Co pożera moją pamięć?

Written by on Czerwiec 30, 2016

usb las

 Co zjadło moją pamięć?

Zastanawiałam się nad tym od momentu, w którym uświadomiłam sobie, że w przeciągu 2 tygodni zgubiłam 3 razy kartę debetową, nie zamknęłam drzwi samochodu, zostawiłam torebkę u lekarza (szczęśliwie resztkami umysłu po nią wróciłam), a moje wychodzenie z domu to ciągłe powroty po coś, czego nie wzięłam. Dla mnie to nowość, bo raczej niczego nie gubię, samochód zamykam i zanim wymknę się z parkingu, zdążę wrócić myślami do chwili, w której na potwierdzenie swojej przezorności sprawdziłam klamkę.

Co się stało?

Pierwsza moja myśl była taka, że może mój umysł jest przeciążony, ale w ostatnim czasie wyjątkowo dbam o jego higienę. Nie zaśmiecam niepotrzebnymi informacjami, rzeczy, które muszę zrobić spisuję w notatniku, listę zakupów na kartce. Nie zastanawiam się, co zrobię na obiad, bo jadłospis posiłków mam ustalony z góry na cały tydzień, ważne wizyty zaznaczone w kalendarzu.

Kondycja psychofizyczna

Tutaj też nie znalazłam odpowiedzi. Dbam o to, co jem, stosuję suplementację zgodną z tym, czego aktualnie potrzebuję, mój syn zapewnia mi codziennie sporą dawkę ruchu na świeżym powietrzu (naprawdę sporą;), a wieczorami zamiast tableta trzymam w dłoni książkę. I za radą śp. KS. Jana Kaczkowskiego martwię się tylko godzinę dziennie.

Harmonogram

Mój harmonogram działania  w ostatnich miesiącach jest bardzo przewidywalny. Żadnych wyskoków, spanie przed 23, dbanie o odpoczynek w ciągu dnia. Nic, co mogłoby spowodować permanentne zmęczenie i przeciążenie mojej głowy. Więc co?

Mam Cię Złodzieju

Wpadłam na to przypadkiem. Wsiadam do samochodu i przypominam sobie, że nie wzięłam książeczki zdrowia, a że podróż była  w kierunku przychodni, to tak jakby jechać na lotnisko bez biletu. Choć na lotnisku może by się udało. Wychodzę z powrotem do domu i słyszę pomrukiwanie Męża. I nagle olśnienie. Dlaczego Ty nie wziąłeś tej książeczki? –  Bo Ty zawsze wszystko pakujesz.

Bo ja zawsze

I faktycznie. Ja zawsze wszystko pakuję. Przygotowuję. Zapisuję. Organizuję. Planuję. Więc najłatwiej się pode mnie podpiąć, prawda? Wracam z książeczką i myślę o tych wszystkich – zapisz mi Kochanie na kartce, co mam kupić. To o której mamy jutro tego lekarza? Kiedy Zdzisiu ma te urodziny? Na którą tam mieliśmy być? To jak to widzisz, o której wyjedziemy? Mamy te ciasteczka? To co mieliśmy dzisiaj robić? Sprawdzałaś w google maps, gdzie to dokładnie jest? I moje ulubione: gdzie jest moja koszulka? Nie wiesz, gdzie położyłem telefon? Widziałaś kluczyki z auta?

StockSnap_12562D2133

Nie będę Twoim usb

Nie będę Twoją przenośną pamięcią – mówię zdziwionemu Mężowi. Choć bardziej sobie, bo czyja to wina, że wpakowałam się w rolę paru gigabajtów czyjegoś komfortu? Oczywiście moja. Moja zapobiegliwość, moja rzetelność, moja umiejętność planowania – bo Ty to przecież zrobisz lepiej. O ile w pracy wyczuwam od razu, kiedy lądują na mnie czyjeś obowiązki i w nieuzasadnionych przypadkach takiego postępowania reaguję od razu, to w domu wpadłam w rolę tej niepojętej matczynej usłużności, która przed każdym wyjściem spakuje dziecko, spakuje dom, podleje kwiatki, a potem w pędzie cmoknie usta szminką i wybiega do czekającej, gotowej rodzinki.

Co było potem?

Postanowienie poprawy. Mojej oczywiście przed samą sobą. Bo to my wytyczamy  własne granice i komunikujemy je innym. My stoimy na straży swojej niezależności i komfortu, a ta sytuacja była dla mnie uciążliwa. W związku z tym kolejne dni upływały mi na: Zajrzyj do lodówki i zrób sobie listę zakupów. U lekarza byliśmy razem, termin wizyty jest na kartce.  Nie wiem, kiedy Zdzisiu ma urodziny, nie zapisałeś sobie? Godzina jest podana na zaproszeniu. A Ty co sądzisz, o której będzie dobrze wyjechać? A Ty co na dzisiaj zaplanowałeś? Nie sprawdzałam w google maps, byłam pewna, że Ty to zrobiłeś, skoro prowadzisz. Nie wiem gdzie Twoja koszulka, telefon, kluczyki…

Jak zadbać o swoją głowę?

  1. Zadbaj o swoje granice, ustal, co chcesz w niej przechowywać i czy na pewno chcesz pamiętać coś za kogoś?
  2. Wszystko, co musisz zrobić, zapisuj na kartce. Szczególnie ważne przed snem, bo zdejmuje z nas ciężar myślenia o tym i pomaga się zrelaksować.
  3. Dbaj o higienę umysłu – nie zaśmiecaj niepotrzebnymi informacjami, staraj się wieczorem nie przeciążać mózgu urządzeniami, wybierz książkę, gazetę.
  4. Rób w ciągu dnia krótkie przerwy pamiętając o zbawiennym wpływie świeżego powietrza i zielonych drzew!
  5. Nie bądź niczyim usb. Ani w pracy ani w domu.

Nie służy to nie tylko Tobie. Notoryczne wyręczanie kogoś odziera go z samodzielności, możliwości rozwoju i nie usprawnia jego działania, a wręcz odwrotnie!

Nauczyłam się, że jeśli sama o siebie nie zadbam, to nikt tego za mnie nie zrobi. Milczeniem zgadzałam się na branie na siebie wszystkich obowiązków, które spokojnie można podzielić. Dzisiaj przed jakimkolwiek wyjściem najpierw dbam o to, bym nie musiała w biegu łapać ostatniej wyprasowanej koszulki.  Potem zajmuję się resztą sprawunków, ale zazwyczaj nie zostaje już tego wiele. Domownicy zdążą się tym zająć. I to ja poprawiając kolczyki czekam, aż syn założy buty a mąż znajdzie koszulkę, która wciąż nie wiadomo gdzie jest.

Ps. Mamy garderobę. I byłoby najprościej gdyby była tam. Ale mężczyźni sądzą inaczej;p


Tagged as , ,



  • natłok obowiązków zawodowych, dom, dzieci, praca, mąż- wszystko trzeba ogarnąć. Kobiety tak mają, że sterują i logistycznie organizują. Sama się złapałam na tym, że powtarzam kilka razy mężowi co ma zrobić, jaki rachunek zapłacić i o której zabrać dziecko ze szkoły. Tak się do tego przyzwyczaił, że jak mu czegoś nie powiem to nie zrobi. Przez to ja muszę więcej pamiętać :(.

    • Marzena Kud/Fitspirit

      U mnie było dokładnie to samo. Aż doszło do tego, że ja z natłoku informacji zaczęłam zapominać…

  • Bardzo mądry wpis…ja niestety również jestem takim właśnie usb, a od kilku tygodni staram się trochę oczyścić z tego…

    • Marzena Kud/Fitspirit

      Daj znać jak Ci poszło!

  • Oczami Humanistki

    Ale się zdziwiłam! Czytam, czytam, a tu nagle takie zakończenie. Ale faktycznie jak człowiek ma na głowie tyle rzeczy i jeszcze musi je ogarnąć to się nie dziwię, że mózg się męczy i wszystko ulatuje 🙁

  • Inspiracje dla szkoły

    Pochłonęłam jednym tchem! Z jednej strony zdziwiłam się zakończeniem, z drugiej – wcale. Jakie znajome!!! Genialny tytuł, genialny tekst, genialne zdjęcia! Zwłaszcza to drugie! Uśmiałam się do łez 😉