Wypalenie pieluchowe – mama wraca do pracy

Written by on Lipiec 30, 2017

Patrzysz na rozrzucone zabawki, przebierający kubeł, piętrzącą się stertę prania i myślisz, że jak zaraz nie napijesz się ciepłej kawy, umrzesz na siedząco. Z sypialni dobiega Cię płacz, a Ty kolejny raz tego dnia przeganiasz marzenia o swoim poprzednim życiu.

Spotykasz przyjaciółkę na spacerze i osaczasz ja swoim gadulstwem, rozmowa z dorosłym człowiekiem to dla Ciebie ostatnio rarytas rzędu spotkania z kosmitą. Śmiejesz się jak nastolatka, odgarniasz zalotnie włosy z czoła, jakby to była randka, podświadomie chcesz ją zatrzymać jak najdłużej. Rozmawiaj ze mną, rozmawiaj, mów, co w świecie, co? Dziecko? A tak, ma się dobrze, ale mów, co u Basi, Kasi, co w pracy? Czy chcę wrócić? Jasne, tam odpocznę, napiję się ciepłej kawy…

Na rozmowie rekrutacyjnej mówisz więcej, niż by oczekiwano, odpowiadasz na niezadane pytania a Twoja ekscytacja sięga zenitu, kiedy dowiadujesz się, że za tydzień wracasz do pracy.

Potem przychodzą obawy i lęki. Czy coś jest ze mną nie tak? Czy nie powinnam poczekać aż moje dziecko będzie miało kilka lat? Jak sobie beze mnie poradzi? A może ja go nie kocham tak jak trzeba, jeśli chcę innych wyzwań, jeśli nie chcę zamykać się tylko w roli mamy? A jeśli sobie nie poradzę? Realia firmy się zmieniły, a moją rzeczywistość w przeciągu ostatniego roku wypełniały pieluchy, smoczki, przewijaki, kołysanki, piaskownica i karmione kaczki.

Wypalenie pieluchowe

Natknęłam się ostatnio na artykuł o wypaleniu zawodowym. Sporo ich. Śmiałam się do siebie i myślałam, ze mi to nie grozi, bo póki co, cierpię raczej na…. wypalenie pieluchowe. Jedna ciąża po drugiej i naprawdę można zamarzyć o wyjściu z domu, a każde najtrudniejsze wyzwanie zawodowe wydaje się lepsze od setnego włączania pralki w tym tygodniu. Uwielbiam rolę mamy i uważam ja za niezwykle wdzięczną. Co więcej, lubię dziecięcy świat, lubię zabawy, lubię wspólne czytanie książeczek, odkrywanie życia na nowo, śmiech na pierwszy widok pająka, pierwsze gilgotki i nawet te wszystkie niebieskie, różowe piżamki, pachnące kołderki i wszystkie atrybuty świadczące o tym, ze w tym domu mieszka dziecko. Nawet lego szukające w nocy mojej gołej stopy. Potrzebuję jednak spełniać się w innych rolach. I kiedy nadszedł mój powrót do pracy, pomyślałam o nim z uśmiechem.

Wypalenie pieluchowe to swojego rodzaju stagnacja, wstręt do codzienności, czasem chęć ucieczki do swojego poprzedniego życia.

To zupełnie normalne. Dorosły człowiek potrzebuje porozmawiać z dorosłym człowiekiem, potrzebuje czasem pobyć w ciszy, napić się kawy, która nie zdążyła ostygnąć. Większość mam, które znam (wszystkie?) chętnie myślą o powrocie do pracy, do swoich wyzwań i chcą się rozwijać. Uważają, że rozwijająca się i aktywna mama chętnie będzie wspierać w rozwoju swoje dziecko, nie narażając się na wypalenie związane z małą atrakcyjnością codziennych obowiązków. Jednocześnie boją się, że w ciągu roku straciły swoje kompetencje i nie poradzą sobie po powrocie do pracy. Do tego dochodzi lęk o maluszka, którego zostawiają pod czyjąś opieką i radość z powrotu do swoich zajęć umyka, oddając miejsce napięciu i zmartwieniom.

Mama wraca do pracy

Pisałam kiedyś o tym, że matki są najlepszymi pracownikami. Niezmiernie zdyscyplinowane, zorganizowane i wydajne. Nikt tak nie uczy zarządzania czasem, jak dziecko. A świadomość, że przyniesienie obowiązków do domu jest kiepskim pomysłem, wyzwala w nich innowacyjne rozwiązania, pomagające być bardziej skuteczną i efektywną w pracy.

Chciałabym powiedzieć wszystkim mamom, które czują się zagubione i pełne obaw przed powrotem do pracy, że czas, który spędziły w domu – nie umniejszył ich kompetencji, a je wzmocnił. Będą zaskoczone, jak świetnie organizują się w pracy i jakie osiągają wyniki.  Monika Juniewicz, headhunter z międzynarodowym doświadczeniem, coach, doradca i konsultant kariery, założycielka bloga monikajuniewicz.pl ma dla wszystkich kobiet, chcących wrócić do pracy po dłuższej przerwie, kilka wskazówek:

„Wracając do pracy po przerwie możesz szybko odzyskać wiarę w siebie, przypominając sobie swoje dotychczasowe dokonania. Zrób listę zdobytych do tej pory umiejętności, wiedzy i doświadczenia. Przypomnij sobie, z jakimi wyzwaniami zawodowymi poradziłaś sobie przed pójściem na urlop macierzyński lub wychowawczy. Zrób też listę osiągnieć zawodowych, z których jesteś najbardziej dumna.

Nie martw się, że upłynęło trochę czasu, od kiedy ostatni raz byłaś w pracy. Posiadasz konkretne, solidne kompetencje, a te nie znikają po kilku miesiącach. Możliwe, że będą wymagać odświeżenia, ale to tylko kwestia czasu.

Będąc na urlopie staraj się utrzymywać kontakt z pracodawcą. Szczególnie dbaj o podtrzymanie relacji z przełożonym. Wystarczy, że raz na jakiś czas wyślesz mail, czy zadzwonisz – pochwalisz się jak maluszek się rozwija i zapytasz, co słychać w firmie.

Pod koniec urlopu macierzyńskiego warto zadzwonić do przełożonego i zapytać się o nowe wyzwania, projekty i ogólną sytuację w dziale. Dopytaj, jak przełożony widzi cię w kontekście tych projektów – zadawaj szczegółowe pytania. To da ci więcej informacji o aktualnej sytuacji w firmie i planów odnośnie twojego powrotu. Im więcej informacji, konkretów i szczegółów będziesz mieć, tym lepiej się przygotujesz do powrotu i będziesz spokojniejsza.

Warto też znać swoje prawa. Pamiętaj, że nie musisz wracać do pracy od razu na cały etat – możesz wcześniej złożyć wniosek o obniżenie wymiaru czasu pracy. Możesz wnioskować o zmniejszenie etatu maksymalnie na 12 miesięcy. W ten sposób będziesz też chroniona przed zwolnieniem. Niestety to rozwiązanie nie chroni w sytuacji, gdy zakład jest likwidowany lub pracodawca zatrudnia powyżej 20 pracowników i likwiduje Twoje stanowisko.

Jako mama małego dziecka nie możesz pracować w nadgodzinach. Możesz również wnioskować o przerwę na karmienie piersią. Masz też 2 dni dodatkowego urlopu na opiekę nad dzieckiem i 60 dni opieki do wykorzystania na chore dziecko (płatne 80% przez ZUS).

Poza tym chciałabym ci przypomnieć, że w trakcie urlopu macierzyńskiego i wychowawczego zdobywasz wiele cennych umiejętności uniwersalnych.  Te umiejętności będziesz mogła wykorzystać niemal w każdej pracy 😉

– zarządzanie projektami – w trakcie opieki nad dziećmi zarządzanie kilkoma projektami na raz masz na porządku dziennym – opieka nad niemowlakiem, budowa czy remont domu, zorganizowanie imprezy urodzinowej – to tylko kilka przykładów

– umiejętność rozwiązywania problemów i zarządzanie w sytuacji kryzysowej – radzenie sobie z nieposkromionymi emocjami dziecka w centrum handlowym, godzenie rodzeństwa, pocieszanie maluszka, gdy zgubi się ulubiony pluszak lub smoczek

– wysoka produktywność – mamy małych dzieci są mistrzyniami produktywności, potrafią podczas 20 minutowej drzemki dziecka przygotować dwudaniowy posiłek, rozwiesić pranie, odgruzować mieszkanie i wykonać parę telefonów

– zarządzanie ludźmi – im więcej masz dzieci, tym będziesz mieć więcej okazji do doskonalenia tej umiejętności: łagodzenie sporów między rodzeństwem, delegowanie zadań, negocjowanie z marudnymi przedszkolakami – po takim treningu zarządzanie zespołem będzie dla ciebie pestką!

– mentoring – wprowadzanie w życie, delikatne podsuwanie dobrych pomysłów, dzielenie się wiedzą o świecie i życiu, motywowanie do pracy – każdy rodzic ma doskonałą okazję do bycia mentorem

– zdolności negocjacyjne i wypływanie na innych – przekonanie maluszka, żeby zrobił to chcesz i to w taki sposób, żeby myślał, że to jego pomysł – to bezcenna umiejętność, która przyda ci się również w pracy z dorosłymi

– kreatywność – wymyślanie nowych zabaw, opowiadanie bajek, lepienie z plasteliny, rysowanie koślawych zwierzątek – jestem pewna, że w takcie urlopu nie raz ćwiczyłaś te umiejętności 😉

– organizacja wydarzeń – nie znam mamy, która nie organizowałaby dla swojego dziecka jakiegoś wydarzenia: urodziny, imieniny, chrzciny, dzień dziadków, a nawet wesele (ale to może trochę później)

– zdolność do uczenia się nowych rzeczy w ekstremalnych warunkach – wszystkie powyższe umiejętności zdobyłaś śpiąc po 4 godziny dziennie, zarządzając kilkoma projektami równocześnie i zajmując się bardzo wymagającymi członkami twojego zespołu – im mniejsze tym wyższe wymagania

– umiejętność celebrowania małych sukcesów – pierwszy krok, pierwsze słowo, pierwsza przespana nocka. Bardzo ważna umiejętność, zwłaszcza w pracy zespołowej. Dostrzeganie i celebrowanie małych zwycięstw buduje poczucie skuteczności i wiarę w siebie”.

Monika pięknie przedstawiła mocne strony wszystkich mam. Nie powinnaś mieć już wątpliwości, że po czasie, który spędziłaś ze swoim dzieckiem, wrócisz do pracy wzmocniona i silniejsza niż Ci się wydaje. A jeśli masz obawy o to, jak poradzi sobie Twoje dziecko w pierwszych miesiącach bez mamy lub masz poczucie winy z powodu chęci zmiany i swojego rozwoju, przeczytaj parę mądrych słów Joanny Kokoszkiewicz, coacha mam, właścicielki bloga Progresuj.pl, która sama będą mamą dwójki dzieci, zapragnęła wrócić do pracy:

„1. Nie czuj się winna, że wracasz do pracy – nie porzucasz swego dziecka.

Zakładam ze znalazłaś dobrą opiekę dla swego dziecka, bo innej sobie nie wyobrażasz. Wiadomo, że Ciebie nikt nie zastąpi i nikt nie zamierza. Jednak dziecko potrzebuje różnorodnych dorosłych w swoim otoczeniu. Takie osoby to dla Twojej pociechy nowe pomysły na zabawy, zdobywanie umiejętności społecznych, przystosowanie się do innych wymagań. To ważne doświadczenie rozwojowe.

 

2.Dzięki pracy zarabiasz pieniądze

Niby to rzecz oczywista, ale teraz, gdy jesteś mamą, jest ona szczególnie ważna. Własne pieniądze dają poczucie bezpieczeństwa, a dodatkowy dochód to szansa na zapisanie Twego dziecka do lepszego przedszkola, na świetne zajęcia dodatkowe czy korzystanie z prywatnej opieki medycznej.

 

3.Dzięki pracy realizujesz swoje potrzeby

Tak jak Twoje dziecko, Ty również potrzebujesz w swoim otoczeniu innych dorosłych. Dzięki temu realizujesz chociażby swoją potrzebę przynależności i kontaktów z innymi ludźmi. Umówmy się, „rozmowy” z Twoim dzieckiem nie są tym, co daje Ci pełną satysfakcję. Przecież chcesz porozmawiać o trendach w makijażu, modzie czy dobrych filmach. O tym wszystkim, co kręci Cię jako kobietę, a nie tylko jako mamę.

 

4.Opiekunka to duża pomoc

Możesz zatrudnić taką opiekunkę, która będzie stanowić dla Ciebie sporą pomoc w pracach domowych. Taka osoba, może również ugotować obiad czy uprasować ubrania, kiedy Twój maluch śpi.

 

5.Zadowolona mama to szczęśliwe dziecko

Ten punkt zostawiłam na koniec, choć uważam, że jest on szalenie ważny, jeśli nie najważniejszy. Często pracuję z kobietami, które tak bardzo skupiły się na dziecku, że zapomniały o sobie.

Wiem ze pewnie chcesz dla swego dziecka jak najlepiej.

Tylko to  najlepiej, to nie znaczy, że masz go nie odstępować na   krok. Czy wolisz być umęczoną, styraną mamą, która spędza ze swoją pociechą całe dnie i „się poświęca”? Czy tez wolisz być mamą, która zadbała o siebie, o swój rozwój zawodowy, swoje potrzeby i wraca do domu być może trochę zmęczona, ale zadowolona. Taką, która napełniła swój kubeczek tym, czego potrzebuje i teraz może napełnić kubeczek swojego malucha.

Tylko zadowolona mama wychowa szczęśliwe dziecko”.

I jak? Czujesz jak rośnie w Tobie siła do działania? Przecież pamiętasz, że w chwili, w której dano Ci Twojego maluszka po raz pierwszy do rąk, pomyślałaś, że teraz nic Cię nie pokona. Przepełniała Cię siła i moc. Dalej ją masz!:)

 


 

Podziel się, jeśli uważasz wpis za wartościowy. Dziękuję, Marzena. 


Tagged as ,



  • Udanego powrotu do „prawie” dawnego życia ;-)U mnie to jeszcze trochę potrwa. Chyba mniej drastycznie przechodzę wypalenie pieluchowe, chyba w zasadzie nie znam jego smaku. Może dlatego, że o obecnym stanie marzyłam siedem lat 🙂 Ale o pracy, którą baaaardzo kocham, myślę z sentymentem💞PS Jednak ponadludzkie zmęczenie i chęć pogadania o sprawach branżowych, znam doskonale 😉 Liczę na post o odnalezieniu się mamy w nowej rzeczywistości 🙂

    • Kasiu, ja myślę, że intensyfikacja ma spore znaczenie. A przy dwójce
      maluchów o taką nietrudno;) No tak, tematów branżowych z maluszkiem nie
      poruszymy;))

  • Kasiu, ja myśle, że intensyfikacja ma spore znaczenie. A przy dwójce maluchów o taką nietrudno;) No tak, tematów branżowych z maluszkiem nie poruszymy;))

  • Marzena bardzo dobry tekst. Bardzo dobrze pamiętam te setne włączanie pralki i lego szukające mojej gołej stopy. Z perspektywy czasu uważam, że to bardzo dobry pomysł, żeby znaleźć czas zarówno na pracę jak i nad opiekę nad dzieckiem. Dla równowagi.
    Dziękuję za zaproszenie do udzielenia się w tekście 🙂

    • Joasiu, to ja dziękuję, że się zgodziłaś! Bardzo ważny merytoryczny głos z Twojej strony:)

  • Na pewno i w tym przypadku ważne jest wyznaczanie sobie dużych celów, które rozbijamy na bardzo małe i dążymy do ich realizacji 🙂

    • Szymon, siedzisz w mojej w głowie;) Tylko ta taktyka mnie utrzymywała w ryzach;p

  • Ja Zwykła Matkaa

    Bardzo dobry tekst. Dziękuję Ci za niego. Ja dokładnie za dwa tygodnie wracam do pracy, po trzeciej ciąży. W pracy nie byłam 22 miesiące…… Nastawiam się psychicznie, że wszystko będzie dobrze.

    • Kochana, będzie! daj znać, jak początki:)

  • Dla mnie praca jest ważna. Myślę, że bez niej nie byłabym tak zaangażowaną mamą 🙂 Każdy jednak ma inne podejście do tematu. Znam mnóstwo mam, które realizują się w domach…I też dobrze

    • AAA ujęłaś w jednym zdaniu kwintesencje – mnie też praca pozwala na bycie bardziej zaangażowaną mamą, chyba ten wspólny czas jest lepszy jakościowo:)

  • Marzenko pięknie to wszystko zebrałaś <3 w taki dobry, budujący sposób <3 Tak właśnie czułam się wracając do pracy po narodzeniu dwójki moich starszych dzieci. Przy Kreciku sytuacja była bardziej skomplikowana niestety. Fatalnie zniosłam ciążę, a poważny problem zdrowotny dziecka zablokował mnie na dobre, na około 3 lata. Powrót był trudny i Ty już wiesz dlaczego. Mówiłam Ci o tym, prawda? Czy wiesz, że to gdzie jestem teraz to cały czas efekt motyla? Nie wiem, czy dobry, czy zły. Taki jest i go akceptuję z dobrodziejstwami i trudnościami. A za Twój powrót trzymam kciuki, bo wydaje mi się, że byłas już gotowa w absolutnie 100%