczy z listy „to do”
  • Nie umiesz odpocząć
  • Nie potrafisz się wyluzować

To chyba czas ogarnąć bałagan. Uff. Ciężko prawda? Kiedy jesteś przejedzony albo czujesz, że Twoje ciało puchnie od nadmiaru latte i sernika to robisz sobie detoks, przechodzisz na dietę, zmieniasz jadłospis. Kiedy nie możesz nic znaleźć w swojej szafie, robisz porządek. 90% z nas tak robi, nie zastanawiając się nad tym. Nie dzwonisz do koleżanki i nie pytasz: hej, co mam zrobić, piętrzy mi się stos ubrań w garderobie, nigdy nie mogę nic znaleźć. Wiesz, że pora posprzątać. Co robisz, kiedy to samo dopada Twój umysł?

Regularne sprzątanie umysłu jest tak samo ważne. Dbasz o swoje ciało i codziennie bierzesz prysznic, myjesz zęby, szczotkujesz włosy. Wyobrażasz sobie nie robić tego przez tydzień? Proponuję Ci zadbać w ten sam sposób o głowę, a gwarantuję Ci, że Twój umysł Ci się odwdzięczy.

Co Ci da higiena umysłu:

  • Lepszy nastrój
  • Czyste, klarowne myśli
  • Sprawna decyzyjność
  • Poczucie kontroli nad swoim życiem
  • Umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach
  • Wysoki stopień uważności
  • Bycie w teraźniejszości
  • Umiejętność filtrowania informacji, które chcesz zatrzymać
  • Zwiększenie wydajności w pracy
  • Przypływ kreatywności
  • Poczucie lekkości
  • Pozytywne nastawienie do problemów
  • Efektywne podejmowanie działań
  • Doprowadzanie do końca rozpoczętych zadań
  • Przyjazne relacje z otoczeniem
  • Poczucie odprężenia
  • Umiejętność odpoczywania
  • Świadome zasilanie tych emocji, które Ci służą
  • Skupianie się na rozwiązaniach, nie problemie

woman-918707_1280

Czy to jest trudne? Jak wszystko, wymaga treningu, czasu i wyrobienia w sobie nawyku. Dobrze jest zadbać o swój umysł całościowo, pamiętać że on także (albo przede wszystkim) potrzebuje odpocząć, dobrze zjeść, poćwiczyć. Świadomie dbam o zdrowie w głowie od paru lat. Wychodzi mi to coraz lepiej i Ciebie również do tego zachęcam! Zmiany w Twoim życiu będą zauważalne gołym okiem.

Jak to zrobić?

Poznaj 12 moich sposobów na higienę umysłu:

  1. Rano zacznij od śniadania, nie od mediów społecznościowych. Najpierw skontaktuj się ze sobą, później ze światem.
  2. Ogranicz media przed spaniem. Na godzinę przed położeniem się spać nie terroryzuj swojego mózgu niebieskim ekranem, przeczytaj książkę, zrelaksuj się.

„Światło niebieskie najsilniej hamuje uwalnianie melatoniny, a dla mózgu jest sygnałem świtu, początku dnia. Zachód słońca ma barwę żółto-czerwoną, ciepłą, takiego łagodnego światła należy używać wieczorem. Światło do czytania powinno padać zawsze zza głowy.”[i]

  1. Kładź się spać przed 23, wstawaj wcześniej. Najzdrowszy sen to ten pomiędzy 23 a 1 w nocy. Nie wmawiaj sobie, że jesteś typem sowy. To tylko nawyk.
  2. Zrób sobie dysk zewnętrzny, odciąż swoją pamięć. Wszystkie zadania spisz na kartce, dzięki temu nie będą krążyły w Twojej głowie, jak wampiry wysysające z Ciebie energię. (więcej tutaj)
  3. Ustal sobie czas, jaki codziennie chcesz spędzić w Internecie. Wyznacz strony, które chcesz odwiedzać. Pamiętaj, że faszerowanie się złymi informacjami ma wpływ na nasz nastrój.
  4. Chodź na spacery, uprawiaj aktywność fizyczną, szczególnie kiedy czujesz zbliżającą się chandrę.
  5. Medytuj – pomaga trenować uważność, wyciszyć umysł, spojrzeć na swoje myśli z boku.
  6. Ćwicz jogę – działa odprężająco, dotleniająco, rozluźniająco (po sesji jogi bajecznie się śpi!)
  7. Pij dużo wody.
  8. Zdrowo się odżywiaj, od nadmiaru glutenu mózg też potrafi być ociężały.
  9. Nie przepracowuj się! Wybierz metodę, które pozwoli Ci zrealizować zadania bez nadwyrężania głowy. Polecam Ci metodę Pommodoro.  Metoda pochodzi z Włoch, a jej nazwa wzięła się od kuchennego czasomierza. Polega na intensywnym działaniu i skupieniu się przez 25 min na swoim zadaniu bez odwlekania go w czasie. Posortuj swoje zadania na mniejsze cząstki – tak by można je było zrealizować w 25min. Nastaw minutnik i działaj bez odrywania się z pracy do telefonu, Internetu. Zrób 5 przerwy. Odhacz zrealizowane zadanie. Po 4 cyklach zrób dłuższą przerwę. Wypij herbatę i ciesz się wolną głową od zaległych zadań!
  10. Wybieraj informacje, które chcesz przechowywać. Myśli, którym chcesz poświęcać uwagę. Pewnie nie raz wyrzucałeś z mieszkania stare, brzydkie rzeczy? Zrób to samo w umyśle, otwórz okna, przewietrz, a wszystkim sabotażystom (link) mówiącym, że to bzdury, powiedz głośno i wyraźnie – a kyszszszsz!

Już po tygodniu takich działań poczujesz różnicę.

I nie będziesz chciał wracać do starych przyzwyczajeń. Spróbuj przez tydzień nie myć zębów? Umiałbyś? To dlaczego Twojej głowie pozwalasz pleśnieć? Przepraszam za porównanie, ale gromadzimy w umysłach tyle śmieci, że gnijemy od środka od nadmiaru bezużytecznych odpadków informacyjnych,  starych zardzewiałych przekonań, zmęczenia, a to mrowienie od ekranu monitora, które czujesz pod powiekami, kiedy nie możesz zasnąć, to nic innego, jak robale w Twojej głowie, które nie pozwalają Ci wypocząć, tylko pełzają po Twoim umyśle do późnych godzin nocnych. Przesypiasz 7h, wstajesz i myślisz, jaki jesteś zmęczony. Nie biegnij od razu po suplementy. Oczyść głowę. I wiesz co? Dostaniesz jeszcze bonus.

KREATYWNOŚĆ

Wiesz jak to działa? Nowe pomysły potrzebują przestrzeni. Dobrych wiatrów. Stwórz im klimat. Może coś tam próbuje od zeszłej wiosny wykiełkować, ale nie może się przebić przez szum informacyjny.

Mam nadzieje, że poczułeś się dostatecznie zmotywowany do praktykowania higieny umysłu. Spróbuj i daj znać, jakie osiągasz efekty. Jeśli interesuje Cię cały program Pięknego Umysłu – zajrzyj tu i tu.


Uważasz ten tekst za wartościowy? Podziel się! Każdy Twój like pomaga mi dotrzeć do większej ilości osób, to dla mnie ważne.

Dziękuję, Marzena

 

[i] http://psychiatria.mp.pl/bezsennosc/69683,higiena-snu-jak-zadbac-o-zdrowy-sen


Tagged as , , , , , , , , , ,



  • Marzena, wnikliwie i na bogato – bardzo dobry wpis. Ja też kiedyś tak żyłam. To był istny koszmar. Dopiero kurs uważności mnie przywrócił do żywych (tak a propos kursów 😉

    Tej uważności nam bardzo brakuje w obecnych czasach. Jak obserwuję nastolatków, to jest to coś nad czym większość z nich powinna pracować, najlepiej już, żeby nie czekać na zaostrzenie choroby. Trudno jest im być w tu i teraz, to jest dla nich passe. Przebodźcowanie jest obecnie ogromne.
    A tylko w tu i teraz jest spokój, i właściwie istnieje tylko tu i teraz, nie ma nic innego.

    • Dziękuję:) ooo wspomniałaś o przebodźcowaniu, widzę to na przykładzie syna. Mało ma mediów, ale nawet 20min przed ekranem zmienia jego zachowanie już na cały dzień. Zdecydowanie mu nie służy. A na ten kurs uważności to bym poszła:) Polecasz jakiś?

      • Marzenka, teraz nie pamiętam, ale jak będziesz się decydowała na jakiś, to odezwij się do mnie, to odnajdę 🙂 Bardzo polecam te kursy.

  • Marzeno, bardzo madry post. Zdalam sobie, ze dopadlo mnie FOMO, kiedy chwilowo sie od niego uwolnilam, sila wyzsza, bo wysiadl moj telefon, bylam poza zasiegiem. Dopiero wtedy naprawde skosztowalam zycia, rozkoszowalam sie spacerem z dziecmi, zamiast …. Odtad nie zabieram ze soba telefonu, kiedy wychodze. Tzn zabieram, ale wylaczony. Absurdalne. A jednak kiedys tak zylismy i dawalo sie. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Dziękuję:) Bardzo mi miło, że zajrzałaś:) Mam taką samą zasadę: Spacer bez telefonu:) W ogóle jak wychodzimy całą rodziną, zdarza się, że nie zabieram telefonu w ogóle – myślę sobie wtedy, kto ważny może do mnie zadzwonić, kiedy najważniejsi są ze mną;)

  • Kiedyś dopadło i mnie. Zupełnie nie mogłam się z tego wyrwać. Choć bardzo nie chciałam się do tego przyznać, to było nie do przeskoczenia. Musiałam co chwila sprawdzać telefon. Wkurzałam się, że wciąż w domu nie zrobione, praca nie końca ogarnięta, a w dodatku nie mam tyle czasu na siedzenie w Internecie co inni. Kilka kłótni z mężem postawiło mnie na nogi. Uwolniłam się od tego. Jest zdecydowanie lepiej i przede wszystkim lżej 🙂

    • Prawda?:) chyba każdy z nas to przerabia w mniejszym lub większym stopniu. Gratuluję, że się tak szybko zreflektowałaś:) Ja się muszę pilnować;)

  • Ja mam FOMO na całego. No i juz po 23.00. Jutro tu wrócę. Przeczytam wpis jeszcze raz i zacznę od dysku zewnetrznego.

    • 🙂 o 23 spałam. Teraz jest 1 w nocy…Czasem to jedyna możliwość, by popracować w spokoju;) Ale zdrowy sen od 22 do 1 był;)

  • My mamy taki sposób, że kilka razy do roku jeździmy na festiwale rekonstrukcyjne, na których przez 3 dnimamy wyłączone wszystkie elektroniczne sprzęty. To naprawde odświeża
    Pozdrawiam
    Agnieszka

    • Super! Gdzie takie festiwale?

      • W całej Polsce, w wielkopolsce w Gnieźnie, Lądzie, Grzybowie. A najsłynniejszy w Polsce na wyspie Wolin

        • Dzięki za info, poszukam czegoś bliżej siebie:)

  • Problem znany mi głównie z przeszłości, choć czasami – gdy zaniedbam sen lub porzucę dobre nawyki (medytacja, pisanie, ruch), czuję jak mętlik wraca. Na szczęście nauczyłam się już wiele odpuszczać i uspokajać myśli. Pomogły mi minimalizm i świadome życie. Media społecznościowe i FOMO – różnie z tym bywa. Teraz dla mnie, na urlopie macierzyńskim FB i Instagram to ważne punkty w kontakcie ze światem, ale nie pozwalam, by zdominowały moje dni 🙂

    • Uśmiechnęłam się jak to czytałam:) też jestem na macierzyńskim i wiem o czym mówisz:) ja odczuwam skutki uboczne już po 2 dniach zaniedbań. Najczęściej pojawiają się zmęczenie wszystkim i niemożność skupienia. Starań się do tego nie dopuszczać, ale co zrobić, jak jedyna możliwość pisania nieprzerwanym ciągiem przez 3h pojawia się w nocy?;)

      • No więc tak – jest 3.30, w ciągu ostatnich trzech godzin udało mi się opublikować nowy post na blogu i na FB przygotować niespodziankę z okazji Dnia Kobiet. Z małą przerwą na karmienie córki 😉 Jak ja Cię rozumiem…

  • Bardzo wartosciowy wpis…najbardziej podoba mi sie to stwierdzenie, ze tymczasowsc to choroba naszych czasow…to prawda…jakos tak czulam, ze wspomnisz o FOMO juz na poczatku tego wpisu…to rzeczywiscie spory problem. Bardzo fajne rady! I zgadzam sie, ze higiena umyslu to podstawa. Pozdrawiam! 🙂

    • Dziękuję:) jakos to FOMO mi chodziło po glowie. Poza tym musiałam wypracować jakiś system dla siebie i wszystko się rozbijalo o to, jak być w mediach, żeby w nich nie być;)

  • To już kolejny Twój wpis, na który udało mi się natknąć i jestem zachwycona! Po pierwsze – piszesz o mnie! 🙂 Po drugie, fajnie prowadzisz czytelnika za rękę, krok po kroku co robi źle i jak z tego wyjść. Ja już dokonałam swojej diagnozy, o mój dyskomfort psychofizyczny był zbyt duży. Szkoda, że nie trafiłam na ten wpis wcześniej. Oszczędziłabym wiele czasu na poszukiwanie rozwiązań. A tak, sama je musiałam wypracować (ale nie narzekam, bo to bardzo duża wartość!). Na koniec jeszcze dodam, że to multitasking to dzisiejsza codzienność. Nie da się od tego uciec, szczególnie jeśli prowadzisz swój biznes lub bloga. Ale… trzeba sobie wypracować zdrowy kompromis.

    • Bardzo mi miło:) Tym lepiej, że wypracowałaś sama, bo najlepiej wiesz, co Ci służy:) Masz rację, pewnych rzeczy nie da się pogodzić. Ja na przykład świecę teraz komórką w ciemności i odpowiadam na komentarze;)Nie skorzystałam z multitaskingu to mam;)

    • Aaa podziel się swoimi sposobami:)

      • Och, trochę tego jest 😏 Rano staram się nie zaczynać od fejsa. Bo to
        studnia bez dna (znasz ten dowcip, jak szybko wystudzić herbatę? Zrób
        ją, zacznij przeglądać fejsa i po 2 h ciesz się zimnym napojem 😂 ). W
        ogóle nie zaczynam dnia od patrzenia w monitor, czy ekran. Niestety
        przed snem już mi się to nie udaje, bo to jedyny moment, gdy w spokoju
        mogę coś napisać, sprawdzić, czy zaplanować.

        Ale… tv prawie nie oglądam (gdyby nie mój Mąż, pozbyłabym się telewizora). Nie czytam i nie słucham wiadomości (dla niektórych to ignorancja, dla mnie dbałość o komfort psychiczny). Bo mam wrażenie, że one służą tylko zastraszaniu i wkurzaniu ludzi. Przestałam się też miotać ze sprawami, na które nie mam wpływu.

        Prowadzę kalendarz (który teraz robi furorę jako bullet jurnal, a u mnie on funkcjonuje już od kilku lat, tyle, że bez tej chwytnej nazwy 😉) i tam zapisuję WSZYSTKO, co mi się tłucze po głowie (kiedyś jak chłop mi luknął przez ramię stwierdził, że teraz to on się nie dziwi, dlaczego czasem się nie rozumiemy 😂😂😂).

        Ograniczyłam kontakt z ludźmi, którzy mi nie służą (krytykują, narzekają i ogólnie są chodzącym bólem dupy), nie żyję życiem innych, spaceruję, dbam o siebie, mam swoje zajęcia, nie zazdroszczę, skupiam się na swoim życiu, na jego ulepszaniu i dbaniu, by wszystko było jak należy… po prostu cieszę się tym, co mam.

        Sama widzisz, sporo tego 😏 Nie chcę Ci się tu wciskać z reklamą swojego bloga, więc jeśli zechcesz, podeślę Ci link do mojego wpisu, który przybliża moją filozofię 😉

        • OO czytam i się uśmiecham:) Chyba jesteś moją bratnią duszą! A z tym boullet journal mam to samo! w ogóle nie rozumiałam, ze ludzie zachwycają się czymś, co ja znam od wieków i robię codziennie. tylko nazywa po prostu notes albo kajet;) na pewno do Ciebie zajrzę…z ciepłą herbatą;)

          • Jej… ta „bratnia dusza” roztopiła mi serce!!! 💜 💜 💜

  • Czytając początek wróciłam do czasów, kiedy pracowałam w korporacji. Notoryczny brak czasu, pośpiech i sprawdzanie maili przez 24 godziny na dobę, bo ktoś ze Stanów czy Azji pilnie czegoś potrzebował :/
    Na szczęście udało mi się od tego uwolnić. Mimo tego, że media społecznościowe stały się teraz dla mnie ważne ze względu na pracę, to zaglądam do nich tylko wtedy kiedy chcę. Na telefonie mam wyłączone wszystkie powiadomienia z aplikacji i w nosie mam, że fejsbuk mnie poucza, że powinnam odpowiadać na wiadomości szybciej 😉
    Najbardziej w Twoim artykule (który jest świetny!) urzekło mnie to, co proponujesz zrobić na dzień dobry – najpierw skontaktuj się ze sobą. Od teraz będzie to moje poranne motto i chyba zawsze będzie mi się kojarzyć z Tobą 🙂

    • Monika, cieszę się, że zajrzałaś:))! Oby się dobrze kojarzyło:)Mnie urzekło stwierdzenie, że zaglądasz do mediów kiedy chcesz:) Czasem mnie męczą te wszystkie porady, co powinnam robić, żeby aktywnie uczestniczyć w mediach społecznościowych. Szkodzi to mojej aktywności życiowej;)

  • Pod koniec listopada Kacper (kot) zrzucił mojego smartfona na podłogę. Telefon tak się rozwalił się na amen. Od tamtej pory do połowy lutego używałam przedpotopowej Noki. Telefon był tak stary, że nawet jak ktoś pisał do mnie smsa, to nie było słychać dźwięku, ani nie pojawiała się ikonka na wyświetlaczu. Co kilka godzin po prostu sprawdzałam, czy ktoś do mnie pisał. Po pewnym czasie zaglądałam do niego góra 2 razy dziennie. Zauważyłam, że bez telefonu z internetem jestem o wiele spokojniejsza, bardziej skupiona i wypoczęta.

    Nie całe dwa tygodnie temu z okazji Walentynek dostałam od męża nowy, wypasiony telefon, z różnymi bajerami. Przez pierwsze dwa dni nie mogłam się nim nacieszyć. Jednak na trzeci dzień spostrzegłam, że jestem bardziej rozproszona i podminowana. Telefon nieustannie wydawał jakieś odgłosy: smsy, powiadomienia z facebooka, powiadomienia z messengera. Zwariować można. Do tej pory odpowiadałam na wiadomości z facebooka, wtedy kiedy odpaliłam mojego laptopa. Teraz z nowym telefonem nawet jak pracuję, to w wolnej chwili zaglądam kto mi coś napisał.

    W takich warunkach ciężko jest się skupić i cały czas czuje się rozproszona. Dlatego od kilku dni staram się wyłączać internet w telefonie i włączać go, kiedy mi jest potrzebny, żeby nie rozpraszać się każdym powiadomieniem. Także taka higiena mózgu przyda się i to nie tylko na wiosnę:).

    • Mam to samo z telefonem, po prostu jestem zmęczona samą pokusą zaglądania co chwilę, co kto i gdzie napisał;p wylogowuję się od jakiegoś czas z fb, wycisza telefon i jest mi bardzo dobrze, mam wypoczętą i lekką głowę i ten stan mnie właśnie motywuje, żeby tak robić. Parę dni temu miałam włączone wszystkie opcje i poczułam się baaardzo zmęczona, więc już do tego nie wracam.

    • Przypadkowo odkryłaś, że człowiek nie jest stworzony do wielozadaniowości jak procesor. Człowiek osiąga największą wydajność jak się skupi na jednej czynności i nic nie będzie mu przeszkadzać. Ale do tego trzeba mieć dyscyplinę bo cały czas coś kusi a tu FB a tu email a tu telewizja itd.

  • ale to prawdziwe 🙂 choroba naszych czasow, dobrze, ze mozna sie z niej wyleczyc. bardzo dobry wpis dzieki

  • Uważam ten tekst za bardzo wartościowy – miałam wrażenie, że piszesz w nim o mnie… Dokładnie tak się czuję – właściwie to czułam, bo od początku roku wprowadziłam wiele zmian. Dużo jednak jeszcze przede mną. Wciąż uczę się odpuszczać, tłumaczę sobie, że nic mnie nie ominie, nic złego mi się nie przydarzy, jak nie zrobię kolejnego kursu i tak dalej… To trudne, ale możliwe, a lepsze samopoczucie jest najlepszą nagrodą.

    • Też bylam w pętli robienia kursów. Teraz sobie obiecałam, że najpierw wprowadzam w życie wiedzę z jednego zanim podejmę następny. Choć pokusy są;)

      • Oj są, bo teoretycznie nie da się przedobrzyć, „przyda się” no i rozwój, i wpis do CV i w ogóle. 🙂

  • Wiele wątków z tekstu pokrywa się z moimi przemyśleniami, a nawet własnym doświadczeniem życiowym. Sama przekonałam się, jak zdradliwa potrafi być tymczasowość, na szczęście ten okres już za mną. 🙂
    Bookendorfina

    • Dziękuję Iza, że wpadłaś:) Ja mam jeszcze ciągoty do tymczasowości, ale się staram:)

  • Nie pozostaje mi już nic innego, jak wypróbować metodę Pomodoro 😉 fakt że odkąd mam nowy telefon, trochę do niego przyrosłam, i to niestety ma swoją cenę. Ale już się sama przywołuję do porządku! 😉

    • Miło,że wpadłaś:) Też się posiłkuję telefonem, mam wrażenie, że więcej na nim pracuję, niż na laptopie;) ale wylogowywanie dobrze na mnie działa, jestem spokojniejsza i lżejsza na duchu:) Daj znać, jak Pomodoro;) Pozdrawiam!

  • No chyba czas posprzątać łeb, bo znowu się zabalaganił.
    Wystarczy przez miesiąc odpuścić i już człowiek nasiąka nadmiarem zbędnych informacji…

    Świetny post, ściągam pomidorka ;D

    • Działam pomidorkowo, ale mam dłuższe cykle, po 40 min;)

      • Nie dałabym rady 40 minut sprzątać ;p Fizycznie nie wydolę. A do pisania czy wyszywania nie muszę się zmuszać. O ile już zacznę 😉 Tu bardziej przydaje mi się twardy harmonogram, mocne „must to”. Ale bywa średnio.
        Teraz testuję Remente. Oby dało radę, bo zapowiada się ciekawie. Fajnie da się rozpisać cele i dorzucać do konkretnych celi pomysły. A pomysł później można rozpisać na mniejsze kroczki.

        Najgorsze w tym wszystkim jest ciągłe planowanie. Non stop siedzę i dzielę cele na małe kawałki słonia. Później może będzie łatwiej, ale póki co przeraża mnie planowanie wpisów na fanpage i na bloga. A do tego jednoczesne pisanie felietonów. I ogranianie chaty.
        Argh. Jak skupie się na jednym to inna strefa cierpi o.O

        • u mnie cierpi ogarnianie chaty;p

          • To u mnie taka huśtawka – albo chata na błysk, a wszystko inne leży, albo pławię się w internetach (lub koralikach), a bakterie spod łóżka właśnie montują pierwszą wyprawę na księżyc. Muszę to jakoś wypośrodkować, a za uja mi to nie idzie.

            Dzisiaj chata lśni, ale nawet nie dotknęłam igły czy klawiatury 😉

  • Holly Lu

    Z tym bałaganem wokół siebie, to mam tak samo. Dodatkowo ja mam dośc specyficzne hobby wymagające różnych elementów, którymi mam pozapychane szafki i pudła. Jak na to wszystko patrzę, to czuję się zmęczona od samego patrzenia. Paradoks.