Tutaj spóźnisz się tylko raz

Written by on Grudzień 22, 2016

food-healthy-orange-health

Co byś powiedział swoim bliskim przed śmiercią?

Ich śmiercią. Wyobraź sobie, że dostajesz informację od lekarza, że Twoja bliska osoba umiera. Może umrzeć dziś, może za pół roku. Właściwie to jest w takim stanie, że nie wiadomo, czy ma świadomość tego, że jeszcze żyje.

Nawet jeśli stan zdrowia tej osoby mówił Ci od dawna, że dojdzie do granicznego momentu, to będziesz zaskoczony. To nas zawsze zaskakuje.  I nagle się okazuje, że tyle rzeczy mogliśmy razem zrobić, przed oczami wyskakują nam niezrobione zdjęcia, niewykorzystane słoneczne dni.

Okazuje się, że kiedyś tam, mogliśmy coś powiedzieć inaczej. Załatwić inaczej. Że jakby się uprzeć, to należało to zrobić w taki, czy inny sposób. Że szkoda życia na poczucie żalu i krzywdy, niech już jest jak jest, tylko jest.

Ale nie będzie.

Możesz cichutko usiąść na szpitalnym stołeczku i w śpiącym jeszcze człowieku odszukać znajome rysy. W plątaninie rurek i strzykawek znaleźć ciepło. Możesz się zdziwić tym, co zobaczysz. Odartego z wszelkich ról człowieka. To nie będzie tata, wujek, brat. Człowiek, który ma swoją historię i który ją właśnie kończy.  O wiele za szybko, jak na standardy. Dla Ciebie zawsze o wiele za szybko.

Będziesz siedział na tym stołeczku i pomyślisz – nie wiem, jaki kompot lubił. Lubił w ogóle?

Nie wiem, jakie filmy mu się ostatnio podobały. Czy lubi jeszcze sernik?

Pomyślisz, że nawet te żarty, które Cię nigdy nie śmieszyły, byłyby bardziej na miejscu, niż odchudzona o 15 kg twarz i bezwładne ręce.

To wkurzenie i złość, jaka towarzyszyła waszym relacjom, byłyby bardziej na miejscu.

Ale nie to, nie to.

Chcesz coś powiedzieć, ale dwie pary oczu, które też czekają na to, co nieuchronne, wstrzymują Twój język. Twoja ręka patrzy na jego rękę, ale jest bezwładna. Po tylu latach dystansowania się to tego, co trudne, nie potrafisz jej już podnieść.  Kilogram pomarańczy w siatce wbija Ci się w palce, bo przypomina o tym życiu sprzed 5 minut. Sprzed rozmowy z lekarzem. Sprzed tego widoku.

Cisza. Uświadamiasz sobie, że nie macie wspólnego zdjęcia od 3 lat. Siatka pęka.

Chciałbyś coś powiedzieć, ale wszystko wydaje Ci się tendencyjne. Wszystkich nas to spotyka. Spóźnienie.

Pozwalasz płynąć myślom i dziwisz się tej swojej rosnącej nadziei, że jeszcze zdążysz, że jeszcze usiądziecie razem przy stole, że powiesz: Było jak było, ale wybaczam Ci, tylko bądź. Bo łatwiej mi się wkurzać na Ciebie, jak stroisz sobie żarty z życiem, niż jak Ty tak na poważnie.

Powiesz?


Ja nie wiem, czy zdążę. Ty powiedz. Dzisiaj, jutro, przy stole wigilijnym. Ciesz się obecnością swoich najbliższych i zrób to. Nie czekaj na ciszę.


Tagged as ,



  • Marzeno… nie mam słów. Mocne i prawdziwe…
    przeżyłam to… mój tata pojechał z moją córką na wakacje i z nich nie wrócił… 6 lat próbowałam sobie to wytłumaczyć…, że się nie miałam jak z nim pożegnać, ale widocznie tak musiało być.
    Nie na wszystko mamy wpływ. Nie na wszystko i wbijanie się w poczucie winy, że 5 min spóźnienia, że może trzeba było jechać razem… To nic nie zmieni. Nie ma co się dręczyć myślami.
    Uściski :*

  • Smutne, ale niestety prawdziwe. Mam nadzieję, że zdążę. A czasami myślę sobie, że tak musi być – że nie jesteśmy w stanie nawet najbliższych nam osób poznać do końca. Może potrzebujemy w życiu więcej pokory i świadomości, że nawet te przyniesione w siatce pomarańcze mogą wystarczyć? Kiedy myślę o moim dziadku, myślę o naprawionym przez niego koniku na biegunach – nie o naszych rozmowach. To te małe rzeczy zostają nam w pamięci na zawsze i wierzę, że również dla naszych bliskich mogą mieć największe znaczenie.

    • Dziękuję Ci za ten komentarz. Bardzo osobiście mnie podratował:)

  • Mocne … prawdziwe. Niewiele można dodać. Człowiek zwinięty w kłębek na szpitalnym łózku jest dużo mniejszy i taki … bezbronny. Oj Marzeno … Ty wrażliwa kobieto … <3

    • Tak, to chyba to wrażenie głównie zostaje w głowie, że jest taki mały i bezbronny. Szpitalne łóżko z każdego robi dziecko.

  • Dopadła i mnie taka sytuacja 2 miesiące temu. Siedziałam właśnie na takim szpitalnym stołeczku i patrzyłam w bezwładne dlonie bezbronnej osoby. Słow wypowiedzieć nie mogłam, a tak dużo chciałam powiedzieć.

    • Chyba tak, jak wspomniała Marta z Mikrożycia, ważny jest gest, obecność, kiedy brak słów. Pozdrawiam!

  • Mój ojciec w marcu nie obudził się po operacji serca. Przez miesiąc przed operacją odwiedzałam Go co kilka dni w szpitalu, codziennie rozmawialiśmy przez telefon. Wiedzieliśmy oboje, że operacja jest bardzo ryzykowna, ale nie było potrzeby prowadzenia jakichś „ostatecznych” rozmów. Wszystko toczyło się naturalnie. Nie pamiętam naszej ostatniej rozmowy telefonicznej przed operacją, pewnie była o pierdołach jak zawsze. Pamiętam za to przed ostatnią, wtedy usłyszałam: do zobaczenia….

    • Dziękuję Ci za podzielenie się tak osobistą historią. Myślę, że to do zobaczenia jest wciąż aktualne. I Twój Tata jest przy Tobie:) Pozdrawiam ciepło!