Prawo do bycia dzieckiem

Written by on Czerwiec 1, 2017

Mam takie chwile, kiedy z rozrzewnieniem sprzątam dziecięce zabawki rozsypane po całym domu jak koraliki z urwanego sznurka. Rozczula mnie widok zielonych skarpetek, różowych misiów, małych wysmarowanych jogurtem miseczek i porzuconych autek w korytarzu. Mam też chwile, kiedy marzę o tym, by usiąść na wolnej od klocków przestrzeni, a kolejny wbijający się w moją stopę wagon wywołuje we mnie ból nie tylko fizyczny.

Mam chwile, kiedy każde Mamo dźwięczy w moich uszach jak śpiew słowika, mam chwile, kiedy na kolejne Mamo mam ochotę warknąć – co znowu?!

Mam chwile, kiedy wszystko wydaje się takie proste i jemy starannie przyrządzony obiad, mam też chwile, kiedy umycie zębów wydaje mi się przeszkodą nie do przejścia.

Mam chwile, kiedy zatrzymuję się na czerwonym świetle i myślę ze zdziwieniem – O, jestem dorosła! Kiedy to się stało? Mam chwile, kiedy czuję się jak dziecko, tarzając się z moimi dziećmi po trawie.

Mam chwile, kiedy chciałabym być dzieckiem i pałaszować oczami znikające na wietrze dmuchawce. Mam też chwile, kiedy cieszę się, że nie jestem już nastolatką i mogę świadomie decydować o tym, co dla mnie jest dobre.

Mam chwile, kiedy jestem dorosłym dzieckiem i muszę podejmować decyzje za swoich rodziców. Kiedy muszę decydować o ich życiu, a lekarze pytają mnie o rzeczy, których nie rozumiem.

Mam chwile, kiedy moje dzieci patrzą na moich rodziców i znak zapytania w ich oczach jest większy od słońca.

Mam chwile, kiedy nie wiem, czy mam patrzeć na swoich rodziców jak dziecko czy dorosły. Udzielać im porad, akceptować ich wybory, a może jednak postawić do kąta?

Mam chwile, kiedy myślę, że ciągle jestem czyimś dzieckiem i mogę udawać, że nie wiem, że boję się, że oni zawsze wiedzą lepiej. Mam też chwile, kiedy udawać dziecka nie mogę, bo cała reszta dorosłych pyta mnie o nieobecność rodziców i wstawia uwagę do dzienniczka.

Mówią, że dzieckiem się jest zawsze. A ja nie wiem. Częściej muszę być dorosłym. I łapię się na tym, że tak łatwo jest odrzeć dzieci z prawa do bycia dzieckiem. Kiedy przychodzisz do domu z noworodkiem, starsze dziecko, choćby miało tylko roczek, wydaje się dziwnie duże. I jakoś tak podświadomie wymagamy od niego więcej. Czasem szarpiemy nic nierozumiejące serduszko, ciskając: przecież jesteś duży chłopak, czemu tak robisz? Czasem nasze zmęczenie nie akceptuje kolejnego skoku rozwojowego i w akcie desperacji rzucamy jakąś uwagę o zachowaniu, zamiast pomóc poradzić sobie z emocjami. Czasem my dorośli, nie radzimy sobie z gniewem, kiedy nasze dziecko nie radzi sobie ze złością…

Chciałabym patrzeć w nieskończoność na pęczniejące buzie moich dzieci, kiedy ciskają powietrzem w dmuchawce. W ich śmiech, jak tajskie dzwoneczki w świątyni leżącego buddy. Chciałabym, by mój przedwczesny cień dorosłego nie zabrał im dzieciństwa.

Nie jestem już dzieckiem. Myślę, dodając gazu i pędząc z dwójką rozespanych dzieci do szpitala. Są mali, ale czują, że przekraczamy niezauważalną granicę beztroski. Zabieram ich szybko z miejsca, w którym nie powinni być. Wracamy do domu w ciszy, patrząc na błyskawice. Mój niespełna trzyletni syn mówi: mamo, nie bój się burzy. Ona jest dobra i nic Ci nie zrobi.

Czerwone. Chce mi się płakać. Wiem, że ukradłam mu dzisiaj trochę dziecka.

 


Podziel się, jeśli uważasz ten wpis za wartościowy. Dziękuję!


Tagged as , ,



  • Karolina Jarosz Bąbel

    Piękny wpis, normalnie uśmiechałam się i miałam łzy w oczach jednocześnie. Chętnie będę zaglądać tutaj częściej 😉 Pozdrawiam i życzę wszystkim dzieciom na świecie tego aby mogły być dziećmi jak najdłużej 😉

    • Dziękuję Karolino:) Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz 💓

  • Marzeno, piekny tekst… Tez tak mam czasami. Przekroczylam granice beztroski. A z drugiej strony moja 3 letnia coreczka tez potrafi powiedziec mi: nie martw sie mamo. Pozdrawiam cieplutko. Beata

    • Dziękuję Beatko:) nauczyłaś swoją córeczkę empatii 💓

  • oj tak 100% prawdy

  • Każdy z nas czasem tak ma. Miło byłoby raz na jakiś czas poczuć takie beztroskie szczęście z bycia tu i teraz. Bez planowania i wspominania jednocześnie. To w dzieciach jest cudowne.

    • Ładnie to ujęłaś – Bez planowania i wspominania jednocześnie- bez przeszłości i przyszłości. Dzieci potrafią tak pięknie skupić się na teraźniejszości:) Pozdrawiam;)

  • Pięknie i bardzo mądrze Marzeno.
    Pati

  • Myślę, że każdy dorosły ma w sobie dziecko. Jedni je pielęgnują, czasem zbyt mocno. Inni natomiast tak są przejęci swoja dorosłością i odpowiedzialnością jaką ze sobą niesie, że tłamszą dzieciaka i nie dają mu nawet podnieść głowy. Moim zdaniem tak jak we wszystkich innych dziecinach życia tak i z wewnętrznym dzieckiem trzeba zachować odpowiedni balans. Pielęgnować je i pozwolić w sobie rosnąć i rozwijać się. Jednak jednocześnie być dorosłą osoba odpowiedzialną za siebie i swoich bliskich zarówno tych małych jak i dużych :).

    • Tak często zapominamy, że jesteśmy odpowiedzialni też za tych dużych, dzięki, że o tym piszesz!

  • Dream

    Coś w tym jest bardzo fajnie napisany tekst ! 🙂 Zapraszam do mnie :
    https://pieknajaweb.wordpress.com/

  • Kochana Marzenko <3 moje babowniowe serce zmiękło teraz przy tym wpisie <3 bo tyle tu rzeczy i słów, które mieszkają w mojej głowie, ale Ty potrafisz podać je zupełnie inaczej niż ja je widzę <3 pęczniejące buzie dzieci, bycie dorosłym przez cały czas. Ty widzisz to piękno, które żyje w drobiazgach i powagę naszego tu i teraz. Matek i córek w jednej chwili … Ściskam Cię mocno. I bardzo ciepło <3 Wzruszona …

  • Pięknie to napisałaś. Wzruszyłam się…