Jak być dobrym szefem – 8 wskazówek

Written by on Sierpień 24, 2016

Byłam niedawno świadkiem rozmowy przełożonego z pracownikiem. Właściwie to moje uszy były, a każde z nich wiedziało, że siedzę tam, gdzie siedzę i słyszę każde słowo. Przełożonemu to najwyraźniej nie przeszkadzało, za to mniemam, że pracownikowi bardzo bo zawstydzenie było bardzo słyszalne. Szef w żołnierskich słowach obwieścił pracownikowi, że za tydzień zmienia miejsce pracy bo na tyle dobrze radzi sobie z zadaniami, że przyda mu się  w nowo otwieranym punkcie. Pracownik nieśmiało zapytał – a kto tutaj będzie? – i dało się wyczuć smutek, zaskoczenie i niezadowolenie z owej decyzji. Nieważne, kto będzie tu, zatrudni się kogoś szybko, nie mogę sobie pozwolić, by mi się taka osoba marnowała, jak nie mam nikogo dobrego w tamtym punkcie. Ile teraz zarabiasz?- spytał szef. Długa pauza, zrozumiała bo: zarobek bardzo niski i myślę, że zawstydzający dla pytanej osoby, bo byłam tam ja i moje uszy chcąc nie chcąc miały być świadkiem tej porażki zawartej w czterech cyfrach i co powinno być najważniejsze – tajemnica, jaką powinny być owiane nasze dane zawarte na RMUA- miały ujrzeć światło dziennie nie za zgodą pracownika, a decyzją szefa. To dam Ci 3 stówy więcej i będzie dla Ciebie lepiej – podsumowanie przełożonego. Cisza. Kurtyna opadła.

Szef Przywódca

Zastanawiam się, czy to, że ów przełożony zdecydował się na taką rozmowę  w mojej obecności było powodowane nieświadomością konsekwencji, jakie idą za takim potraktowaniem pracownika, czy też był to zabieg celowy – ciężko w trakcie wykonywania obowiązków pertraktować z szefem, a jeszcze ciężej oponować przy świadku.  Przypomniało mi to wiele zasłyszanych rozmów, rozmów, które prowadziłam ja i dzisiaj bym przeprowadziła je zupełnie inaczej i rozmów, w których sama zostałam przyparta do muru. Trudno być szefem idealnym choćby z tego względu, że każdy szef ma szefa i inne oczekiwania względem jego działań będzie miał pracodawca, a inne jego przełożeni. Myślę jednak, że poza standardowymi kompetencjami jak organizacja pracy, wiedza z zakresu wykonywanych czynności, wysoka kultura osobista itp. są rzeczy, które bardzo cenię w Szefach Przywódcach bo tak lubię o nich myśleć.

Szacunek

Bezwzględnie na pierwszym miejscu. Myślę, że to załatwia większość spraw. Szacunek dla siebie i dla każdego pracownika. Szacunek dla siebie to praca zgodna z własnymi wartościami, umiejętność odmawiania realizowania zadań niezgodnych z etyką firmy, szkodzących pracownikom, odrzucanie niemoralnych rozwiązań. Szacunek dla innych to poświęcanie uwagi, kultura w działaniu – pracownika można również kulturalnie zwolnić – nieprzekraczanie granic intymności, dobrego wychowania i smaku.

Uczciwość

Rzecz, która powinna cechować każdą relację – nawet tę zawodową. W pracy rozumiana przeze mnie jako wspieranie rozwoju ludzi, wzmacnianie ich talentów, umożliwianie wykonywania swoich obowiązków coraz lepiej. W dużej opozycji do manipulowania. Rozumiana jako spełnianie obietnic, mówienie prawdy, milczenie zamiast kłamstwa. Umiejętność przyznania się do błędu.  Uczciwość to umiejętność powiedzenia komuś, że jest tak dobry, że czas by poszedł dalej. Uczciwość to dostrzeganie mocnych i słabych stron czyjejś pracy. Wzmacnianie mocnych, praca nad słabymi.

Odwaga

Odwaga do pracy po partnersku. Odwaga do korzystania z umiejętności ludzi, którzy dla Ciebie pracują.  Niestety pokutuje u nas jeszcze pogląd, że przełożony musi być najmądrzejszy i wszystko wiedzieć najlepiej. To po co mu zespół ekspertów? Zatrudnij ludzi mądrzejszych od Ciebie, którzy wykonają swoją robotę najlepiej jak potrafią, a Ty zorganizuj im możliwość działania. Nie bój się powiedzieć, że robią coś lepiej od Ciebie, Ty masz inne obowiązki prawda? Nie bój się traktować ich jak partnerów, są budowniczymi Twojego sukcesu, rozmawiaj z nimi, doceniaj, dopytuj, przecież nie wejdą Ci na głowę. To dorośli ludzie, jeśli wytłumaczysz im dokładnie, jakie są Twoje oczekiwania, a oni zdecydują się pracować – pozwól im na samodzielność. Miej odwagę pozwolić odejść pracownikowi, który przerósł mistrza. Umożliw mu rozwój i ciesz się, że wyszedł spod Twoich skrzydeł.

Komunikatywność

Ileż byłoby mniej problemów, gdybyśmy potrafili jasno i klarownie wyrażać swoje oczekiwania. Gdybyśmy komunikowali co się wydarzy, jeśli zrealizujemy to i to, a co się nie wydarzy lub zadzieje, jeśli tego nie zrobimy. Krótko i na temat. Konsekwentnie. Bez zbędnego zastraszania, wymuszania, warunkowania swojej akceptacji dla pracownika w zależności od dziennego wyniku. Tak dorośle, czarno na białym się umawiali i wyciągali konsekwencje lub wspólnie świętowali swój sukces?

Stabilność emocjonalna

Jeśli dzwonisz do mnie szefie to rozmawiaj ze mną bez zbędnego balastu, nie chcę słyszeć w rozmowie poddenerwowania rozmową z kimś innym. Jeśli nasza rozmowa jest burzliwa proszę zróbmy krótką przerwę, byśmy nie musieli się wstydzić za wypowiedziane słowa. I proszę na ile to możliwe, zostaw swoje problemy w domu. Jeśli to trudne, proszę powiedz- mam dzisiaj zły dzień, jestem rozkojarzony, zdenerwowany, proszę Was o wyrozumiałość.

Profesjonalizm

Rozumiem jako punktualność, spełnianie obietnic, dotrzymywanie terminów, dbanie o swój wizerunek.  Przejrzystość i kulturę w korespondencji, zachowywanie ogólnie przyjętych norm dobrego wychowania. Witanie się z nowym zespołem, informowanie o ważnych zmianach, przyjęciach i zwolnieniach pracowników.

Wizjonerstwo

„Jeśli chcesz okręt, to nie zwołuj ludzi po to, aby zebrać budulec, przygotować narzędzia i przydzielić pracę, ale naucz ich tęsknoty do dalekiego bezkresnego morza.”

Antoine de Saint Exupery

Ulubiony cytat jednego z moich szefów i chyba też mój. Bardzo dobrze pracuje mi się z kimś kto zaraża swoją wizją sukcesu, niezmiennie nam o tym przypomina, dopinguje i jak się okazuje zawsze na to bezkresne morze wypływamy. Nie jest to rzecz najważniejsza, nie jest nawet wymagana, ale dla mnie  kluczowa. Lubię pracować z wizjonerami, pasjonatami, bo nie mam poczucia, że pracuję. Biorę wtedy udział w projekcie, na którym zależy mi jak na własnym okręcie i robię wszystko by te liny poluzować i wypłynąć.

 

Spójrzmy na rozmowę ze wstępu przez pryzmat szacunku, uczciwości, odwagi i profesjonalizmu. Jakby ona mogła wyglądać?

Przede wszystkim przełożony mógłby zadbać o komfort pracownika w trakcie rozmowy i zaprosić go w odosobnione miejsce i porozmawiać w cztery oczy, dając mu tym szansę na odniesienie się do propozycji.

S: Zapraszam Cię do mojego gabinetu, chcę z Tobą omówić ważną dla mnie kwestię. Proszę, przyjdź do mnie za 10 min.

S: Pracujesz z nami od pół roku, bacznie przyglądam się Twojej pracy i przyznaję, że jestem bardzo zadowolony. Sumiennie podchodzisz do swoich obowiązków, co raz lepiej radzisz sobie z organizacją zajęć i myślę, że najwyższa pora, byś prowadził je samodzielnie.

P: Uhm

S: Chciałbym, żebyś rozwijał swoje umiejętności, a że mam zaufanie do Ciebie to proponuję Ci poprowadzenie od zera nowego punktu, który zamierzam otworzyć za tydzień.

P: Nie wiem, czy sobie dam radę…

S: Masz kompetencje, które pozwolą Ci na organizację zajęć, możesz skorzystać z pomocy pozostałych pracowników przez pierwszy miesiąc. Co pozwoliłoby Ci się czuć pewniej?

P: Nie wiem, może mógłbyś na początek zaglądać do mnie częściej?

S: Ile to dla Ciebie razy?

P: Dwa razy w tygodniu?

S: Mogę zajrzeć raz w tygodniu i sprawdzić dokumentację, w pozostałe dni możemy być w kontakcie telefonicznym, czy to Ci odpowiada?

P: hmmm, to jednak więcej obowiązków…

S: Pomyślałem o tym. Na początek dam Ci 300zł podwyżki na opłacenie dojazdu. Jeśli punkt będzie się rozwijał dynamicznie i za pół roku będziemy mieli 20 stałych klientów – wrócimy do rozmowy o podwyżce. To jak się umawiamy?

P: Trochę jestem zaskoczony, ale właściwie to czemu nie…

S: Wierze, że jesteś odpowiednią osobą i dlatego Cię wybrałem. Nie pozwoliłbym sobie na obsadzenie tak ważnego stanowiska kimś, w stosunku do kogo nie jestem pewien, że posiada potrzebne umiejętności. Wierzę w Ciebie! To co? Idzie nowe!

P: Dziękuję! Będę się starał.

Macie jakieś refleksje?

 


Tagged as , , , , ,



  • Szef kontra pracownik jak podobna relacja dziecko rodzic. Zawsze można więcej osiągnąć jak się rozmowia z szacunkiem, bez krzyku itp.

    • Marzena Kud/Fitspirit

      O tak, zgodzę się. Tylko dlaczego tak łatwo nam powstrzymać się przed wybuchem złości na szefa, a przed własnym dzieckiem już nie? zawsze używam tego porównania, kiedy rozmawiam ze zwolennikami tresury i klapsów – czy wymierzają szefowi policzek za brak podwyżki?

      • To samo mówie do męża, czemu jak się złości na urzędasów to nie da jej klapsa ? ps. działa na niego:)

  • Ida

    Nie boję się zmian, od kilku lat pracuję głównie projektowo, więc spotkałam na swoje drodze różnych szefów i różne szefowe. I z całą pewnością wiem jedno – ryba zawsze psuje się od głowy. Charakter i postępowanie przełożonego, zawsze odbija się na organizacji i pracownikach. To, co tutaj opisałaś, to po prostu marzenie pracownika. Szkoda, że spełnia się tak rzadko.
    Pozdrawiam
    Ida