Zabawa w chowanego

Written by on Grudzień 3, 2017

Słońce przeplatało mu włosy, a ja oddychałam głęboko. Z poranną kawą goniłam leniwie pożółkłe liście. Chcieliśmy zrobić jesienny bukiet, zaczerpnąć powietrza, nieba, ptaków i siebie nawzajem. Można tęsknić za dzieckiem, kiedy wspina się na drzewo. Kiedy jego kiełkująca wolność wyślizguje palce z Twoich rąk i pędzi ku otwartej furtce. Można to przeżyć.

Dał mi żołędzia i zapytał, czy zrobimy ludziki. Rozerwało mi serce. Ocierałam ukradkiem łzy i zbierałam te najbardziej okazałe. Myślałam o szafce, w której trzymałeś gwoździe. Niezamkniętej już na klucz, nietkniętej od miesięcy. Tak łatwo jest tęsknić za kimś, kto jest na wyciągnięcie ręki. Kto wraca z pracy, kto zaprasza na obiad.

Tak łatwo jest tęsknić za kimś, kto czasem zadzwoni.

Nagrałeś mi kiedyś „Twój dom” Wandy Chotomskiej, żebym mogła się nauczyć na lekcję polskiego.

Czytałeś o chlebie i węglu, a ja do dzisiaj nie wiem, jak wyglądało Twoje dzieciństwo.

Zbieraliśmy żołędzie, kiedy mama robiła obiad. Tłumaczyłeś mi geometrię i układ słoneczny. Nie wiedziałeś, że kilka lat później pewien chłopak tłumaczył mi, dlaczego jestem słońcem w jego układzie.

Dawałeś mi szansę na patrzenie w niebo, nie śmiałeś się z marzeń o księżycu. Mówiłeś zawsze – rób swoje i zachowuj spokój.

Jestem spokojna, zbieram posłusznie żołędzie do koszyka. Mój syn nie daje mi szansy na smutek. Moja córka pojawia się w chwili, kiedy drżą mi usta.

To tak boli, nie umieć się wypłakać. Noszę od paru miesięcy oczodoły wypchane rozpaczą. Po Twojej śmierci jeździłam autem i szlochałam na czerwonym świetle. Wyskakiwałam z niego jak nowonarodzona, ukazując światu najlepszy korektor pod oczy, jaki może się przydarzyć. Mam go do dzisiaj w torebce.

Czerwone światła, tylko one pozwalają mi przeżyć smutek. Czasem słyszę tę piosenkę w radiu, co grali namiętnie, kiedy umierałeś. Szaleję w środku, spokojnie zagryzając kanapkę w pracy. Spokój.

Tęsknota dryluje moje wnętrzności. Gdzie Ty jesteś? Nie słyszę Cię, cukiernica nie spada ze stołu, nie śnisz mi się w nocy. Co kilka dni wymiotuję strachem, kiedy odkrywam, że to nie sen.

Nakłuwam żołędzie i bawię się ludzikami. Jestem spokojna, a perlisty śmiech moich dzieci łaskocze w serce. Mój syn rysował za Ciebie list do Świętego Mikołaja. Powiedział, że się schowałeś. I myślę o tej cholernej piosence, w której bezdusznie tykał zegar cały piątek. Aż do dziewiętnastej. Szukam Cię już kilka miesięcy. Śpię na poduszce, której nie zdążyłam Ci dać. Nie śnisz mi się.

 


Tagged as , , , ,



  • Czas jest jak drobinki fruwającego popiołu. Nie jest jak kurz. Jest jak popiół. Pomalutku opada na wspomnienia i delikatnie je pokrywa. Bo kurz przykleja się, jest paskudny i brudny. A popiół wirujący w powietrzu, gdy poruszamy patykiem w ognisku, unosi się lekko. Mój tato odszedł 21 lat temu. Śnił mi się dużo i różnie, ale dzieci były takie małe, ja zabiegana. Podobnie jak u Ciebie. Odszedł zbyt wcześnie, miało być inaczej, nie chciałam się pogodzić. Codzienność jest bezlitosna i już nie chodzę codziennie do niego. Ale gdy w tym roku poszłam go poprosić, żeby gdzieś tam sie wstawił za moją sprawą zrobił to. TATO …