Sukces – o co tyle hałasu?

Written by on Grudzień 9, 2016

zasługujesz na sukces

Kiedy byłam małą dziewczynką, sukces kojarzył mi się z ludźmi z telewizji, sławą, brawami i błyskiem fleszy. Nie leżało to w centrum moich zainteresowań, bo najszczęśliwsza byłam zakopana w łóżku z Anią z Zielonego Wzgórza. W liceum sukces utożsamiałam z poczytną gazetą, dziennikarzem zawsze o krok przez trendami i artykułem na pierwszej stronie. Na studiach sukces miał dla mnie wygląd pani doktor i pana profesora. Siebie w kategoriach kobiety, człowieka sukcesu nie rozpatrywałam. Nie przyszło mi nawet do głowy, że to, że wstaję codziennie o 4.30, żeby dojechać na uczelnię w innym mieście, że zaliczam dziennie studia, pracując jednocześnie w pizzerii po 16h na dobę, że utrzymuję się z tych 20zł, które mi zostaje – to jest sukces. Po kilku latach sukces przybrał dla mnie twarz biznesmenów, którzy za 20zł mogą kupić co najwyżej drażetki miętowe. Wciąż nie zastanawiałam się nad definicją sukcesu, bo on mnie po prostu nie interesował. Nie zaprzątałam sobie głowy czymś, co teoretycznie było poza moim zasięgiem. Słuchałam wtedy swojego otoczenia, które zwykło powtarzać – ciesz się z tego, co masz, zawsze może być gorzej.

A jakby tak…mogło być lepiej? Od kiedy zakiełkowała we mnie ta myśl, minęło sporo lat, ale to lepiej rośnie we mnie jak baobab. Dzisiaj sukces jest dla mnie definicją mojego pojmowania szczęścia i równowagi w życiu. Dzisiaj wiem, że sukces nie jest taki sam dla każdego. A jednocześnie jest dla każdego.

Zasługujesz na sukces

Do książki Kamili Rowińskiej nie trzeba mnie było długo namawiać. Kobietę Niezależną pochłonęłam w jeden wieczór/noc. Obserwuję Kamilę, oglądam jej vlogi, więc wiedziałam, że Zasługujesz na sukces będzie lekka w czytaniu, jednocześnie ciężka od wiedzy i zadań. To, co mnie przyciągnęło do niej najbardziej, to pierwsze słowo – zasługujesz. Bo poradników o tym, jak osiągnąć sukces – przeczytałam już wiele. Nikt mnie jednak w tych książkach nie zapytał – jak Ty się widzisz jako kobieta sukcesu? Co robisz, jak wyglądasz, jak pachniesz, jak wygląda Twój dzień? Jak Ty Pani Marysiu z obuwniczego wyglądałabyś jako kobieta sukcesu?  Nie wiem jak Wam, ale mnie takie wizualizowanie od razu wydłuża szyję, rozchyla kąciki ust w uśmiechu i łagodzi policzki tym swoistym spokojem, jaki towarzyszy ludziom, którzy nie muszą od rana myśleć o niezapłaconych rachunkach. I tak się czułam przez 360 stron tej książki. Bo to nie jest książka ze złotymi radami pani w garsonce o wartości naszych 3 wypłat. To jest książka dziewczyny z sąsiedztwa, która Ci mówi – hej, ja też kiedyś miałam gorzej. Opowiem Ci dzisiaj, jak zrobiłam, żeby mieć lepiej. I słowa dotrzymuje. Byłam zaskoczona z jaką łatwością Kamila się otwiera. Bo pomiędzy bardzo ważnymi wnioskami i zdaniami, które najchętniej przypięłabym sobie na lodówce, możemy po prostu przeczytać, co znajduje się w tejże lodówce, żeby Kamila miała energię na cały dzień. Co wybiera na śniadanie w hotelu, jak się organizuje, jak dba o relacje z przyjaciółmi, żeby pieniądze nie determinowały jej znajomości. Jak wychowuje swoje dzieci, żeby dostępność do dóbr materialnych nie wyprzedzała chęci nauki i rozwoju.

Kama

Kama. Można powiedzieć Kama z sąsiedztwa. Ale, żeby nie było tak łatwo i przyjemnie – Kama zadaje nam pytania. Czytam więc sobie do poduchy, bo tak łatwo i przyjemnie się czyta o tym, jak ktoś sobie radzi w życiu, a nagle buch – koła w ruch, jakby to powiedział mój syn. Co dobrego wyniosłeś od każdego członka swojej rodziny? Jak te doświadczenia przekuć w mocną stronę? Przerwa dwudniowa i całkiem pokaźna lista uświadamia mi, jak wiele mocnych zasobów posiadam. Wypisz 10 faktów z przeszłości, z których możesz czerpać doświadczenie – to zadanie zrobiłam błyskawicznie. Poczułam obfitość swojego życia i trochę smutku, że niedostatecznie wykorzystuję swój potencjał. Pytanie, które wygrało dla mnie w tej książce, pokazało majstersztyk coachingowy Kamili:

Jakie swoje wartości pielęgnujesz, osiągając sukces w danej dziedzinie?

I tak z nim zostałam na cały tydzień. Kto śledzi moje wpisy albo zna mnie osobiście, wie że podążanie za wartościami, którym hołduję, jest dla mnie bardzo ważne. Przekucie swoich celów, których realizację odbieram jako osiągnięcie mojego  sukcesu, w wypełnienie wartości życiowych, odsłoniło przede mną ogromne pokłady motywacji.  Cel staje się misją, praca przestaje być pracą. Pytanie, co zrobić, jeśli w obecnej aktywności zawodowej nie realizujesz żadnych swoich wartości bądź też działasz wbrew nim…

Dom na Bora Bora

Zasługujesz na sukces. Kojarzyło mi się to ze znanym hasłem reklamowym – jesteś tego warta. Jasne, że jestem, jasne, że zasługuję. Jak mogłabym nie chcieć dla siebie wszystkiego, co najlepsze! Tylko, czy ja wierzę, że będę mieć to, co najlepsze. Czy czasem moje przekonania lub wdrukowane w podświadomość role przypięte mi w przeszłości – i tak to zepsujesz, i tak to nie wyjdzie, z Twoją terminowością to się nie uda – nie determinują mojego zapału. Realizujesz swoją rolę, czy swoje wyobrażenie o sobie? Czy naprawdę mentalnie jesteś w stanie udźwignąć dom na Bora Bora? Moja koleżanka ma znajomego, który jest milionerem. Jest sporo młodszy od mnie. Na pytanie, jak negocjuje z poważnymi rekinami biznesu, czy się tego nie boi, odpowiedział: Nie, to są tacy ludzie, jak ja. I tak z nimi rozmawiam.

Czy masz zdrowe czwórki?

Czy to nie jest tak, że sami stawiamy sobie sukces poza naszym zasięgiem? I jak to pięknie Kamila ujęła – są ludzie, którzy mają dwa telewizory, a nie stać ich na to, żeby sobie zrobić czwórkę w uzębieniu. Uwielbiam ją za to – mówi głośno o tym, o czym ja pomyślę, ale nie powiem. Dotyka każdej perspektywy sukcesu – od budowania samego siebie, swojego zdrowia, otoczenia i w końcu biznesu.

Książki Kamili zawsze wybieram w pierwszej kolejności. Dlaczego? Bo jako jedne z nielicznych w literaturze biznesu i motywacji naprawdę sięgają coachingu. Nie są gotowym poradnikiem, który sprzeda Ci receptę na pierwszy zarobiony milion. Są rzetelnie przygotowanym warsztatem do pracy ze sobą. Jedna książka, jeśli wykonasz sumiennie wszystkie zadania, przeprowadzi Cię przez proces, który realizowałbyś na kilku, jeśli nie kilkunastu sesjach coachingowych. I mówię Ci to jako coach i osoba aktywnie korzystająca z coachingu.

Odkryj wymówkę

Dobre, otwierające pytania potrafią dotknąć w Tobie tej wymówki, którą od lat stosujesz, żeby wciąż wzdychać na widok człowieka sukcesu niż nim być.

Książka przykuła mnie na 1,5 tygodnia do ćwiczeń i wieczornych przemyśleń. Nie miałam ochoty zajmować się niczym innym, dopóki nie przebrnęłam przez parę pytań i nie udzieliłam sobie szczerej odpowiedzi. Warto ją przeczytać przed popularnym spisywaniem postanowień noworocznych. Jestem pewna, że za rok o tej porze będę już w innym miejscu. Z ciekawością skonfrontuję nową rzeczywistość z notatkami po tej lekturze. Choć jestem pewna, że to będzie przyjemna konfrontacja. Książka daje takiego kopa, że aż przebieram nogami na wyzwania czekające mnie w Nowym Roku. Życzę wszystkim takiego uczucia. Pewności, że zrealizuję  swoje plany. Transformacji marzeń na plany z datą realizacji.

Źródło zdjęcia: link


Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub czujesz, że komuś może się przydać, będzie mi miło,  jeśli go udostępnisz.

Jeśli chcesz być na bieżąco z wszystkimi artykułami, dołącz do mnie na facebooku.


Tagged as , , , ,



  • Gdzieś już od dawna śledzę tę kobietę, ale nigdy, nad czym bardzo ubolewam, nie miałam okazji czytać jej książki. Po tym tekście wiem, że to będzie pierwsza książka jaką teraz w ogóle zakupię. Poza tym pracowałam z jakimś darmowym fragmentem, który oferuje i rzeczywiście zmusza do odpowiedzi na przeróżne pytania. Ale to bardzo dobrze, bo dzięki temu wiemy czego potrzebujemy, co mamy, jakich zmian musimy dokonać. Dużo w tym nas, a nie kogoś kto napisał książkę o sobie, a nam ciężko jest to odnieść do naszej sytuacji i miejsca, w którym jesteśmy. 🙂

    • Z książkami Kamili jest tak, że zawsze jak je czytam, mam wrażenie, że momentami czytam o sobie. Ona potrafi się zanurzyć w drugiego człowieka. Ostatnio słuchałam jej vloga i malowałam paznokcie, był późny wieczór. Trochę mi się chciało spać. I w pewnym momencie ona mówi – pewnie przysypiasz albo malujesz paznokcie albo robisz cokolwiek, ale i tak wiesz, co do Ciebie mówię:) Uwierz mi, że rozbroiło mnie to i senność zniknęła natychmiast:)

  • Muszę zacząć czytać takie motywacyjne książki – bardzo przydatne 🙂

    • W takim razie tę Ci polecam na początek – czyta się z zaciekawieniem jak powieść, a jednocześnie odkrywa sporo rzeczy o sobie. Nawet jak się takie książki czyta namiętnie, to ta jest wyjątkowa:)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Lubię takie książki – potrafią otworzyć oczy na wiele rzeczy, które na co dzień człowiekowi gdzieś umykają. Chętnie po nią sięgnę 🙂

  • Aleksandra Waliczek

    O tak – sukces jest dla każdego inny.

    • Znam wielu ludzi dla których sukcesem jest powolne cieszenie się życiem, bez pogoni za sukcesem w zwyczajowym rozumieniu tego słowa:)

  • Sukces jest dla każdego inny – bardzo dobrze powiedziane. Niektórzy powinni sobie to gdzieś zapisać i nauczyć się na pamięć, bo niestety nie wszyscy są w stanie zrozumieć, że dla niektórych sukcesem będzie rozwinięcie skrzydeł na freelansie, a dla innych siedzenie w domu z dzieckiem lub praca w korpo. To, że nasz sukces jest taki, a nie inny nie znaczy, że mamy prawo deprecjonować sukcesy innych – zrozumienie tego sprawi, że będziemy szczęśliwsi i we zgodzie z samym sobą.

    • Dzięki Tobie uświadomiłam sobie, jak ewoluowałam. Kiedyś sukcesem była dla mnie właśnie praca w korpo, później bycie z dzieckiem, a teraz to chyba freelance:)

      • Najważniejsze to nie dać sobie wmówić, że nasza ścieżka kariery jest gorsza od tej, którą obrał ktoś inny. Nasze życie się zmienia, my się zmieniamy, więc dlaczego nie miałyby się zmieniać także osiągane przez nas sukcesy? Na każdym etapie życia co innego będzie dla nas sukcesem, a co innego porażką. Trzeba się nauczyć tego, aby nie zważać na zdanie innych i przeć do przodu 🙂

        • „Na każdym etapie życia co innego będzie dla nas sukcesem, a co innego porażką” – to zdanie powieszę sobie na lodówce:)

  • Bardzo ciekawa pozycja. Lubię takie książki i czuję, że to coś dla mnie 🙂

  • Sukces to słowo, które nabrało jednego znaczenia, określonego przez popkulturę – tak, jak wcześniej piękno, szczęście, uroda czy idealna figura. Może więc warto by było zacząć od redefiniowania naszej wiedzy na temat tego, czym ten sukces w ogóle jest 🙂 Ile razy próbujemy coś osiągnąć, a kiedy już to mamy – wcale nas to nie cieszy?

    • Ilona, poruszyłaś ważną dla mnie kwestię – zastanawiając się nad czymkolwiek, zawsze zaczynam od definiowania rzeczy, problemu – bo nagle okazuje się, że to wcale nie mój problem, nie moja rzecz albo najzwyczajniej w świecie zmierzam do czegoś innego, inaczej coś widzę, inaczej pojmuję. Oczywiście kultura wykształciła pojmowanie podstawowych wartości w bardziej uniwersalny sposób, ale jakby tak rozłożyć na części pierwsze piękno, urodę – ile razy ten idealny wizerunek się zmieniał w ciągu lat? Pewnie tak samo będzie z sukcesem, może kiedyś sukces to będzie zwykłe, proste życie z umiejętnością relaksu i czerpania przyjemności z picia herbaty? Mam wrażenie, że w tajskim metrze to już mógłby być sukces…

      • OTÓŻ TO! 🙂 Ale nawet kiedy zdamy sobie z tego sprawę – bardzo trudno jest przeciwstawić się tej ogólnej wizji. Trudno otwarcie przyznać, że w zasadzie to lubisz być niska, kaczkowata i o siebie nie dbać, a fitness omijasz szerokim łukiem. Tak samo, jak trudno powiedzieć, że jesteś biedny, że nie lubisz swojej pracy, że wcale nie chcesz awansować. Bardzo się boimy, co wtedy pomyślą o nas ludzie, ale też czy sami będziemy widzieć siebie jako ludzi wystarczająco ambitnych, pracowitych itd.

        • Przypominają mi się teraz wszystkie spojrzenia, kiedy mówię, że nie lubię biegać. Ale fakt, powiedzieć, że się nie lubi o siebie dbać to już duży kaliber w świecie, w którym każdy chce o Ciebie zadbać! Kluczem jest chyba Twoje ostatnie zdanie – nie chodzi o akceptację otoczenia. Chodzi o to, że my samy nie dajemy sobie przyzwolenia na mniejsze ambicje, leniuchowanie i bycie poza trendami.

          • Nie dajemy sobie, to prawda – bo od dziecka kładzie nam się do głowy, że zasługujesz na dobrą ocenę, jeśli zrobisz wszystko pod klucz odpowiedzi, że jesteś dobrym dzieckiem jeśli zachowujesz się jak inni, nie odzywasz nieproszony, że inni rysują piękniej niż ty, że ze WSZYSTKICH przedmiotów musisz mieć najlepsze oceny i tak dalej i tak dalej. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale jesteśmy zaprogramowani na sukces w rozumieniu społeczeństwa – ucz się (po co?) żeby mieć dobrą pracę (po co?) żeby mieć dużo kasy -> nie masz dużo kasy? To pewnie nie uczyłeś się wystarczająco dużo, dobrze i byłeś leniwy. To tak okropnie podkopuje nasze poczucie własnej wartości właśnie dlatego, że takie przekonania są już w nas zakorzenione. Przeszłam to na swoim przykładzie, kiedy zrezygnowałam po dwóch licencjatach z robienia studiów magisterskich. Póki co nikt mnie nie zapytał nigdzie czy mam magisterkę i nie miało to żadnego realnego wpływu na moje życie, ale jeśli zacznę o tym myśleć, to czuję ,,o boże, jestem taka głupia bo wszyscy mają a ja nie”.

          • A ja znów na takich ludzi patrzę z podziwem, bo mi kiedyś zabrakło odwagi, żeby w odpowiednim czasie zrezygnować z czegoś, co faktycznie żadnych realnych korzyści mi nie przyniosło. Poza tym gdzie jeszcze liczą się papierki? Umiejętność wykorzystania wiedzy to przede wszystkim. Tego robienia pod klucz odpowiedzi boję się, kiedy moje dzieci pójdą do szkoły. Dla mnie pozytywna ocena z testu ocenia Twoją umiejętność zaliczenia testu i to wszystko. Obawiam się jednak, że zdanie szkoły może być różne od mojego;) Ciekawe, jak by wyglądało społeczeństwo, gdybyśmy byli programowani od małego na sukces rozumiany jako podążanie za wartościami i pasją?

          • Polecam książkę I nigdy nie chodziłem do szkoły 🙂 i Michała Pasterskiego, który się interesuje tym zagadnieniem.

          • Michała bardzo cenię, właśnie czytam jego najnowszą książkę Insight. Wiem, ile robi dla nowoczesnej i świadomej edukacji, ale przyznam, że tej książki nie czytałam. Fajnie, że o niej wspomniałaś, bo dokładnie teraz czegoś takiego potrzebuję.

  • Słowo ,,sukces,, dla każdego ma inne brzmienie. Jak dla mnie jest to możliwość wyboru życia takiego, jakiego my sami pragniemy i umiejętnością cieszenia się chwilą oraz tego kim jesteśmy, z kim jesteśmy i co mamy. Pozdrawiam serdecznie, Aneta

  • Brzmi w sumie całkiem motywująco, ale niestety pewnie do nowego roku już nie będę miała czasu do niej siąść 🙁

    • Polecam wpisać na listę postanowień noworocznych;)

  • Książki o rozwoju wprost pochłaniam. Myślę, że ta będzie kolejna na liście. Skutecznie mnie do niej zachęciłaś :).

    • Cieszę się:) Ja też pochłaniam, ale przyznam, że ta była jedną z nielicznych, która naprawdę skłoniła mnie do rzetelnego wykonania zadań.

  • Agnieszka

    Uwielbiam Panią Kamilę 😉 niedawno miałam okazję wziąć udział w jej webinarium o sukcesie! Świetna kobieta, świetnie przekazuje swoją wiedzę, która bazuje na doświadczeniu. Książkę obowiązkowo muszę nabyć! ‚Dzisiaj wiem, że sukces nie jest taki sam dla każdego. A jednocześnie jest dla każdego.’- cudne zdanie!

    • Dziękuję! Mi się marzy Kobieta Niezależna, jak tylko będę mogła na dłużej wychodzić z domu (mam malutką córeczkę) to zapisuję się na szkolenie. Lubię w Pani Kamili jej autentyczność i bezpardonową szczerość:)

  • Oj, coś mi umknęło. Uwielbiam takie pozycje i chętnie przeczytam.

  • Nie czytam tego typu książek, ale może kiedyś pewnego dnia sięgnę po jedną z nich 😉

    • U mnie odwrotnie, nie pamiętam kiedy czytałam jakąś normalną powieść;)

  • Zdecydowanie chcę tę książkę mieć:). Ostatnio mam wrażenie, że trochę utknęłam w miejscu. Niby wiem czego chcę, ale mam straszny chaos w głowie i nie wiem jak sobie wszystko poukładać, za co zabrać się najpierw. Powiem Ci, że myślałam nawet o sesji u jakiegoś coacha, żeby sobie wszystko poukładać, ale nie słyszałam o kimś szczególnie polecanym w moim mieście. Może ta książka byłaby dobrym rozwiązaniem dla mnie. Chociaż trochę się waham, ponieważ widzę że książka tania nie jest, a już się kilkakrotnie rozczarowałam książkami, które uważałam za pewniaki. Np. książka Mateusza, którego filmiki uwielbiam, jak dla mnie okazała się dość nudna i mało pożyteczna. A i jeszcze chciałam podpytać, czy to jest książka dla osób, które już posiada jakąś działalność i chcą ją rozwinąć, czy nadaje się też dla kogoś, kto dopiero coś planuje zrobić?:)

    • Książka nadaje się dla kogoś kto planuje dopiero coś zrobić:) Lubię książki Kamili bo one zawsze we mnie tchną nową energię, ciekawa jestem, czy na Ciebie podziałaby podobnie. Z Grzesiakiem mnie zaskoczyłaś, nie czytałam żadnej jego książki i przymierzałam się do kupna. Tak sobie myślę, że mogę Ci wysłać „zasługujesz na sukces”, ja już przeczytałam i odrobiłam:)

      • Marzena, ale kochana jesteś:). Dziękuję Ci bardzo, ale myślę, że chyba lepiej będzie, żebyś sobie zatrzymała tę książkę. Za jakiś czas może będziesz chciała do niej wrócić, albo do fragmentów? Dzisiaj sobie zamówię na olx lub allegro. A Grzesiaka miałam „Success and change”. Szczerze mówiąc, to dla mnie była taka słaba, że ją wystawiłam na makulaturę:). Jednak wiesz jak to jest. Mi nie przypadła do gustu (pomimo, że go uwielbiam), a może komuś innemu by się spodobała. Dla mnie była napisana w zbyt podręcznikowy, taki suchy sposób. Bez ćwiczeń po każdym rozdziale, tylko na końcu były jakieś ćwiczenia, ale to nie to, czego się spodziewałam. Nawet nie doczytałam jej do końca.

        • Małe uaktualnienie;). Obejrzałam na youtube film z Kamilą R. https://www.youtube.com/watch?v=5MR7DGQvcoc o tym jak wykorzystuje każdą minutkę swojego dnia. Byłam pod wielkim wrażeniem i … od razu zamówiłam książkę:). Zapisałam się też na jej stronie na darmowego ebooka. dzisiaj wieczorem się za niego zabieram. A książkę zamówiłam kurierem, więc mam nadzieję, że w poniedziałek do mnie dotrze i podczas świątecznej przerwy się nią zajmę:). Cieszę się na nia bardziej niż na święta;))).

          • Hahaha super! Video znam, oglądam czasem jak mi się nie chce wstać z łózka;) wiesz co z niego najbardziej zapamiętałam – zamawianie śniadania do pokoju, żeby zaoszczędzić czas:)

          • Też mi to zapadło w pamięć. W ogóle jestem w szoku jak ona wykorzystuje każda minutę. A robiłaś sobie ten darmowy mini kurs „7 kroków do osiągnięcia ambitnych celów”? Ja wczoraj zaczęłam od koła życia, dużo zaskakujących rzeczy się o sobie dowiedziałam:).

          • Och, zapomniałam o tym kursie, w sam raz dzisiaj na wieczór. Koło życia robiłam dla siebie nie raz nie dwa na własnych sesjach, w trakcie studiów itp i pomogło mi zrozumieć moje nadrzędne wartości i to czym się kieruję w życiu. Wszystko stało się prostsze, a i nie mam dylematów, kiedy stoję przed wyborem ścieżki zawodowej, czy życiowej. Była tam mowa o dźwigni zmiany?

          • Na razie przeczytałam i zrobiłam pierwszą lekcję. Stwierdziłam, że nie chcę czytać i robić wszystkiego na raz, żeby nie mieć chaosu w głowie. I wiesz, wczoraj zrobiłam koło, a dziś cały dzień „mielę” ten temat w głowie:). Dzisiaj zrobię kolejna lekcję i przejrzę resztę pod kontem, czy nie ma czegoś na temat tej dźwigni zmian. A to coś przydatnego?

          • Bardzo:) Ale nie wiem, co dalej jest w kursie, więc nie będę wyprzedzać. Gdyby nie było, napiszę u siebie:)

          • Ja też własnie nie lubię wyprzedzać. O, to jak nie będzie, to super jak byś mogła o tym napisać. Zresztą nawet jak będzie, to i tak dobrze byłoby poznać to zagadnienie z Twojego punktu widzenia.

          • A wiesz, myślę, że dobrą okazją do tego jest planowanie noworoczne. I już mam pomysł;)

          • Super, to już masz temat;). Jestem bardzo ciekawa:).

  • Oj nie wiem. Ta książka zmotywowałaby mnie do jeszcze cięższej pracy nad samą sobą. Nie wiem, czy na tę chwilę jestem na to gotowa 🙂

    • Przyznaję, że warto po nią sięgnąć, jeśli jesteś w stanie poświęcić trochę czasu na rozmyślania i odrobienie zadań;p

  • Świetna recenzja. Już nie mogę się doczekać, aż będę miała okazję przeczytać tę książkę.

    • Dziękuję:) Książka zamówiona?;)

      • Kurczę książka jest trochę droga i tak się zastanawiam czy ona jest głównie dla osób, które chcą założyć własny biznes? Czy jeżeli ja przynajmniej na razie nie chcę to może lepsza by była inna książka Rowińskiej?

        • Nie, nie tylko dla tych, co myślą o biznesie. Tak się zastanawiam, czy na początek nie byłaby lepsza „Kobieta Niezależna”?

  • Ta książka czeka w kolejce do przeczytania na moim biurku. Inne tej autorski również „połknęłam” w jeden wieczór. Teoria H. Karpa dot. zarządzania pieniędzmi, do której nawiązuje K. Rowińska, są mi bardzo bliskie. Bardzo skrupulanta recenzja.

    • Dziękuję! Mi jeszcze zostało Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale – polecasz?

      • Kinga Lalowicz

        Tak