Umysł na wiosnę

Written by on Czerwiec 6, 2016

Umysł

Wiosna jest okazją do uporządkowania przestrzeni, jaka nas otacza. To czas, w którym intensywnie rozglądamy się wokół siebie, zmieniamy otoczenie, przyglądamy się swojemu ciału i zdrowiu, podejmujemy wyzwania dotyczące naszej kondycji, wyglądu. Robimy zatem porządki, odkurzamy dawno nieoglądane szuflady, sortujemy listy, zdjęcia, myjemy okna, wymieniamy garderobę  na letnią, sprawdzając przy okazji, jak bardzo się w nią nie mieścimy.

Otoczenie

Myjemy samochody, odgruzowujemy z nadmiaru biletów parkingowych, pustych butelek po napojach izotonicznych, drobnych pieniędzy, próbujących dostać się pod skrzynię biegów. Wyciągamy wszelkiej maści sprzęt ogrodowy, wybieramy nowe poduszki na wiklinowe siedziska, czyścimy żeliwne kociołki, oblizując wargi na samą myśl o pieczonych ziemniakach i kiełbasie z ogniska. Sadzimy pomidory, sałatę, szczypiorek, przycinamy gałęzie, wymieniamy olej w kosiarce. spring-tree-blooms-detail-picjumbo-com Sprawdzamy ogród różany, czyścimy pasiaste markizy, zamiatamy taras, szykując się na pierwsze promienie słońca. Obserwujemy stan swojej sylwetki po zimowym śnie, przygotowujemy skórę na pieszczoty nieba, zwiększamy filtry przeciwsłoneczne. Zmieniamy jadłospis z myślą o zbliżającym się otwarciu wszelkiej maści kąpielisk. Planujemy wyjazd wakacyjny, zmieniamy kolor włosów, w naszej kosmetyczce pojawia się więcej błyszczących rzeczy, nieśmiało na łazienkową półkę wypełzają brokatowe mazidła. Wyciągamy rowery, rolki, hulajnogi. Częściej biegamy. Uśmiechamy się na myśl o zbliżającym się lecie. Jeszcze parę kg i będziemy gotowi.

A gdyby tak zadbać również o przestrzeń wewnątrz nas?

Zadać sobie kilka pytań o to, jak czujemy się sami ze sobą, czy nasze życie jest spójne z naszymi zasadami, na ile zadowoleni jesteśmy z miejsca, w którym jesteśmy?

Na ile satysfakcjonuje nas nasze samopoczucie po przebudzeniu i przed zaśnięciem?

Najczęściej takie pytania pojawiają się wraz ze zbliżającym końcem roku i postanowieniami noworocznymi. Ja lubię zrobić sobie taki remanent głowy wraz z wiosennym odkurzaniem dywanów.

Uważam, że wszystkie cele, jakie sobie stawiamy – nawet coroczną walkę z zimowymi kilogramami – łatwiej nam osiągnąć, kiedy zdajemy sobie sprawę, w jakim miejscu są nasze emocje, umysł i serce. Bo to w tych miejscach rodzą się nasze wewnętrzne konflikty, stąd pochodzą nasze wartości i przekonania, które bezpośrednio wpływają na nasze zachowania i działania.

KWIAT

Trzymając się metaforyki dochodzenia do upragnionej sylwetki (jeden z najczęściej podawanych celów w okresie wiosennym) uznaję, że bez zrozumienia, co w naszej głowie i odczuwaniu powoduje, że jeszcze jej nie mamy (pomijając kwestie zdrowotne), nie osiągniemy trwałej zmiany.

Nawilż umysł

Bez zatrzymania się, umycia okien naszego umysłu – trudniej będzie nam dostrzec, dlaczego wciąż mamy pracę, której nie chcemy ( a o zmianie której prorokujemy z każdym nadchodzącym rokiem), związek, który nas rani, otoczenie, w którym nie czujemy się komfortowo itp.

Mam taki swój rytuał, który pomaga mi oczyścić swoją wewnętrzną przestrzeń.

Organizuję sobie jeden dzień z samą sobą. Wyciszający bez zbędnych rozpraszaczy, pozwalający na pobycie ze swoim nastrojem, myślami, emocjami. Stawiam sobie ważne pytania i nie odpuszczam dopóki nie mam odpowiedzi. 

Moje refleksje obejmują 5 sfer:

1.Kodeks moralny

Jaki jest mój kodeks? Jakimi zasadami chcę się kierować w życiu? Jakimi się kieruję? Czy moje codzienne postępowanie jest spójne z tym, jak sama bym chciała się widzieć?

W tej części sporo ludzi uświadamia sobie, że nie ma jasno sprecyzowanych zasad. Ustalenie swojego kodeksu moralnego pozwala na swobodne podejmowanie codziennych decyzji zarówno prywatnych i zawodowych i wzmacnia w nas poczucie życia w harmonii.

Myślę, że od tego należy zacząć, że ta część jest środkiem ciężkości naszego wewnętrznego uporządkowania.

2. Wartości i priorytety

Odpowiadam sobie na pytanie, jakie wartości są dla mnie obecnie najważniejsze? Czy to jest autentyczność, prawda, lojalność, czy może szczęście, spokój, zadowolenie, a może twórczość, zdrowie, entuzjazm, radość?  Jak one wyglądają u mnie na co dzień? W jaki sposób je rozwijam? Czego mogę robić więcej lub mniej, aby moje wartości wypełniały mój dzień?

Co jest dla mnie priorytetem? Rodzina, przyjaciele, praca, kariera, rozwój? Na ile oceniam w skali od 1-10 swoją satysfakcję z tego obszaru? Co mogę zrobić by była większa? Jak zadowolenie z realizacji priorytetów wpłynie na pozostałe obszary mojego życia?

W tym miejscu zaskoczeniem może być fakt, jak wiele można osiągnąć poprawiając ten obszar życia, który określimy dla siebie jako najważniejszy. Gwarantuję, że poczujecie moc tzw dźwigni zmiany – popracuj nad priorytetami, a dźwigniesz jakość i poziom życia w pozostałych aspektach.

3. Otoczenie zewnętrzne

Tak, pracując nad porządkiem wewnątrz nas, ważne jest by zdawać sobie sprawę, czy  otoczenie w którym funkcjonuję, jest dla mnie odpowiednie.

Na ile zadowolona/y jestem z rzeczywistości, która mnie otacza – dom, praca, przyjaciele, znajomi? Co lub kto z mojego otoczenia powoduje mój rozwój i wzrost, co lub kto trzyma mnie w miejscu?

Wyznaję swoisty minimalizm towarzyski – po latach sprzątania swojego umysłu i duszy moje najbliższe grono zasilają tylko te osoby, które chcę mieć przy sobie. Nierzadko zdarzają się w naszym otoczeniu ludzie toksyczni dla nas. Hamujący. Manipulujący. Albo najzwyczajniej w świecie niepodzielający naszych zasad, wartości, priorytetów, co powoduje zgrzyty i wewnętrzne konflikty. Zakończ to. Odetchnij.

4. Stan umysłu

Wyobrażam sobie swój umysł na kształt pokoju. I oglądam co w nim jest. Czy jest umeblowany? Co stoi na półkach? Przeczytane książki, pamiątki z wakacji? A może setki wycinków z kolorowych gazet? Ciemne rolety? Zasłony? A może duże przestronne okna? Bibeloty, pośpieszne rozmowy, dzwoniący telefon, włączony telewizor? A może gramofon ze spokojną muzyką? Obrazy na ścianie? Reprodukcja Van Gogha? Ikea? Zdjęcia?

Od Ciebie zależy, co chcesz trzymać w swojej głowie. Ja od dłuższego czasu wyzbywam się szumu informacyjnego. Nie czytam portali rozrywkowych (nawet gdy mam 5 min, gdy czekam na lekarza, gdy stoję w kolejce) itp. bo te informacje, chcąc nie chcąc, obciążają mój umysł, zostają tam niewidoczne i zbierają kurz. Łatwiej mi sprzątać swój umysł po przeczytanych konkretnych pozycjach książkowych, niż codziennych wiadomościach.  Ale nie zawsze chcę mieć Van Gogha na ścianie. Czasem kosztuje mnie za dużo myśli, czasem wolę skandynawski wzór z Ikei. Wybierz, co jest dla Ciebie dobre, by myśli mogły swobodnie przepływać przez Twój mózg, a Ty będziesz mógł bez problemu zasypiać i nie budzić się z ciężką głową. Są ludzie, którzy lubią mieć na półkach mieszkania mnóstwo małych gadżetów, bibelotów i uwielbiają cotygodniowy rytuał wycierania spod nich kurzu i ustawiania na miejsce. Ja nie lubię tego w domu i w swojej głowie też nie. Lubię czyste okna, lubię przestrzeń i lubię mieć miejsce na swoje własne myśli. Nie tylko te zaimpregnowane przez otoczenie.

hotel-389256_1280

5.Emocje/serce

Co teraz czuję? Spokój? Zdenerwowanie? Co czuję po bilansie swojej przestrzeni metafizycznej? Chęć do działania? Satysfakcję, że wszystko jest jak należy?

Jak bardzo jestem spójna/y w tym co robię, z tym co chcę czuć? Jak się chcę czuć wieczorami przed zaśnięciem? Co chcę czuć rano po przebudzeniu?

Działanie zgodne ze swoimi wartościami, priorytetami, w otoczeniu sprzyjającym naszemu rozwojowi, pozwala nam cieszyć się codziennością w harmonii i radości. Zaburzenie choć jednego z wyżej wymienionych obszarów powoduje wewnętrzny konflikt objawiający się frustracją, niezadowoleniem, brakiem poczucia szczęścia, mimo pozornie poukładanego życia.

Zachęcam Was do spróbowania mojego rytuału i regularnego sprzątania głowy. Uwierzcie, że z czystymi oknami umysłu i duszy, realizacja reszty celów jest bardzo przyjemna i skuteczna.


Jeśli spodobał Ci się ten wpis lub czujesz, że komuś może się przydać, podziel się! Dziękuję, Marzena:)

Jeśli chcesz być na bieżąco z wszystkimi artykułami, dołącz do mnie na facebooku.

 


Tagged as , , , , , , , , , ,



  • Co tu tak cicho? O.o

    Prawdę prawisz (znowu ;)).
    Może nie robię w głowie generalnych porządków, ale informacje do niej wpadajace traktuje jak zakupy („potrzebuje tego?”, „pasuje do mojego życia?”, „chcę to wciąż oglądać?”). Fakt, że informacje są za darmo nie oznacza, że musimy się kusić na wszystko, co jest dostępne. Bo płacimy za to najwyższą walutą – naszym czasem 😉

    • Marzena Kud

      Pięknie to ujęłaś, ja kiedyś marnotrawiłam czas na scrollowaniu portali rozrywkowych myśląc, że to chwila. Postanowiłam to sprawdzić i przez miesiąc nie zaglądałam na żadne z takich stron i co? Przeczytałam 5 opasłych książek, na które rzekomo nie miałam czasu…Już nie wróciłam do tych zajęć;) Widzę, że mamy podobny punkt widzenia, czytałam Twojego posta i dążeniu do sukcesu i bardzo mi przypadł do gustu. Zresztą sama sprawdź;) http://www.fitspirit.pl/najlepsza-wersja-siebie/