Zdradzę Ci, dlaczego znów nie zrealizujesz postanowień noworocznych

Written by on Styczeń 2, 2017

Patrzysz na swoją listę celów i myślisz, w tym roku na pewno mi się uda! Czujesz zawód i złość, że znów nie udało Ci się schudnąć, nauczyć angielskiego, poprawić relacji w rodzinie  i zdrowo się odżywiać? Budzisz się w Nowym Roku i myślisz, co złe to minęło, teraz będzie tylko lepiej. Postanawiasz schudnąć  i zdrowo się odżywiać, ale dzisiaj ten jeden jedyny raz zjesz jeszcze ciastko, bo słabo Ci po sylwestrze, a odchudzanie zaczniesz od poniedziałku. Czy któryś z opisów pasuje do Ciebie?

Pozwól, że przedstawię Ci dwie sytuacje.

Mężczyzna postanawia zarobić w tym roku więcej pieniędzy i zaoszczędzić na rodzinne wakacje. Od początku ciężko pracuje, bierze nadgodziny, zabiera dodatkową pracę do domu. Zaczyna pracować również w weekendy, rzetelnie odnotowuje każdy wydatek i z dumą patrzy na rosnącą kwotę na rachunku. Po pół roku stwierdza, że idzie zgodnie z planem, a za zaoszczędzoną kwotę zabierze rodzinę w święta na narty do Austrii. Nie czuje jednak zadowolenia, a zmęczenie i rosnącą frustrację. Coraz mniej czasu spędza z rodziną, robi się opryskliwy, denerwują go małe rzeczy, podrzuca dzieciom tableta, by mógł w spokoju nadrobić zaległości. Na wyjeździe świątecznym nie ma o czym rozmawiać z żoną. Złoszczą się na siebie, a poranne rodzinne śniadania są okazją do wyrzucania sobie zaległych pretensji.

Kobieta postanawia schudnąć 20 kg do wakacji. Chce poczuć się lepiej, zdrowiej i być atrakcyjną dla siebie i partnera. Chodzi regularnie do klubów fitness, pije zdrowe, warzywne koktajle, waży produkty i liczy kalorie. Wiosną kupuje nowe ubrania, czuje się w swojej skórze coraz lepiej. W czerwcu wybiera z mężem zagraniczne wakacje i z podekscytowaniem mierzy nowe stroje kąpielowe. Dwa tygodnie później leży na plaży, tonąc w złocistych olejkach i zalotnych spojrzeniach męskiej części hotelu. Mąż przegląda najnowsze wiadomości z kraju i popija drinka. Kobieta nie czuje fajerwerków, których się spodziewała. Tonie w nudzie.

Co poszło nie tak?

Oboje tych ludzi zrealizowało swoje cele, jednak na mecie okazało się, że wcale ich to nie uszczęśliwia. Owszem, było to magiczne flow, ten stan euforii wraz z przybywającymi zerami na koncie i ubywającymi kilogramami, ale gdzieś tam na końcu zabrakło tej kropki nad i. Poczucie spełnienia trwało krótko, a kobieta i mężczyzna nie zaznali trwałej poprawy jakości życia, na jaką liczyli.

Pozwól, że opowiem Ci jeszcze dwie historie.

Mężczyzna postanawia biegać. 2 stycznia wskakuje w buty, wygodne ubranie, instaluje w uszach motywacyjny podcast i zalicza półgodzinny trening.  Za 2 dni robi to samo. Biega co drugi dzień przez cały styczeń, zdobywając aprobatę żony i pochwały kolegów z pracy. Po miesiącu biegania postanawia kupić specjalne buty, inwestuje w nową kurtkę i biega z wyraźnym zadowoleniem.  W lutym przychodzi prawdziwa zima i mężczyzna opuszcza parę treningów. Ciężko wrócić mu do wypracowanego rytmu, więc zamiast 3 treningów tygodniowo, zaczyna biegać raz. W okolicach kwietnia nie biega w ogóle, bo ładna pogoda nastraja go do wypadów z rodziną za miasto, większej aktywności towarzyskiej, a wieczorna aktywność utrudnia poranne wstawanie. Jesienią pada, listopad skłania go ku refleksjom o postanowieniach noworocznych i z przerażeniem odkrywa, że czasu coraz mniej. Szuka swoich nowiutkich butów sportowych, nastawia budzik na 6 rano i myśli: teraz mi się uda, przecież biegałem prawie miesiąc…

Kobieta postanawia codziennie przez pół godziny czytać swojemu dziecku. Wie, jak czytanie jest rozwijające dla młodych umysłów, chce ograniczyć używanie elektronicznych zabawek i spędzać wieczory z dziećmi, wyciszając rodzinę ciepłymi opowieściami z dziecięcych bajek. Przez pierwsze 2 tygodnie czyta codziennie i z zadowoleniem kładzie się spać. W 3 tygodniu dopada ją migrena stulecia i przepraszając dzieci, włącza im słuchowisko. W 4 tygodniu jedzie na szkolenie służbowe i bajki czyta dzieciom tata. Po powrocie nie ma siły na czytanie, bo chce szybciej się położyć. W weekend wszyscy kładą się bez czytania, bo odwiedzają ich goście i zmęczenie dzieci bierze górę. Po intensywnym weekendzie kobieta w poniedziałek sprząta salon, robi pranie, planuje posiłki na cały tydzień i pada zmęczona. Bajki czyta w środę. Zasypia z poczuciem winy.

Co poszło nie tak?

Mężczyzna chciał z osoby, która prowadzi siedzący tryb życia, stać się osobą aktywną i dbając o swoje zdrowie.  Postanowił zadziałać z impetem i działać, przekuwając aktywność w nawyk. Wszystko było dobrze, dopóki nie zrezygnował przytłoczony kiepską pogodą. Nawyk nie zdążył się utrwalić, a cały miesiąc pracy runął jak domino. To samo możemy zaobserwować, kiedy trzymamy się ścisłej diety i pozwalamy sobie na ustępstwo na urodzinach, zjadając kawałek tortu. Byłoby dobrze, gdybyśmy na tym poprzestali. Bo przecież nikt nie ani nie tyje ani nie chudnie od kawałka! Ale większość z nas wraca do domu i myśli – dzisiejszy dzień i tak jest stracony, bo nie trzymałam się diety, więc zjem jeszcze pyszną białą bułę z masłem i żółtym serem na kolację. I piwko do tego, a jutro zacznę od owsianki. Ręka w górę, kto choć raz tak nie zrobił.

Kobieta wyznaczyła sobie ambitny cel, nieznoszący sprzeciwu. Nie dostosowała go do swoich codziennych obowiązków i aktywności. Nie założyła, że ktoś może z nią współdziałać.  Tutaj cel nie jest oczywisty. Mogłoby się wydawać, że chodzi o rozwój i edukację dzieci. Gdyby jednak chodziło o to, żeby ktoś dzieciom czytał – równie dobrze mógłby to robić tata, babcia, dziadek w zastępstwie mamy. W trudnych dniach mogłoby to być słuchowisko, płyta. Mogłaby to być książka z obrazkami i prośba, by dzieci opowiadały, co tam widzą, kiedy mama zajmowałaby się przyrządzaniem kolacji. Jednak prawdziwym celem było tutaj: bycie lepszą mamą. Kobieta chciała sama czytać dzieciom i to koniecznie codziennie, by mieć poczucie spełnienia swojej rodzicielskiej roli w natłoku obowiązkuów i poczucie zadbania o wzajemną bliskość. Gdyby potrafią odkryć i nazwać swój prawdziwy cel, mogłaby rozpisać jego realizację w sposób umożliwiający jego dokonanie. Mogłaby dotrzeć do swojego źródła lęku o to, że w jej własnej opinii zaniedbuje dzieci. Powierzchowne potraktowanie swoich dążeń, pragnień, marzeń i celów prowadzi do frustracji wynikającej z niemożności ich zrealizowania.

I pewnie dlatego swoje postanowienia noworoczne realizuje tylko 8% Polaków.

Jesteś zaskoczony? Jeśli jesteś w tych 8% to Ci gratuluję i jestem ciekawa Twojej drogi oraz narzędzi, które Cię wspierają. Chętnie przetestuję. Jeśli zasilasz 92% grono, które prawdopodobnie za 354 dni wychyli w sylwestra jeden kieliszek więcej za: było, co było, teraz będzie tylko lepiej, mam dla Ciebie propozycję.

Poznaj mój sposób na to, by zrealizować swoje postanowienia noworoczne. Nie obiecuję, że będzie tylko lekko i przyjemnie, ale na pewno bezboleśnie, bez zbędnej szarpaniny i bez poczucia winy. I co najważniejsze: SKUTECZNIE. Pewnie zastanawiasz się, dlaczego przytoczyłam początkowo dwie historie osób, które teoretycznie zrealizowały swoje cele, ale nie uzyskały z tego zadowolenia i satysfakcji, jakiej spodziewały się uzyskać. I to jest klucz, który zaraz Ci przedstawię.

Mężczyzna chciał zarobić większe pieniądze, żeby móc spędzić ciekawie czas z rodziną. Nie chciał mieć więcej pieniędzy, chciał lepszego czasu w gronie najbliższych. Nie chciał mieć satysfakcji z posiadania większej gotówki, chciał zrobić rodzinie niespodziankę, uprzyjemnić i umilić wspólnie spędzany czas. Dla niego wartością w tej sytuacji nie były pieniądze, kariera, zaplecze finansowe, a rodzina i czas z nią spędzany. Angażując się w dodatkową pracę, oddalał się od rodziny i swoich priorytetów. Był zmęczony, a frustracja z tego, że kolejny weekend spędza nad papierami zamiast grać w piłkę nożną z synami, wprowadzał go w poczucie beznadziei. Czuł, że zaniedbuje rodzinę, co w dalszej perspektywie przełożyło się na relacje z małżonką. Nadwyrężona bliskość i niezadbane relacje wypełzły podczas wyjazdu świątecznego, odbierając wszystkim radość z osiągniętego celu.

Kobieta chciała wyglądać lepiej i zadbać o swoje zdrowie. Osiągnęła cel, ale leżąc na plaży zorientowała się, że chciała być bardziej atrakcyjna dla męża, bo zauważyła brak zainteresowania z jego strony. Myślała, że świetna sylwetka poprawi ich relacje. Poprawiły się jej kontakty towarzyskie, samopoczucie, poziom energii, poprawiła się częstotliwość inicjacji seksualnych, ale poziom rozmowy przy herbacie pozostał bez zmian. Nie czuła się zaopiekowana przez męża, wciąż nie czuła się równorzędnym partnerem do rozmowy np. o interesach. Mąż wyraźnie oddzielał ją od spraw, które zaprzątały mu głowę. Kobieta zapisując swoje postanowienia noworoczne i cele, pomyślała zapewne, że jej nowe ja odmieni każdy poziom życia. Sporo na tym skorzystała,  zdrowie i nowe sylwetka dźwignęły pozostałe sfery jej codzienności : kariera, przyjaciele, wygląd, otoczenie. Nie załatwiły jednak poprawy relacji z mężem, bo problem leżał głębiej niż warstwa zewnętrzna. Być może załatwiłaby to szczera rozmowa, być może zadbanie o atrakcyjność wewnętrzną, być może zainteresowanie się pasjami męża, a być może to mąż traktował swoją żoną protekcjonalnie, jak ozdobnik, a ona wcześniej tego nie zauważała.

Jak widzicie, postawienie prawdziwego celu, płynącego z poziomu serca, nie jest łatwe. I na pewno warto poświęcić mu więcej czasu, niż kwadrans przed północą.

Pewnie zdążyliście się zorientować, że kluczem to właściwego zdiagnozowania swoich potrzeb, postawienia celów i ich realizacji są WARTOŚCI. WARTOŚCI są paliwem pozwalającym osiągać cele.  Jeśli poświęcamy czas, na coś, co nie realizuje naszych wartości, czujemy zmęczenie i frustrację, jak w przypadku pierwszego mężczyzny.

 Gdy ustalasz cele, zawsze określ wartości stojące za nimi poprzez pytanie:

Co da mi osiągnięcie tego celu?

Żeby to zrobić, musisz najpierw ustalić podstawowe wartości, jakimi kierujesz się w życiu. Pozwól, że Ci pomogę.

Autentyczność Zaangażowanie Dyskrecja Wiarygodność
Władza Radość Miłość Szczęście
Przyjaźń Mądrość Rozwój Kompetencja
Spokój Duma Uczciwość Piękno
Bezpieczeństwo Twórczość Stabilność Wiara
Harmonia Rodzina Nadzieja Sprawiedliwość
Pomoc innym Lojalność Rozwaga Otwartość
Szacunek Delikatność Wolność Bliskie relacje
Cierpliwość Troskliwość Elastyczność Wrażliwość
Honor Przyjemność Doskonałość Spontaniczność
Prawda Czystość Ryzyko Odwaga
Zadowolenie Czułość Wierność Godność
Ciekawość Tolerancja Efektywność Zdrowie
Konsekwencja Prostota Niezależność Rzetelność
Pokora Kreatywność Sława Odpowiedzialność
Szlachetność Prawość Wyrozumiałość Entuzjazm
Empatia Pobożność Wygoda Pasja
Pogoda ducha Szczerość Zaradność Stanowczość
Wygoda Prestiż Szczodrość  

[i]

 

  • Spośród 70 wartości wymarz 30 tych, które są dla Ciebie mniej istotne od pozostałych.
  • Z pozostałych wykreśl kolejne 20
  • Z pozostałych 20 wartości, wymarz 13 takich, które są dla Ciebie mniej ważne od pozostałych
  • Brawo! Zostało Ci 7 z 70, które są dla Ciebie najważniejsze

 

W oparciu o te wartości możesz zdefiniować cele i postanowienia noworoczne, zwiększając tym samym swoje szanse na bycie w grupie tych magicznych 8% Polaków, pijących szampana w sylwestra nie tylko ze względu na datę.

I tak, mężczyzna z przykładu drugiego, gdyby ustalił, że nadrzędnymi wartościami są dla niego ZDROWIE i RODZINA, motywowałby się do biegania wizją tego, że będzie zdrowym człowiekiem, dzięki czemu będzie żył dłużej, a dzięki temu będzie dłużej ze swoją rodziną. Będzie sprawniejszy, będzie mógł grać w piłkę z dziećmi, a być może i wnukami. Jego zdrowie zapewni poczucie bezpieczeństwa jego rodzinie, zminimalizuje ryzyko pozbawienia swoich dzieci ojca i być może środków do życia. Biegając, dba równolegle o dwie podstawowe wartości. Takie paliwo i taka świadomość pomaga wstać z łóżka, nawet gdy pada śnieg. Mężczyzna dobrze wie, po co to robi. Nie chodzi o odhaczenie z listy bezosobowego celu – zaczynam biegać. Chodzi o to, że za 20 lat mogę wziąć wnuki na spacer, nie wymigując się pogodą. Chodzi o to, że moje dzieci mają zdrowego ojca na swoim weselu, że mogą się skupić na budowaniu swojej rodziny, nie oglądając się na moje choroby. Chodzi o to, że jestem sprawny ruchowo i umysłowo w wielu 70 lat i mogę realizować pasje, których teraz nie mogę. Uwierzcie, że taka motywacja i wiedza,  ruszy z łóżka każdego.

Jaką wartość realizujesz osiągając ten cel?

Co jest dla Ciebie w tym ważne?

Dla kobiety, która chciała czytać dzieciom, ważne było poczucie bliskości i wspólnoty rodzinnej. Chciała czuć się dobrą matką, nie zaniedbującą rodzicielskich obowiązków. Wymyśliła, że półgodzinne czytanie oczyści ją z wyrzutów sumienia, że za mało czasu poświęca rodzinie.  Gdyby zrozumiała, na czym jej zależy konkretnie, mogłaby przedefiniować swoje cele, np. będę wyłączać laptopa, komórkę i telewizor, kiedy będę spędzać czas z dziećmi. To będzie wciąż tylko godzina, ale lepsza jakościowo. Będę tylko dla nich i więcej usłyszę, przytulę i naładuję akumulatory. Być może dla kobiety cele powinny skupiać się na ustaleniu work-life balance? Być może na przedefiniowaniu swojej definicji dobrego rodzica? Może wyłączenie radia w samochodzie, kiedy wraca z dziećmi z przedszkola i rozmowa z nimi, pozwoliłaby jej na większy udział w ich życiu?

Co ma tutaj znaczenie?

Dlaczego tego chcesz?

Kobieta, która się odchudzała, uniknęłaby rozczarowania, gdyby zrozumiała na starcie, że brak bliskości w jej małżeństwie nie wynika z nadmiaru kilogramów.  To jest powód, dla którego bardzo często odchudzeni, tzw „nowi” małżonkowie odchodzą. Nie dlatego, że „stary” małżonek nie pasuje do ich nowego „ja”. Dlatego, że dopiero wtedy odkrywają, że nie o to chodziło, a cudowna sylwetka nie załatwiła szczęśliwego pożycia małżeńskiego. Co najwyżej pomaga znaleźć nowego partnera.

Jak widzisz definiowanie PRAWDZIWYCH CELÓW z poziomu WARTOŚCI jest podstawą UDANEJ realizacji. Przez udaną rozumiem taką, która da Ci to, czego oczekiwałeś.

Zachęcam Cię do wyłuskania swoich wartości i zastanowienia się, jak możesz je realizować, a dopiero później wyznaczenia celów na ten rok. Nawet jeśli poświęcisz na to 2 tygodnie, uważam, że lepiej dobrze wystartować, niż po drodze martwić się, że to nie ta droga.

BONUS. Zdradzę Ci sekret.
Realizacja celów zgodnych z wartościami jest bardzo przyjemna, mimo, że okupiona ciężką pracą i dyscypliną. Naprawdę wiesz, o co walczysz i to jest Twoim paliwem.

Zachęcam Was do podzielenia się w komentarzach, jakie wartości chcecie realizować, czy pracowaliście wcześniej w ten sposób i jakie Wam to przyniosło efekty.

Wpis jest pierwszym z cyklu Coachingu wielopoziomowego na bazie poziomów neurologicznych wg Roberta Diltsa. Jeśli jesteś zainteresowany i chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage i nie przegap kolejnego wpisu!


[i] To zadanie możecie znaleźć również w Dzienniku Coachingowym t.1 Kamili Rowińskiej na str. 38


Tagged as , , , , , ,



  • Ooo, to to to!
    Ostatnio robiłam ten test na wartości i byłam w szoku. Wyszło, że miłość, zdrowie, spokój, wiara, zaufanie, harmonia i szczęście.
    Ani słowa o pieniądzach czy karierze. Tak upadła wizja mnie jako bizneswoman 😉

    I już wiem, czemu tak dobrze idzie mi odchudzanie 😀

    • No widzisz, zdrowie, odchudzanie i spokój;) Może jakiś diet biznes?;)

  • W styczniu mam pierwsze w życiu spotkanie z coachem, zobaczymy co z tego wyjdzie 🙂 Zrobiłam sobie ten test na wartości i w sumie wyszło mi w miarę ‚coś’ czego się spodziewałam, ale postaram się, żeby moje postanowienia noworoczne bardziej odzwierciedlały moje wartości, może wtedy będzie łatwiej! 🙂

    • OO, czyli jednak małe zaskoczenie:) Mi zawsze „coś”, jak to ładnie ujęłaś, wychodzi przy takich zadaniach. Ciekawa jestem Twoich wrażeń po spotkaniu z coachem, daj znać!

  • Marta Kluczna

    Moje postanowienia zawsze opierają się na rzeczach, które mnie uszczęśliwiają i nigdy nie porywam się na głęboką wodę.

    • Marta, to świadczy o tym, że bardzo dobrze planujesz i ustalasz swoje cele:) Gratuluję:)

  • Ja nigdy nie mam postanowień noworocznych… Spełnienia marzeń trzeba pilnować przez cały rok i są dla mnie ważniejsze niż cele spisane na kartce 🙂

    Bo przecież każdy nowy rok jest szansą by coś zacząć na nowo. Podobnie jak każdy miesiąc, każdy dzień, każda godzina, sekunda. Każda chwila. Tylko, gdy zmienia się ta ostatnia cyfra przy pełnej dacie… jest jakoś łatwiej. Łatwiej wziąć za siebie. Ale to tylko pozory. Bo zmiany możemy wprowadzać w każdej chwili naszego życia 🙂

    • Marzena

      Zgadzam się całkowicie. Data niczego nie zmieni, jeśli my nie zmienimy działania. Jednak większość ludzi z tą magiczną datą wiążę nadzieje i robi rekonesans swoich planów. Fajnie, że dbasz o swoje marzenia cały rok!:)

  • Chyba najbardziej w realizowaniu celów pomagają miłe kroki. Kiedy rezultat jest tak daleko ode mnie to jakoś mnie to nie mobilizuje. Ale jeśli wiem, że zacznę w poniedziałek, a w piątek będę miała już pierwszy efekt np. w postaci tygodnia ćwiczeń to jest mi łatwiej, bo ten rezultat nie jest aż tak odległy. Do tego dochodzi systematyczność i konsekwencja w działaniu. Oczywiście nikt nie jest święty, każdemu zdarzają się odstępstwa od tego co sobie ustali, ale tak jak piszesz trzeba postawić sobie granicę i wrócić na właściwe tory.

    Bardzo mnie zainteresował sposób z wartościami. W wolnej chwili z pewnością wrócę do tych wartości i postaram się w oparciu o moje 7 przeanalizować moje cele. Bardzo wartościowy tekst! <3

    • Marzena

      Dziękuję! Ja też lubię metodę małych kroków. Nie mam cierpliwości do wyczekiwania na coś wielkiego, więc zawsze sobie to dzielę na mniejsze cele:)

  • Najbardziej przemówił do mnie fragment o konieczności dostosowania swoich celów do stylu życia bo sama wiele razy przejechałam się na tym, że próbowałam wszystko ogarnąć na przekór sobie i swojemu trybowi dnia. Jaki był rezultat? Fiasko, rzecz jasna. 🙂 Podoba mi się to, jak podsumowałaś podstawowe wartości i na pewno wrócę jeszcze do tego, żeby zastanowić się nad swoimi własnymi. Istotne jest też, żeby w naszych celach szukać drugiego dna – bo może wcale nie chodzi nam o zrzucenie kilogramów? Ciekawy wpis, inny niż wszystkie o tej tematyce. 🙂

    • Dziękuję:) Z tymi kilogramami to zazwyczaj jest tak, że chodzi nam o coś innego. Pisałam o tym tutaj http://www.fitspirit.pl/dlaczego-lubie-byc-gruba/ Ja też się przejechałam na planowaniu na wyrost, jedyne, co mi zostało to poczucie porażki. Na szczęście wybrałam swoją metodę, która mi służy. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam serdecznie!

  • Nigdy do tej pory nie pracowałam tą metodą. Ciekawa jestem efektu na osobach, które mają problem z realizacją postawionych zadań. Ja na szczęście nie mam z tym tak dużego problemu, ale chętnie przeanalizuję swoje obecne cele w ten sposób. Przejdę przez tę ścieżkę i porównam do tego, co mam na swojej liście zadań na 2017 rok 🙂

    • Gratuluję, że realizujesz swoje cele! Warto spróbować pracy z wartościami, bo w perspektywie pomaga to podejmować najważniejsze w życiu decyzje:) Pozdrawiam!

  • Marzenka, piszesz to, co jest właściwie moim osobistym motto – cokolwiek, Sylwia, robisz, rób to w zgodzie ze swoimi wartościami. Trzymam się tego na każdej płaszczyźnie życia, przy każdej decyzji. O ileż życie jest prostsze 🙂 Dziękuję, że tak pięknie inspirujesz innych. Chciałabym, aby każdy człowiek na świecie odkrył tę prostą prawdę w sobie, a Twój przewodnik jest do tego wspaniałym drogowskazem i praktycznym poradnikiem w jednym 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

    • Dziękuję ogromnie za tak miłe słowa! Sylwia, dodałaś niezmiernie ważną rzecz – poukładane wartości i priorytety pomagają w życiu podejmować decyzje. Przekonałam się o tym nie raz, dlatego każdemu polecam pracę z wartościami, jako wyjście ku uporządkowaniu swojego życia:)

  • Mam ostatnio wrażenie, że ludzie wyznaczają sobie cele, bo to stało się takie modne! Wszędzie o tym trąbią – w telewizji śniadaniowej, Internetach, gazetach. Trzeba byc lepszą wersją siebie i koniec kropka – bierz się za planowanie!
    A tu nie o to chodzi.
    Tak jak piszesz, na pierwszym miejscu stawiajmy wartości, za którymi chcemy podążać, które są naszym celem. Chcesz więcej bliskości – ustal cele scalające więzi rodzinne, chcesz się wzmocnić fizycznie – zacznij trenować. Cele ustala się na podstawie potrzeb i marzeń, a nie dlatego, że tak wypada.

    Buziaki z Krakowa! :*

    • Gabriela, cieszę się, że to napisałaś, bo to idealne podsumowanie mojego wpisu:) Ja planuję i stawiam sobie cele, bo to pomaga mi iść do przodu i ogarnąć się w rozgardiaszu marzeń lub chwilowych zachcianek. Podziwiam jednak ludzi, którzy chłoną to, co życie przyniesie, a samu skupiają się np na bezpieczeństwie, byciu tu i teraz, co stanowi dla nich podstawową wartość. Jeśli dla kogoś najważniejsza jest harmonia, przestrzeń lub wolność, wyobrażam sobie, że spokojnie podchodzi do zadań, stawiając na piedestale poczucie spokoju:) Pozdrawiam!

  • Dokładnie, czasem wyznaczamy sobie jakiś cel (zdrowo się odżywiać, schudnąć, uczyć się języka itd.), ale nie definiujemy po co dokładnie chcemy to zrobić. A kiedy nie wiemy po co, to motywacja bardzo szybko nam się kończy. Wiem coś na ten temat. Mój plan uczenia się francuskiego upadł już po 2 miesiącach. I dopiero wtedy, kiedy byłam maksymalnie sfrustrowana soją nieodpowiedzialna i niekonsekwentna postawą zaczęłam dokładnie analizować sprawę i w sumie wiem już czemu mi się nie udało. Szkoda jednak, że nie zrobiłam takiej analizy wcześniej, zanim zawróciłam przysłowiową gitarę mojej Pani nauczycielce.

    • Zdradzisz czemu upadł?

      • Plan upadł, ponieważ ten rok będzie pod znakiem rozwoju mojego bloga. W związku z tym chcę cały swój wolny czas i siłę koncentrować na tym zadaniu. Chciałam uczyć się francuskiego, ale jego znajomość nie pomoże mi w realizacji mojego planu. Dlatego w zeszłym tygodniu wypisałam się z francuskiego, a za to zapisałam się na … studia podyplomowe – psychodietetykę:). To będzie zgodne z tym co robię i dodatkowo zaspokoi moją potrzebę uczenia się:).